Sędzia Ł. Zawadzki: Powstało realne niebezpieczeństwo ingerencji w składy sędziowskie przez przedstawicieli władzy wykonawczej, a nie przez – tak jak to powinno wyglądać – system losowego przydziału spraw

Orzekający w drugiej instancji zmierzał do tego, aby tylko jeden sędzia był wyznaczany w systemie losowego przydziału spraw, natomiast dwóch pozostałych było wyznaczanych „z palca” (…) przez przewodniczącego wydziału. Jest to o tyle niebezpieczne, że przewodniczący wydziału w sądzie to osoba namaszczona, wyznaczona przez prezesa sądu, natomiast prezesa sądu wyznacza nie kto inny jak minister sprawiedliwości. Powstało realne niebezpieczeństwo (…) ingerencji w składy sędziowskie przez przedstawicieli władzy wykonawczej, a nie przez – tak jak to powinno wyglądać – system losowego przydziału spraw – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja sędzia Łukasz Zawadzki, rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

Resort sprawiedliwości pod kierownictwem ministra Waldemara Żurka usiłuje ingerować w składy sędziowskie orzekające w sprawach dotyczących polityków obecnej opozycji – Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobry. W przypadku posła Romanowskiego doszło do zmiany sędziego, który miał zająć się wnioskiem o Europejski Nakaz Aresztowania wobec byłego wiceministra sprawiedliwości. Natomiast obrona Zbigniewa Ziobry bezskutecznie usiłowała wyłączyć z orzekania w sprawie byłego szefa resortu sprawiedliwości sędzię Agnieszkę Prokopowicz z upolitycznionego Stowarzyszenia Sędziów Iustitia. Decyzję ws. wniosku podjął… inny sędzia z Iustitii.

W tym kontekście sędzia Łukasz Zawadzki przypomniał, że zgodnie z przepisami polskiej konstytucji każdy obywatel ma prawo do tego, by jego sprawę rozpoznał niezawisły sąd, a więc sąd wolny od nacisków wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

– Jednym z takich elementów, które gwarantują zasadę niezawisłości sędziowskiej jest zasada losowego przydziału sędziów do konkretnych spraw. Ona jest uregulowana w ustawie ustrojowej – nosi ona nazwę Prawo o ustroju sądów powszechnych. I ta ustawa czy też ta metoda wyznaczania składów sędziowskich jest, w mojej ocenie, największym osiągnięciem być może nawet całego już ponad 30-lecia niepodległej Polski po roku 1989, a wprowadzona przez rządy Zjednoczonej Prawicy, zasada chwalona przez sędziów, moich kolegów, moje koleżanki, niezależnie od ich poglądów, bo przecież sędziowie też mają poglądy polityczne, które przecież gdzieś między sobą zdarza nam się w prywatnych rozmowach ujawniać, ale przecież ta zasada właśnie ma na celu gwarantować każdemu to, że sędzia wyznaczony jest losowo, a więc przez system losujący, według kryteriów nieznanych stronom, nieznanych przewodniczącym wydziałów czy też prezesom sądów, w centralnym systemie losowym – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Po zmianie władzy w 2023 roku ministrowie sprawiedliwości – Adam Bodnar i obecnie Waldemar Żurek – dążyli i nadal dążą do tego, aby stworzyć system, w którym władza polityczna, czyli władza wykonawcza, będzie ingerować w obsadę składów sędziowskich – zwrócił uwagę rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

