fot. PAP/Leszek Szymański

Kolejna odsłona afery Zondacrypto – Przemysław Kral ma zabiegać o status małego świadka koronnego

Znowu głośno o Zondacrypto, upadłej giełdzie kryptowalut, i jej szefie ściganym za oszustwo ogromnych rozmiarów. Przemysław Kral – według medialnych doniesień – ma zabiegać o status małego świadka koronnego. Na zeznaniach, które obciążą polityków prawicy, może zależeć władzy, a potwierdzają to nazwiska mecenasów Dubois i Giertycha wymienianych jako obrońców Krala. W Telewizji Republika z kontaktów z Kralem tłumaczył się prezes PKOL-u, a sama stacja opublikowała korespondencję, z której zadowolony nie będzie rząd.

W tym samym czasie na temat Przemysława Krala zaczęły pisać redakcje: Onetu, TVN24 i Wirtualnej Polski. Publikacje dotyczą m.in. relacji szefa upadłej giełdy kryptowalut z Radosławem Piesiewiczem. W stronę prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego pada zarzut, że przyjął od Krala zegarek o wartości 40 tys. euro.

– Ja ten zegarek, przy pomocy, kupiłem, pana Krala. Oddałem nie euro, tylko franki szwajcarskie. Mam na tę okoliczność wypłatę z konta swojego – mówił Radosław Piesiewicz w Republice.

Chodzi o zegarek bardzo trudno dostępny. Radosław Piesiewicz twierdził, że pieniądze za jego zakup przekazał w gotówce i w ratach. Jako dowód, na antenie Telewizji Republika, przedstawił certyfikat ze swoim nazwiskiem. W te tłumaczenia nie wierzą politycy koalicji rządzącej. Jakub Stefaniak unikał jednak oskarżeń o korupcję polityczną.

– Są to takie typowe, stereotypowe kadry PiS-u, mało kompetentni, ale bardzo chciwi – powiedział Jakub Stefaniak, zastępca szefa kancelarii premiera.

Publikacja dotycząca prezesa PKOL wskazuje, że zegarek miał być nagrodą za interwencję u prezesa UOKiK-u. W materiałach nie ma jednak na to żadnych dowodów, co przyznali sami autorzy.

– Polski Komitet Olimpijski nie jest w strukturach Prawa i Sprawiedliwości – wskazał dr hab. Przemysław Czarnek z PiS.

Dlatego Prawo i Sprawiedliwość nie chce być łączone ze sprawą upadku giełdy i okolicznościami, w jakich drogi zegarek trafił do Radosława Piesiewicza. Koalicja rządząca próbuje jednak przypisać aferę politykom opozycji.

– Fundacja Zbigniewa Ziobry, fundacja Przemysława Wiplera – to były te organizacje, które przyjmowały pieniądze od Przemysława Krala – stwierdziła Dorota Łoboda, poseł KO.

W drugim tekście, Onetu, padły nawet sformułowania, że prawica ma się czego bać, bo Przemysław Kral chce zeznawać i dąży do uzyskania statusu małego świadka koronnego.

– Jak ktoś chce ewentualnie coś załatwić i uzyskać status małego świadka koronnego, to najlepiej wziąć kogo? Dubois i Giertycha – odpowiedział dr hab. Przemysław Czarnek.

Tak, według doniesień medialnych, ma być również w tej sprawie. Ani Roman Giertych, ani mec. Dubois nie potwierdzili, że są pełnomocnika Przemysława Krala.

– Ja mam w tej sprawie wrażenie, że prokuratura, która powinna budzić zaufanie, przypomina wielki, cieknący durszlak – stwierdził mec. Jacek Dubois.

Roman Giertych, jako element rozliczeń, traktuje jednak próbę współpracy ze wszystkimi, którzy mogą obciążyć Prawo i Sprawiedliwość. Poseł Dorota Łoboda, jeśli prawdziwa jest współpraca Giertycha z Kralem, nie widzi w tym nic nadzwyczajnego.

– Tutaj rola obu panów to jest rola niepolityczna, to jest rola prawników po prostu – spuentowała poseł Łoboda.

Ale według europosła Waldemara Budy wszystkie pojawiające się doniesienia to zasłona dymna, by nie mówić o tym, że państwo zawiodło obywateli, którzy nie zostali w porę ostrzeżeni.

– To, z kim miał pan Kral relacje, to jest drugorzędna sprawa z punktu widzenia obywateli, którzy stracili miliony – mówił Waldemar Buda, europoseł PiS.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk tłumaczył, że mamy do czynienia z kolejną odsłoną spektaklu, który jest odgrywany od miesięcy.

– To jest klasyczne poszukiwanie tematu zastępczego, w sytuacji kiedy walą się finanse publiczne – podsumował dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Tymczasem, z doniesień Telewizji Republika, wynika, że w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem, prezesem stacji, Przemysław Kral miał liczyć na wejście w życie rządowej ustawy o kryptowalutach, bo to uderzałoby w jego konkurencję.

TV Trwam News

drukuj