Benedykt Fiutowski (fot.www.bf.com.pl)

Sąd bezkrytycznie zaakceptował działania KRRiT

Fundacja Lux Veritatis złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawa dotyczy decyzji KRRiT o przydziale koncesji na MUX1

 

***

Mec. Benedykt Fiutowski omawia zarzuty stawiane w skardze kasacyjnej ws. TV Trwam

 


Audio MP3
Pobierz
Brak poprawnej weryfikacji

Skarga kasacyjna jest to kwalifikowane pismo procesowe. To co powiem będzie nieco odbiegało od struktury tego pisma. Pewien rygor nakładają na pełnomocników przepisy dotyczące składania skarg kasacyjnych. Mówiąc wprost wymagają, aby przedstawiając zarzuty pokazać, jakiego rodzaju naruszenie prawa miało miejsce. Czy to były przepisy prawa proceduralnego, czy materialnego. Przekładając to na język bardziej zrozumiały – skardze  kasacyjnej uczyniliśmy zarzut, że Sąd Administracyjny nie dokonał poprawnej weryfikacji działań organu, czyli przewodniczącego KRRiT. Sąd bezkrytycznie zaakceptował ustalenia poczynione przez ten organ w zakresie sytuacji finansowej fundacji, jak również podmiotów, którym rozszerzono koncesje. Naszym zdaniem nie spełniały one wymogów stawianych m.in. fundacji co do rozszerzenia koncesji.

 

Nieznajomość statutu fundacji

Nie zgadzamy się na twierdzenie, że darowizny które zasilają fundację są niepewnym źródłem przychodu, niegwarantującym pokrywania kosztów telewizji nowej naziemnej formuły cyfrowej. Nie zgadzamy się, ponieważ fundacja w odróżnieniu od innych uczestników – szczególnie tych podmiotów, którym rozszerzono koncesję – nie jest podmiotem stricte gospodarczym. Nie prowadzi działalności wyłącznie dla zysku, ale jest podmiotem powołanym do innych celów. Właśnie ze statutu fundacji wynika, że darowizny są jej podstawowym źródłem przychodu. Dlatego niezrozumienie tego istotnego rozróżnienia między fundacją, a podmiotami które były również oceniane i którym rozszerzono koncesję jest jednym z fundamentalnych zarzutów stawianym w tej skardze. Tak naprawdę fundacja posiada środki i zdolność finansową. Jednak ktoś nie chce tego dostrzec i szuka argumentów przeciwnych, w mojej ocenie na siłę.

 

Wnioskodawcy nie mieli decyzji koncesyjnych

Dziwię się, że organ – KRRiT, jak również sąd nie dostrzegli uchybień. Zwłaszcza, że dostrzegł je sędzia zgłaszający zdanie odrębne. Sędzia Wieczorek zaczął od tego swoje uzasadnienie. Powiedział, że uchybieniem którego dopuścił się organ było uwzględnienie wniosków trzech wnioskodawców, którzy na dzień składania wniosków nie posiadali ostatecznych decyzji koncesyjnych. Był to warunek konieczny, o czym Wojewódzki Sąd Administracyjny wielokrotnie pisze w swoim uzasadnieniu. Chodzi o artykuł 155 Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Sąd zna ten przepis, wielokrotnie go detalicznie rozłożył na czynniki cytując zarówno przepis, jak i komentatorów. Stwierdził, że decyzja musi być ostateczna, a jednocześnie nie dostrzegł tego, co wyraźnie napisał sędzia w zdaniu odrębnym. Jeszcze raz przypomnę – że trzech uczestników nie miało ostatecznej decyzji na dzień 4 marca 2011 roku. Naruszono tutaj zarówno przepis prawa, który mówi, że zmiana koncesji – zmiana decyzji bo koncesja jest decyzją – jest możliwa wtedy, kiedy ktoś legitymuje się ostateczną decyzją. W przeciwieństwie do sądu nie mieliśmy dostępu do akt uczestników, którzy składali wniosek. Nie wiedzieliśmy kiedy nastąpiła ostateczność. Natomiast sąd to wiedział, bo sędzia również na to się powołał. To są ewidentne zarzuty, których w sumie jest kilkanaście.

