Miliony z Zondacrypto na neobank? Rządzący próbują odciąć się od afery dot. giełdy kryptowalut
Wiadomo, gdzie podziała się część pieniędzy z giełdy kryptowalut Zondacrypto. Prawie 9 mln euro miało trafić do innej spółki właściciela Zondy, Przemysława Krala, który na Łotwie chciał stworzyć tzw. neobank. Kolejne tygodnie odsłaniają kolejne wątki afery. Okazuje się, że jedna ze spółek powiązana z giełdą kryptowalut miała dostęp do Rejestru Dowodów Osobistych. Rządzący przekonują, że akurat to było zgodne z przepisami, a za samą aferę obwiniają opozycję.
Jak ujawnia Wirtualna Polska, właściciel giełdy Zondacrypto, Przemysław Kral, od 2,5 roku planował uruchomić na Łotwie tzw. neobank – aplikację, w której można byłoby prowadzić konto, płacić kartą i robić przelewy. Pieniądze na realizację tego projektu miały pochodzić właśnie z giełdy Zondacrypto. Chodzi o prawie 9 mln euro. Służby powinny śledzić takie transakcje – wskazuje były funkcjonariusz Policji i Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dr Roman Marzec.
– Instytucje państwowe i służby odpowiedzialne za nadzór finansowy oraz przepływy finansowe znowu zawiodły naszych obywateli. W tej chwili mamy duży problem z tą sytuacją – mówi dr Roman Marzec.
Okazuje się także, że inna spółka należąca pośrednio do Krala – dzięki której Zondacrypto obsługiwała przelewy – działała na licencji Komisji Nadzoru Finansowego, a jeszcze w styczniu tego roku Ministerstwo Cyfryzacji dało jej dostęp do Rejestru Dowodów Osobistych.
– Są działalności, które realizowane są na podstawie przepisów. To, co było zgodne z prawem, jest realizowane. Wtedy, kiedy Zondacrypto występowała, dostała odmowę – wyjaśnia szef resortu cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy.
Choć afera Zondacrypto wybuchła na początku kwietnia, rządzący obwiniają o nią poprzedni rząd. Wskazują m.in. na to, że poprzedni właściciel Zondacrypto, który ma mieć kod dostępu do portfela kryptowalut o wartości prawie miliarda złotych, zaginął w 2022 roku i do dziś nie wiadomo, co się z nim stało.
– Wtedy właśnie minister Ziobro był Prokuratorem Generalnym. Ta sprawa była nienależycie prowadzona i trwa bardzo długo. Jak państwo widzicie, ja dokonuję zmian w prokuraturze, tak żeby nadać impet nowy tej sprawie – przekonuje minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek.
Opozycja odpiera zarzuty i o aferę obwinia premiera Donalda Tuska, któremu podlegają służby specjalne.
– Miał ostrzeżenia ze strony estońskiej. Jego służby wiedziały dużo wcześniej o różnych sprawach związanych z tą giełdą kryptowalut i nie zrobił nic. Pytanie, dlaczego nic nie zrobił? To jest Amber Gold 2.0. Zaniedbanie państwa i Donalda Tuska – podkreśla poseł Michał Woś z Prawa i Sprawiedliwości.
Ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak, wskazuje, że rząd Donalda Tuska sprawuje władzę i kontrolę nad służbami specjalnymi 2,5 roku. Miał cały wachlarz instrumentów, narzędzi i instytucji państwowych, by wykryć nieprawidłowości w działaniu spółki, która dopiero od kwietnia okazała się w rzeczywistości niewypłacalna.
– Nagle dowiadujemy się, że oni są zaskoczeni, że oni zrzucają odpowiedzialność na drugą stronę. To jest naprawdę niepoważne. To pokazuje brak profesjonalizmu i brak odwagi moralnej, aby wziąć na klatę pewnego rodzaju zachowania, które im się przydarzyły – mówi Sebastian Trojak.
W wyniku afery Zondacrypto do prokuratury zgłosiło się już ponad 700 osób, które nie mogą wypłacić swoich pieniędzy z giełdy. Poszkodowanych może być jednak znacznie więcej, bo Zondacrypto liczyła ponad milion użytkowników. Prokuratura szacuje straty klientów na co najmniej 350 milionów złotych. Według medialnych informacji właściciel Zondacrypto, Przemysław Kral, przebywa obecnie w Izraelu.
TV Trwam News



