Rząd Tuska próbuje zmusić urzędników do dokonywania nielegalnej transkrypcji aktów tzw. małżeństw jednopłciowych
Od poniedziałku – według rządu – osoby tej samej płci, które sformalizowały swój związek zagranicą, mogą uzyskać jego transkrypcję i otrzymać polski akt małżeństwa. To wbrew konstytucji i obowiązującym przepisom. Lewica nie ukrywa, że to pierwszy krok do przyznawania kolejnych przywilejów, z których korzystają środowiska LGBT.
Rozporządzenie ministra cyfryzacji, Krzysztofa Gawkowskiego, które dopuszcza umieszczenie w akcie małżeństwa dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn, już obowiązuje.
Jest ono jednak niezgodne z konstytucją oraz obowiązującym w Polsce prawem – przypomniał kandydat PiS na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek.
– Pan Gawkowski dzisiaj na przykład mógłby sobie wziąć długopis kartki i napisać nowe rozporządzenie, że we wszystkich urzędach stanu cywilnego, we wszystkich aktach stanu cywilnego od dzisiaj wpisujemy, że Miś Kolargol może być również żoną Żabki i Zosi. No i to też będzie miało taki sam skutek, jak ta transkrypcja aktów jednopłciowych – mówił dr hab. Przemysław Czarnek.
Rząd forsuje rozwiązanie, powołując się na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, który nakazał Polsce uznawanie za małżeństwa związków jednopłciowych zawartych za granicą. Odmienne stanowisko zajął polski Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że rozporządzenie ministra cyfryzacji jest sprzeczne z polską konstytucją.
– Na terytorium RP nie jest konstytucyjnie dopuszczalne zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci – oznajmił Stanisław Piotrowicz, sędzia TK.
Rząd się tym nie przejmuje.
Nie uznajemy orzeczeń tego Trybunału, a winny jest temu PiS – stwierdził Jakub Stefaniak, zastępca szefa kancelarii premiera z PSL.
– My próbujemy w tej trudnej sytuacji jakoś sobie radzić – wskazał Jakub Stefaniak.
Resort cyfryzacji wysłał do wszystkich urzędów stanu cywilnego w Polsce instrukcję, jak wydawać akty małżeństwa osobom tej samej płci, które zawarły związek formalny za granicą. Kolejni samorządowcy deklarują, że nie będą dokonywać transkrypcji zagranicznych dokumentów. Wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy ma na to rozwiązanie.
– Jeżeli jakiejś parze w Polsce gdzieś ktoś odmówi takiej transkrypcji, to, szanowni Państwo, o taką transkrypcję możecie się starać w każdym innym urzędzie w Polsce – powiedział wicepremier Krzysztof Gawkowski.
Równocześnie rządzący straszą karami zarówno samorządowców, jak i urzędników za odmowę transkrypcji. Bezpłatną pomoc prawną takim osobom oferuje Instytut Ordo Iuris. Lewica nie ukrywa, że to dopiero pierwszy krok w przyznawaniu małżeńskich i rodzinnych przywilejów parom jednopłciowym.
– Kolejne elementy oczywiście będą do tych puzzli dodawane, ale dzisiaj, można powiedzieć, złamaliśmy kręgosłup takiemu przeświadczeniu, że w Polsce nie da się nic pomóc osobom LGBTQ – stwierdził minister cyfryzacji z Lewicy.
Po nielegalnej transkrypcji Narodowy Fundusz Zdrowia zapewni dostęp do darmowego leczenia nieubezpieczonemu partnerowi. Z kolei ZUS będzie przyznawał zasiłki opiekuńcze, a po śmierci partnera rentę wdowią lub rodzinną. Wspólnego rozliczenia podatku na razie nie dopuszcza administracja skarbowa, ale resort finansów analizuje możliwość zmiany.
To prosta droga do zrównania par jednopłciowych z małżeństwami – zauważył mecenas Nikodem Bernaciak z Ordo Iuris.
– Widzieliśmy to już w Niemczech, kiedy Federalny Trybunał Konstytucyjny dodawał coraz kolejne uprawnienia do uprawnień związków partnerskich, aż w końcu w 2017 roku po prostu zrównano je z małżeństwami – podsumował mec. Nikodem Bernaciak.
Prawicowa opozycja zapowiada, że jeśli wróci do władzy, cofnie nielegalne rozporządzenia i wszystkie decyzję wydane na jego podstawie.
TV Trwam News



