fot. PAP/Radek Pietruszka

Sejm przyjął zmiany przenoszące ponad 7 mld euro na walkę z koronawirusem

Sejm przyjął zmiany, które pozwolą przekierować niewykorzystane środki unijne na walkę z koronawirusem. Polska ma do wykorzystania ponad 7 miliardów euro.

Przepisy mają zapewnić płynność realizacji projektów dofinasowanych ze środków unijnych. Równocześnie nowelizacja pozwoli na dodatkowe wsparcie finansowe walki z koronawirusem.

– Ta ustawa pozwala nam na wykorzystanie środków finansowych, które nie zostały zakontraktowane, bądź nie będą wykorzystane z innych względów na walkę z koronawirusem – przypominał poseł Henryk Kowalczyk.

Opozycja złożyła szereg poprawek do ustawy, przekonując, że Unia daje Polsce ogromne środki.

– W kółko powtarzacie, że UE nie pomaga Polsce w walce z kryzysem. To wierutne kłamstwo. Przecież właśnie pracujemy nad ustawą o rozdysponowaniu olbrzymich środków, która właśnie Unia nam dała – zaznaczyła Karolina Pawliczak, poseł Lewicy.

– Z tego Polska może mieć nawet 50 mld złotych, czyli więcej niż dotychczas wyskrobał ze wszystkich źródeł rząd – przekonywała z kolei Paulina Henning-Kloska, poseł Koalicji Obywatelskiej.

To nie są nowe środki, tyle te, których nie udało się zakontraktować. To około 17 procent z tego, co Polska otrzymała z unijnej kasy.

– UE nie dała żadnych nowych pieniędzy na walkę z koronawirusem. To, o czym mówimy, […] to są cięgle pieniądze, które są przeznaczone dla naszego kraju w ramach polityki spójności – podkreśliła Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Po interwencji m.in. Polski Komisja Europejska zluzowała restrykcje dotyczące wydatkowania tych środków – powiedziała min. Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

– Będzie można kupować sprzęt ochrony osobistej, maseczki, respiratory i właśnie do tego są potrzebne te zliberalizowane zasady udzielania pomocy – wskazała minister funduszy i polityki regionalnej.

Komisja Europejska przedstawiła w czwartek propozycję nowego instrumentu finansowego, którego głównym celem będzie ochrona miejsc pracy.

– Wprowadzamy nową propozycję, aby zachować tętniące życiem serce europejskiej gospodarki, którą jest jej wykwalifikowana siła robocza – powiedziała przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

Rozwiązanie, podobne do polskiej tarczy antykryzysowej, ma zapewnić m.in. dopłaty do pensji oraz wspierać parce krótkoterminową. Nowy instrument ma kosztować 100 miliardów euro.

– Na pewno nie będą to pieniądze dotacyjne. Mówi się tym, żeby byłyby to pieniądze o charakterze pożyczkowe, więc zwrotne, być może nie oprocentowane – zauważył europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen chce też, aby nowy, wieloletni budżet Unii był odpowiedzią na kryzys.

– Wielu wzywa teraz coś, co nazywa „planem Marshalla”. Myślę, że budżet europejski powinien być „planem Marshalla”, który wspólnie opracowujemy jako Unia Europejska dla Europejczyków – powiedziała Ursula von der Leyen.

Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz na wideokonferencji z udziałem szefów dyplomacji państw członkowskich podkreślił, że Wspólnota powinna mocniej zaangażować się w pomoc, planując większy budżet.

– Uważamy, że w tej trudnej sytuacji składka członkowska mogłaby być podwyższona, aby UE miała instrumenty ekonomiczne do wsparcia państw w walce z pandemią, a później do wsparcia gospodarczego – powiedział minister Jacek Czaputowicz.

Wypracowanie kompromisu w sprawie nowego budżetu po przejściu pandemii będzie bardzo trudne.

– Nie widać tu łatwych rozwiązań. Raczej została przyjęta przez poszczególne państwa narodowe taka formuła obrony na własną rękę. Trudno się temu dziwić, bo KE kompletnie nie była przygotowana do tego, co się stało – podkreślił europoseł Zbigniew Kuźmiuk.

Odczuły to bardzo mocno Włochy, które mówią wprost: „Unia nie zdała egzaminu z solidarności”.

 

TV Trwam News

drukuj