 

Zdanie odrębne sędziego zbieżne z opinią fundacji

Skarżąc wyrok wykonujemy swoją pracę kompletnie i rzetelnie. Zaskarżamy wszystkie uchybienia, które udało nam się dostrzec. Można powiedzieć, że w dużym stopniu pokrywają się one z zarzutami, które uczynił sędzia w zdaniu odrębnym. Doszło do tego tylko dlatego, że zarzuty które zostały tam wyartykułowane są na swój sposób powtórzeniem naszych wcześniejszych zarzutów złożonych do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Są tam wykazane np. uchybienia, co do których sąd się nie odniósł. Mówię tutaj na przykład o przepisach, które wymagają od wnioskodawcy przedłożenia szeregu dokumentów m.in. zaświadczenia o prowadzeniu rachunku bankowego za ostatni rok. Tymczasem trzech wnioskodawców przedłożyło zaświadczenia za trzy ostatnie miesiące. Ten zarzut w różnych słownych argumentach był bagatelizowany. Twierdzimy, że skoro przepis rozporządzenia, który jest prawem obowiązującym definiuje tak bardzo kategorycznie i klarownie wymóg przedłożenia zaświadczeń za ostatni rok to ma to swój cel. Jest oczywista możliwość dokonania pełnej oceny zdolności finansowej wnioskodawców. Fundacja oczywiście wykonała ten obowiązek w przeciwieństwie do trzech innych wnioskodawców, którzy uzyskali koncesje chociaż tego obowiązku nie spełnili. Może budzić zdziwienie fakt, że sąd nie dostrzega i bagatelizuje fakt  podniesiony i nazwany przez sędziego w zdaniu odrębnym. Z tego powodu budujemy kolejny zarzut.

 

Bezprawne rozłożenie opłat koncesyjnych na raty

Po ogłoszeniu wyroku przedmiotem dosyć obszernej dyskusji była kwestia rozłożenia opłat koncesyjnych na raty. Dotyczyło to koncesjonariuszy, którzy uzyskali koncesję. Są to bardzo duże kwoty, sięgają blisko 11 mln zł. Jest to bardzo duży jednorazowy wydatek, na który wnioskodawca powinien posiadać środki. Z jednej strony organ, a w efekcie sąd uznali, że wnioskodawcy posiadają wystarczające środki na uruchomienie nowej formuły nadawania telewizji, a z drugiej strony jednocześnie akceptuje biznesplany, że te opłaty koncesyjne będą płacone w ratach. Rzecz polega na tym, że w żadnym stopniu organ nie był do tego uprawniony. Sąd uznał, że mógł sobie na to pozwolić dlatego, że prawie wszyscy wnioskodawcy taki wniosek składali. Wyjaśnił, że w ten sposób została zachowana zasada równości. Jednak sąd przemilcza – i to budzi ogromne zdziwienie – fakt, że takiego wniosku nie złożyła fundacja. Fundacja złożyła wniosek o rozszerzenie koncesji pokazując w swoich założeniach, że opłatę koncesyjną zapłaci jednorazowo z chwilą otrzymania koncesji. Trzeba dodać, że ta opłata w wypadku fundacji byłaby mniejsza i to znacznie, wynosiłaby ponad 400 tys. zł. Powodem tego był fakt, że przecież strony nie otrzymywały nowej koncesji tylko rozszerzały dotychczas obowiązującą, tak nakazywał przepis.