– Minister Adam Bodnar w nowelizacji rozporządzenia, czyli aktu normatywnego, który jest poniżej ustawy w systemie źródeł prawa, wyeliminował – już niemal półtora roku temu – część sędziów, a więc sędziów powołanych po roku 2017, od rozpoznawania pewnych kategorii spraw, co Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją, a minister Żurek poszedł jeszcze dalej i, również w rozporządzeniu, w składach trójkowych, czyli tych składach, które zwykle decydują o prawomocności orzeczenia. Orzekający w drugiej instancji zmierzał do tego, aby tylko jeden sędzia był wyznaczany w systemie losowego przydziału spraw, natomiast dwóch pozostałych było wyznaczanych „z palca”, z fusów, z lotu ptaków przez przewodniczącego wydziału. Jest to o tyle niebezpieczne, że przewodniczący wydziału w sądzie to osoba namaszczona, wyznaczona przez prezesa sądu, natomiast prezesa sądu wyznacza nie kto inny jak minister sprawiedliwości. Powstało realne niebezpieczeństwo – które materializuje się teraz bardzo ostro w wypadku pana ministra Romanowskiego – ingerencji w składy sędziowskie przez przedstawicieli władzy wykonawczej, a nie przez – tak jak to powinno wyglądać – system losowego przydziału spraw – akcentował sędzia Sądu Okręgowego w Opolu.

W przypadku sprawy posła Marcina Romanowskiego doszło do złamania elementarnej zasady prawnej „ne bis in idem” – czyli że nie sądzi się kogoś dwa razy w tej samej sprawie – zaznaczył sędzia Łukasz Zawadzki.

– W stosunku do pana ministra Romanowskiego już toczyło się postępowanie o zastosowanie Europejskiego Nakazu Aresztowania i zostało ono zastosowane właśnie przez pana sędzia Łubowskiego, a następnie uchylone jesienią ubiegłego roku, kiedy pan sędzia Łubowski w takim wiele mówiącym uzasadnieniu swojej decyzji procesowej wskazał, że doszło do ukrycia informacji o tym, że Interpol odstąpił, czyli odmówił ścigania pana ministra Romanowskiego w przestrzeni europejskiej i w związku z tym nazwał (…) obecną władzę polityczną w Polsce kryptodyktaturą. Pan minister Żurek obraził się na tę decyzję procesową, wniósł po raz kolejny o zastosowanie ENA w stosunku do pana ministra Romanowskiego, co (…) jest niezgodne z elementarną zasadą procedury cywilnej i – w tym wypadku – procedury karnej. „Ne bis in idem” – nie sądzi się dwa razy tej samej osoby w tej samej sprawie. Skoro prawomocnie pan sędzia Łubowski odmówił zastosowania ENA w stosunku do ministra Romanowskiego, bo tamta decyzja procesowa jest prawomocna, to konsekwentnie oczywiście nie powinno się orzekać drugi raz w tej samej sprawie, ale żyjemy w Polsce anno domini 2026 pod rządem „Koalicji 13 grudnia”, a zatem sprawa stanęła na wokandzie – wskazał rozmówca Radia Maryja.

Obecne część środowiska sędziowskiego sprzeniewierza się rocie przysięgi sędziowskiej – akcentował rzecznik prasowy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

– Jestem obrońcą w postępowaniu dyscyplinarnym pana sędziego Mikołaja Pawlaka, byłego Rzecznika Praw Dziecka, przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi. Ale przecież ten sąd dyscyplinarny został powołany nielegalnie, bez opinii Krajowej Rady Sądownictwa, a mimo to zbiera się w składzie trójkowym. Przychodzi oskarżyciel, pan sędzia Augustyniak, która także jest przecież uzurpatorem na tym stanowisku. I tak samo mamy do czynienia z sytuacją, w której sędziowie przyjmują pewne zadania do wykonania. (…) Pan sędzia Radzik wprost powiedział, że ani pan minister Romanowski, ani pan minister Ziobro (…) najzwyczajniej w świecie nie mają w dzisiejszej Polsce szans na uczciwy proces. Ci sędziowie wiedzą o tym, że działają nielegalnie, zdają sobie sprawę przecież z tego, że są przepisy prawa, które ich wiążą, ale ta kasta jest tak rozpasana, jest w taki sposób już rozpuszczona, że po prostu działa wbrew prawu – podsumował sędzia Sądu Okręgowego w Opolu.

Całą rozmowę z sędzią Łukaszem Zawadzkim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj