fot. PAP/Tomasz Gzell

Rolnicy przeszli ulicami Warszawy w proteście przeciw tzw. Piątce dla zwierząt

Kilka tysięcy rolników przeszło dziś ulicami Warszawy w proteście przeciw tzw. Piątce dla zwierząt autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. To policzek wymierzony w rolników i całe rolnictwo – twierdzą gospodarze.

Tuż po godzinie 8.00 rolnicy odpalili racę na rondzie Dmowskiego, na chwilę paraliżując ruch. Było to jednak tylko ostrzeżenie.

– Będziemy dzisiaj spokojnie manifestować. Spokojnie, ale musicie wiedzieć, że jesteśmy gotowi na wszystko – mówił Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii.

Manifestacja pod hasłem „Strajk rolników! Obronimy polską wieś!” rozpoczęła się na Placu Trzech Krzyży.

Gospodarze przyjechali do stolicy wyrazić sprzeciw wobec tzw. Piątki dla zwierząt, którą przygotowało Prawo i Sprawiedliwość, a którą popiera także KO i Lewica.

– Dzisiaj razem musimy powiedzieć: Dość zdradzie polskiej wsi! – akcentował Szczepan Wójcik.

Z Placu Trzech Krzyży gospodarze udali się z trumnami i wieńcami pogrzebowymi przed Sejm. Żałobny kondukt miał symbolizować śmierć polskich hodowli.

– Tragedia. To jest po prostu gwóźdź do trumny. Gwóźdź do trumny dla rolnictwa – podkreślił Roman Kazarz, rolnik z województwa zachodniopomorskiego.

Nie chodzi tylko o hodowle zwierząt futerkowych. Ograniczenia w uboju rytualnym mogą pogrzebać eksport polskiego mięsa. Dwie trzecie wysyłanego za granicę drobiu i jedna trzecia wołowiny pochodzi z uboju rytualnego.

– Spadnie cena żywca i się okaże, że nasz cały zysk po prostu przepadnie. A jeżeli zysk przepada, to przestaje nam się opłacać produkować to wszystko – stwierdził Rafał Ławniczak, hodowca bydła.

Protestujący udali się też pod Pałac Prezydencki. Reprezentanci organizacji rolniczych spotkali się z prezydentem Andrzejem Dudą, który prowadzi konsultacje w sprawie tzw. Piątki dla zwierząt.

– Niestety po spotkaniu z panem prezydentem, który ewidentnie jest po stronie rolników – to mu trzeba przyznać, za co jesteśmy mu wdzięczni, że się z nami spotkał – ale niestety nie mamy wyjścia, musimy walczyć, musimy wychodzić na ulice – mówił Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Protest zjednoczył blisko 50 rolniczych organizacji branżowych i związków zawodowych. Rolnikom nie zawsze udawało się na taką skalę zjednoczyć. Protestujących wspierali politycy PSL – Koalicji Polskiej oraz Konfederacji.

– To jest wojna o Polskę, nie tylko o polską wieś. To jest ustawa antypolska, która zniszczy, zaora polskie rolnictwo – zaakcentował Władysław Kosiniak-Kamysz, szef PSL.

– Piątka dla zwierząt to naplucie rolnikom w twarz i niszczenie polskiego rolnictwa – stwierdził poseł Robert Winnicki z Konfederacji.

Wśród protestujących pojawili się również przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy po tym, jak nie poparli projektu, zostali zawieszeni w prawach członka partii. To m.in. poseł PiS Teresa Hałas, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

– Ja jestem starym działaczem i mój PESEL też nie jest już młody i nie będzie mi nikt prostował kręgosłupa. Wiedziałam, jak mam się zachować w tym momencie – wyjaśniła Teresa Hałas.

Rolników wspiera również odchodzący minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

– Ja rozumiem zachowanie rolników, bo ustawa, która te protesty wywołała, jest ustawą szkodliwą dla polskiego rolnictwa. Nie była w żaden sposób konsultowana ze środowiskami rolniczymi, nie była również konsultowana z ministerstwem wiodącym, czyli Ministerstwem Rolnictwa – zwrócił uwagę Jan Krzysztof Ardanowski.

Nad tzw. Piątką dla zwierząt pracują senatorowie. Wpłynęło wiele poprawek.  Ludowcy chcą m.in. rezygnacji z ograniczeń w eksporcie mięsa z uboju rytualnego i wydłużenia vacatio legis. Jeśli większość senacka nie zagłosuje za poprawkami PSL, niewykluczone, że rozpadnie się krucha większość w Izbie Wyższej.

– Oczekiwalibyśmy od naszych partnerów, z którymi tworzymy koalicję w Senacie, jasnego sygnału o tym, że będą z nami w bardzo dalekim stopniu lojalni w tym głosowaniu – powiedział senator Jan Filip Libicki.

Poprawki nie rozwiążą problemów. Projekt zawiera zbyt wiele błędów – wskazał wiceprezes Ordo Iuris, dr Tymoteusz Zych.

– Jest to jeden z tych aktów prawnych, które w procedurze legislacyjnej powinny po prostu zostać udoskonalone i ich przyjęcie szczególnie w warunkach pandemii, w warunkach kryzysu gospodarczego powinno zostać poprzedzone wszechstronną analizą skutków regulacji – podsumował dr Tymoteusz Zych.

Kolejny protest rolników planowany jest w Warszawie za dwa tygodnie.

TV Trwam News

drukuj