fot. twitter.com/MEN_GOV_PL

Resort edukacji pracuje nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół 

Jeśli w powiecie będzie 50 przypadków koronawirusa na 100 tys. mieszkańców, szkoły powinny zostać zamknięte na co najmniej tydzień. Taki wniosek ma płynąć z analiz współpracującego z rządem Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego.

O sprawie napisał „Dziennik Gazeta Prawna”. Gazeta podała przy tym, że z modeli zespołu wynika, iż po otwarciu szkół liczba przypadków COVID-19 może wzrosnąć nawet kilkukrotnie.

Mimo to rządzący chcą, aby uczniowie od września wrócili do tradycyjnej nauki w szkołach – zauważyła rzecznik resortu edukacji Anna Ostrowska.

– Pracujemy w tej chwili nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół. Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia lub życia uczniów i nauczycieli, dyrektor szkoły – po zasięgnięciu opinii sanepidu – będzie mógł szybko zareagować. Kluczowa jest również rola kuratora oświaty. W tej chwili pracujemy nad odpowiednimi regulacjami prawnymi – oznajmiła Anna Ostrowska.

Eksperci twierdzą jednak, że to nie wystarczy. „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że zespół naukowców zatrudniony przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa przygotowuje analizy, które pokazują, iż decyzje powinny być uzależnione od liczby chorych nie w szkole, a w całym powiecie.

Według nich, decyzja o zamknięciu placówki powinna zapadać na szczeblu samorządowym. Eksperci wskazują, że jednym ze wskaźników, który powinien być brany pod uwagę, jest właśnie liczba chorych – 50 na 100 tys. mieszkańców.

RIRM

drukuj