Pos. M. Woś: Wyzywanie i obrażanie Polaków przez premiera pokazuje skrajną desperację i nic więcej
Wyzywanie i obrażanie Polaków przez premiera pokazuje skrajną desperację i nic więcej. Niemcy wyznaczyły Donalda Tuska do realizacji bicza ideologicznego, by mechanizm warunkowości był. Chodzi o to, żeby forsować gender, małżeństwa jednopłciowe, adopcję dzieci przez homoseksualistów. Te wszystkie idiotyzmy gospodarcze Unii Europejskiej powodują, że Polska biednieje. Polityka unijna powoduje, iż w naszym kraju nie opłaca się produkować – mówił Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Działania i retoryka Donald Tusk coraz częściej budzą pytania o rzeczywisty poziom debaty publicznej w Polsce. W przeszłości jego zaplecze polityczne tworzyli m.in. Stefan Niesiołowski i Janusz Palikot, a media sprzyjające jego środowisku ostro atakowały m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dziś jednak to sam premier coraz wyraźniej nadaje ton konfrontacyjnej narracji, co pokazuje skalę politycznej determinacji i rosnących napięć.
– Mamy hejtera, a nie premiera. To jest fakt, a nie opinia. Lata temu miał Stefana Niesiołowskiego, który rzucał na prawo i lewo obrzydliwymi kreaturami, miał Janusza Palikota, który mógł rozkręcać przemysł pogardy, miał usłużne media, które zaszczuwały prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonkę. Teraz widać, że poziom debaty publicznej osiągnął dno i sam Donald Tusk się tym para. On najwidoczniej uznaje, iż jego zaplecze i otoczenie jest niewystarczająco ostre, bo sam musi podkręcać język debaty publicznej. W ustach Donalda Tuska nic nie jest przypadkowe, to jest wyrachowanie i celowe działanie, zwłaszcza przy okazji pożyczki w ramach SAFE. To pokazuje, jak bardzo jest zdeterminowany i zapędzony w kozi róg. Chciał ogłaszać wielkie sukcesy, a ten szwindel wyszedł na jaw – zauważył pos. Michał Woś.
Pełna wyzwisk i ataków retoryka Donalda Tuska jest dla wielu dowodem na polityczną desperację i brak strategii konstruktywnej debaty. Jego działania wpisują się w szerszy kontekst nacisków ze strony Unii Europejskiej, w tym realizację mechanizmu warunkowości, który ma wymuszać zmiany w polityce społecznej i gospodarczej państw członkowskich.
– Wyzywanie i obrażanie Polaków przez premiera pokazuje skrajną desperację i nic więcej. Niemcy wyznaczyły Donalda Tuska do realizacji bicza ideologicznego, by mechanizm warunkowości był. Chodzi o to, żeby forsować gender, małżeństwa jednopłciowe, adopcję dzieci przez homoseksualistów. Te wszystkie idiotyzmy gospodarcze Unii Europejskiej powodują, że Polska biednieje. Polityka unijna powoduje, iż w naszym kraju nie opłaca się produkować – wskazał poseł PiS.
W Polsce mamy dziś „demokrację walczącą”. To nie jest zwykła wymiana poglądów w debacie publicznej, lecz system, w którym osoby o odmiennych opiniach są napiętnowane i ścigane. Równocześnie ignoruje się instytucje, takie jak Trybunał Konstytucyjny, a język debaty publicznej staje się coraz ostrzejszy wobec tych, którzy myślą inaczej niż rządzący.
– My jesteśmy na takim etapie demokracji, który Donald Tusk zdefiniował jako „demokracja walcząca”. To nie jest demokracja na standardowych poziomach, gdzie w ramach debaty prezentuje się różne poglądy. Demokracja walcząca w rozumieniu Donalda Tuska polega na ściganiu ks. Michała Olszewskiego i urzędniczek, Zbigniewa Ziobry, Marcina Romanowskiego, tylko za to, że nie podoba im się wykładnia prawa. Do tego dochodzi udawanie, iż nie ma Trybunału Konstytucyjnego, a także zaostrzanie języka debaty publicznej. Słowa „zakute łby” nie odnoszą się do wyborców Donalda Tuska, on ocenia Polaków, którzy mają inne pogląd – akcentował były wiceminister sprawiedliwości.
Całą rozmowę z Michałem Wosiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



