Jeden wicemarszałek, dwóch kandydatów – obydwaj z opozycji
Jedno miejsce, dwóch kandydatów. W tym tygodniu Sejm wybierze nowego wicemarszałka. Kandydatów zgłosiły Prawo i Sprawiedliwość oraz Rozwój Plus. Niewykluczone, że koalicja rządowa wykorzysta głosowanie do pogłębienia sporu na już i tak podzielonej prawicy.
W najbliższy piątek Sejm wybierze nowego wicemarszałka Sejmu. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło kandydaturę Marcina Ociepy. Miejsce w prezydium partia powinna mieć od samego początku – mówił poseł Bartłomiej Wróblewski z PiS.
– Mamy władzę antydemokratyczną, która od początku kadencji ograniczała prawa opozycji. Dlatego po trzech latach tej kadencji nadal tego wicemarszałka nie ma – stwierdził parlamentarzysta.
Drugim kandydatem jest poseł Marcin Horała z Rozwoju Plus.
– W dalszym ciągu podtrzymujemy jego kandydaturę. Ale też – podkreślam – chcielibyśmy, żeby także Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość miał swojego przedstawiciela – zaznaczył poseł Łukasz Kmita z Rozwoju Plus.
Kandydatów jest dwóch, a miejsce w prezydium Sejmu tylko jedno. PiS na początku kadencji zgłosił na wicemarszałka Elżbietę Witek, ale koalicja rządowa jej nie poparła. Największa partia opozycyjna przez trzy lata nie zgłosiła innej kandydatury. Klub Rozwój Plus powstał z inicjatywy byłego premiera Mateusza Morawieckiego, po wyłomie z Prawa i Sprawiedliwości. Rodzi się pytanie, czy głosowanie jeszcze bardziej nie skłóci już i tak podzielonej prawicy.
– Scenariusz kryzysu już jest widoczny. Raczej należy oczekiwać dalszego zsuwania się opozycji po równi pochyłej – ocenił dr Aleksander Kozicki, politolog.
Decydujący głos będzie miała koalicja rządowa. Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty z Lewicy, wskazał, że nie ma jeszcze decyzji jego klubu w sprawie poparcia którejś z kandydatur.
– Decyzja zostanie podjęta w piątek. Będę głosował tak jak klub – oznajmił marszałek.
Podobne głosy słychać z Koalicji Obywatelskiej.
– Jesteśmy przed decyzjami klubu – powiedział poseł Robert Kropiwnicki z KO.
Poseł Marek Sawicki z PSL zapowiedział, że zagłosuje za kandydatem Rozwoju Plus, Marcinem Horałą.
– Dlatego, że PiS nie wykorzystał szansy, którą dostał na początku tej kadencji i nie zgłosił kandydata, którego większość parlamentarna by zaakceptowała. A przypomnę: ten sam PiS w roku 2015, kiedy mieliśmy szesnastoosobowy klub, całkowicie odmówił PSL-owi wicemarszałka Sejmu – argumentował swoją decyzję polityk Ludowców.
Wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak, wskazał, że miejsce w prezydium powinien zająć poseł Prawa i Sprawiedliwości.
– Każda partia, która została wybrana z własnej listy, powinna mieć swojego wicemarszałka. Więc jeżeli jedno miejsce do uzupełnienia prezydium, to naturalnie, moim zdaniem, powinno ono przypaść kandydatowi PiS-u – stwierdził lider Konfederacji.
Tak samo uważa wicemarszałek z Polski 2050, Szymon Hołownia. Zaznaczył jednak, że nie ma jeszcze decyzji całego klubu w tej sprawie.
– Nie dogadali się między sobą, zdecydowali się wystawić dwóch kandydatów. Podejmują więc ryzyko, że wybierzemy tego, którego wybierzemy – zaznaczył Szymon Hołownia.
Koalicja rządowa może wykorzystać głosowanie do zaostrzenia sporu między partiami opozycyjnymi – wskazał politolog Tomasz Synowiec z Klubu Jagiellońskiego.
– Tutaj pole do wyboru, jak zadziałać i jak dzielić prawicę, jest bardzo duże. Na przykład koalicja może się zdecydować, że wybierze kandydata wskazanego przez Mateusza Morawieckiego, ponieważ nie ma żadnych formalnych ograniczeń co do tego, kto powinien zostać wybrany – zauważył ekspert.
Obecnie w prezydium Sejmu zasiada przedstawiciel Lewicy – jako marszałek Sejmu, a w roli wicemarszałków – dwóch posłów Koalicji Obywatelskiej i po jednym pośle PSL-u, Polski 2050 i Konfederacji.
TV Trwam News