 

Skrócona koncesja dla fundacji

W związku z powyższym Fundacja Lux Veritatis koncesje na nadawanie TV Trwam posiada do 12 marca 2013 roku. Natomiast trzy podmioty, które składały wniosek o rozszerzenie koncesji otrzymały ją praktycznie z chwilą kiedy należało składać wniosek. Nie miały ostatecznej decyzji, więc ich opłata koncesyjna była skalkulowana na okres 10 lat. W przypadku fundacji był to znacznie krótszy okres, tylko do 2013 roku. Niemniej zaakceptowanie rozłożenia opłaty koncesyjnej było już przedmiotem zarzutów w poprzednim postępowaniu, a następnie zostało zbadane przez Najwyższą Izbę Kontroli. NIK w swoim raporcie z 2011 roku wytknęła KRRiT zbyt częste rozkładanie opłat koncesyjnych na raty. Trzeba powiedzieć, że ten zarzut jest trafny. Pomijając fakt, że Krajowa Rada z założenia przewidywała rozłożenie opłat to je rzeczywiście rozłożyła i to na okres znacznie dłuższy niż przewidywały podmioty w swoich wnioskach. One ubiegały się o rozłożenie rat na trzy, a niektóre na dziesięć lat. Tymczasem Krajowa Rada rozłożyła im na cały ten okres, czyli wszystkim prawie na 10 lat. Nie chciałbym wchodzić zbyt szczegółowo w zarzuty, których jest kilkanaście. Natomiast te podstawowe przeze mnie teraz omówione zupełnie uzasadniają żądanie uchylenia wyroku.

 

Naruszenie zasady równości

Sąd źle ocenił materiał dowodowy. Właściwie nie zweryfikował go. Patrzył, jak zrobił to organ i na swój sposób przyjął tę ocenę. De facto przyjął wadliwą ocenę materiału dowodowego i naruszył przepisy prawa materialnego. Mówiąc językiem prawniczym nie zweryfikował wadliwego zastosowania przez organ przepisów prawa materialnego. Zaczynamy od Konstytucji, bo to jest ustawa najwyższej rangi. Jedną z podstawowych zasad, którą naruszono w postępowaniu koncesyjnym była zasada równości. Naszym zdaniem nie traktowano fundacji w sposób równy, tak jak traktowano inne podmioty. Gdyby zastosowano regułę takiego samego działania dla wszystkich, wynik postępowania byłby inny niż ten, który mamy. Analizujemy także przepisy regulujące proces cyfryzacji w Polsce. Łatwym uzasadnieniem, komponującym się z całością, które wykorzystał przewodniczący, a następnie sąd jest fakt, że proces cyfryzacji w Polsce jest nieuchronny. Że musi postępować. Nie można czynić działań, które by go opóźniały. Jednak trzeba powiedzieć o tym, co jest oczywiste, że żadne działania nie powinny być akceptowane jeżeli naruszają prawo.

 

Blokowanie procesu cyfryzacji

W związku z powyższym przyjęte założenia dla procesu cyfryzacji nie uzasadniają naruszania prawa poszczególnych jednostek takich jak fundacja. Po drugie nikt nie twierdzi, że ze strony fundacji jest jakakolwiek chęć powstrzymania procesu cyfryzacji. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że czym innym jest przygotowanie przez polski rząd, polskie organy, odpowiednie jednostki możliwości rozprowadzenia sygnału cyfrowego na obszarze całego kraju. Czym innym jest wypełnienie ich treścią. To jest proces cyfryzacji, a więc przygotowanie narzędzi. Przecież można sobie wyobrazić, że będzie pięćdziesięciu chętnych do nadawania programów. Ale można sobie także wyobrazić, że z uwagi na wysokie koszty nie będzie chętnych do wykonania całości. To nie jest blokowanie procesu cyfryzacji, tylko sytuacja czysto rynkowa – czy są chętni, których stać na to, czy takich chętnych nie ma. W związku z powyższym działania związane z obłożeniem multipleksu to jest druga faza, czyli wypełnienie treścią czegoś, co jest rzeczywiście procesem cyfryzacji. Polega on na stworzeniu możliwości nadawania programu cyfrowego drogą naziemną.

 

Benedykt Fiutowski
Wypowiedź dla Radia Maryja 

drukuj