
Afera ZondaCrypto – polityczne paliwo dla rządu D. Tuska
Afera ZondaCrypto stała się dla rządu Donalda Tuska politycznym paliwem. Premier rzuca mocne oskarżenia w stronę opozycji i prezydenta.

Afera ZondaCrypto stała się dla rządu Donalda Tuska politycznym paliwem. Premier rzuca mocne oskarżenia w stronę opozycji i prezydenta.

Roman Giertych oficjalnie potwierdził, że jest obrońcą szefa upadłej giełdy ZondaCrypto. To nadaje sprawie politycznego kontekstu. Na celowniku znalazła się prawa strona sceny politycznej, a w Koalicji Obywatelskiej słychać, że właśnie w taki sposób działa „mechanizm Giertycha”: albo idzie się na układ, albo „składa wnioski o list żelazny z Naddniestrza”.

Znowu głośno o Zondacrypto, upadłej giełdzie kryptowalut, i jej szefie ściganym za oszustwo ogromnych rozmiarów. Przemysław Kral – według medialnych doniesień – ma zabiegać o status małego świadka koronnego. Na zeznaniach, które obciążą polityków prawicy, może zależeć władzy, a potwierdzają to nazwiska mecenasów Dubois i Giertycha wymienianych jako obrońców Krala. W Telewizji Republika z kontaktów z Kralem tłumaczył się prezes PKOL-u, a sama stacja opublikowała korespondencję, z której zadowolony nie będzie rząd.

Wiadomo, gdzie podziała się część pieniędzy z giełdy kryptowalut Zondacrypto. Prawie 9 mln euro miało trafić do innej spółki właściciela Zondy, Przemysława Krala, który na Łotwie chciał stworzyć tzw. neobank. Kolejne tygodnie odsłaniają kolejne wątki afery. Okazuje się, że jedna ze spółek powiązana z giełdą kryptowalut miała dostęp do Rejestru Dowodów Osobistych. Rządzący przekonują, że akurat to było zgodne z przepisami, a za samą aferę obwiniają opozycję.
