fot. twitter.com

Szef ONZ wzywa do stworzenia świata opartego na pokoju i jedności

O stworzenie świata opartego na pokoju i jedności apelował w piątek, w 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej, sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Jego zastępczyni Rosemary DiCarlo ostrzegała przed „niepokojącymi echami przeszłości”.

Składając hołd tym, którzy zapłacili najwyższą cenę walcząc na wojnie, Antonio Guterres przypomniał, że zwycięstwo nad faszyzmem oraz tyranią w maju 1945 roku zapoczątkowało nową erę.

Narody Zjednoczone powstały w roku 1945 w rezultacie zbiorowej woli ocalenia kolejnych pokoleń przed okropnościami wojny 1939–1945, i jej dewastującym wpływem na losy milionów ludzi. Stworzenie organizacji odzwierciedlało przekonanie o znaczeniu współpracy międzynarodowej.

„Nie wolno nam jednak nigdy zapomnieć o Holokauście i innych przerażających zbrodniach popełnionych przez nazistów” – przestrzegał szef ONZ.

W okolicznościowym przesłaniu Guterres ostrzegał, że wrogość między ludźmi nadal istnieje. Nawoływał do stworzenia świata opartego na pokoju i jedności.

Wypowiadając się o pandemii COVID-19, „światowego kryzysu zdrowotnego, który można pokonać jedynie przez ściśle współpracującą społeczność międzynarodową”, Guterres zauważył, że wciąż są ludzie, którzy prowadzą do podziałów i szerzą nienawiść.

„Nasz świat wciąż cierpi z powodu konfliktów. Nawet podczas obecnego kryzysu COVID-19 dostrzegamy nowe wysiłki, by dzielić ludzi i szerzyć nienawiść” – argumentował.

Sekretarz generalny Narodów Zjednoczonych zaapelował, aby wspólnie odnieść się do „tsunami nienawiści i ksenofobii”, rosnącej wraz ze zwiększaniem globalnej liczby przypadków koronawirusa.

Antonio Guterres nawiązywał do przypadków mowy nienawiści, które pojawiły się w czasie kryzysu. Wskazywał na wrogość wobec obcokrajowców, antysemickie teorie spiskowe i ataki na muzułmanów. Wezwał społeczeństwo obywatelskie do większego kontaktu z najbardziej narażonymi na agresję ludźmi, a przywódców religijnych, aby służyli za model wzajemnego szacunku.

W roku przebiegającym pod znakiem rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej i narodzin Organizacji Narodów Zjednoczonych, Guterres wezwał świat do „zapamiętania lekcji z 1945 roku”, przypomniał o konieczność współpracy w celu zwalczenia pandemii i budowania przyszłości w pokoju, bezpieczeństwie i godności dla wszystkich.

Także w piątek w nowojorskiej siedzibie ONZ pod przewodnictwem Estonii, która w maju sprawuje prezydencję w Radzie Bezpieczeństwa, miało miało miejsce spotkanie w formule Arria. Przebiegało pod hasłem: „75 lat od zakończenia drugiej wojny światowej na europejskiej ziemi – wnioski wyciągnięte dla zapobiegania przyszłym okrucieństwom – odpowiedzialność Rady Bezpieczeństwa”.

Debata na wysokim szczeblu prowadzona z udziałem nie tylko członków RB, ale i innych mówców, pośród których był polski minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, stała się okazją do oceny powojennego porządku politycznego i społecznego.

Minister Jacek Czaputowicz w swoim wystąpieniu podkreślił, że „Polska stała się pierwszą ofiarą agresji niemieckiej oraz sowieckiej, a po jej zakończeniu nie mogła cieszyć się z wolności, gdyż popadła, wraz z całą Europą Środkowo-Wschodnią, w zależność od ZSRR”.

„Dopiero zwycięstwo Solidarności i aksamitne rewolucje w 1989 roku pozwoliły na odzyskanie przez państwa Europy Środkowej i Wschodniej pełnej suwerenności” – podkreślił minister.

Jacek Czaputowicz zwrócił także uwagę na działania Rosji podważające suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy i Gruzji oraz wezwał społeczność międzynarodową do zdecydowanego przeciwstawienia się im. Podkreślił także zaangażowanie Polski w działania na rzecz poprawy przestrzegania prawa międzynarodowego, w tym w ramach niestałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019.

Zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych i pokoju Rosemary DiCarlo ostrzegała przed „niepokojącymi echami przeszłości”.

„Głosy populizmu, autorytaryzmu, nacjonalizmu i ksenofobii stają się coraz głośniejsze. Musimy zmierzyć się z tymi, którzy chcieliby ściągnąć świat z powrotem do brutalnej i haniebnej przeszłości” – argumentowała.

Przypominając, że dzięki pomocy międzynarodowej Europa była w stanie zbudować po wojnie bardziej zamożne i pokojowe społeczeństwo, Di Carlo akcentowała, że pandemia Covid-19 stanowi okazję dla społeczności międzynarodowej, aby „najpierw pokonać kryzys, a następnie stworzyć bardziej sprawiedliwy i spokojny świat”.

PAP

drukuj