Red. W. Gadowski: Gdyby ster rządów przejął R. Trzaskowski, to państwo wpadłoby w dryf. Dziś nie czas na zatapianie łódki, w której płyniemy

Dziś nie czas na obrażanie się, nie czas na hejtowanie w sieci, co zresztą nie ma zbyt wielkiej siły, tylko czas na jeden wspólny wysiłek i pilnowanie prezydenta. Nie czas na zatapianie łódki, w której płyniemy. Ta łódka może nie płynie głównym nurtem, może wykonuje dziwne skręty, ale posuwa się naprzód. Gdyby ster rządów przejął Rafał Trzaskowski, (…) to państwo wpadłoby w dryf – ocenił red. Witold Gadowski w swoim „Komentarzu Tygodnia” opublikowanym w serwisie YouTube.

Ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda zwyciężył w pierwszej turze wyborów prezydenckich, uzyskując 43,5 proc. głosów poparcia. W drugiej turze zmierzy się z nim kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, który otrzymał 30,46 proc głosów.[czytaj więcej]

– Zaskoczeń nie ma. Andrzej Duda osiągnął dobry wynik, ale dostał też nauczkę od tych Polaków, którzy nie poszli. (…) Rafał Trzaskowski dostał tyle, ile właściwie spodziewaliśmy się, że dostanie. Dostał ogromne poparcie w Warszawie – podsumował Witold Gadowski.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że na wszystkich Polakach ciąży teraz wielka odpowiedzialność i w tym momencie „żarty się skończyły”.

– Dochodzi do ostatecznych zapasów pomiędzy Polską, która ma wady, ale jest już trochę nasza a Polską, która jest kompletnie obca. To są zawody pomiędzy panem Dudą a panem Trzaskowskim. Powiem krótko – wynik wyborów zależy od nas. Zależy od tych, którzy nie poszli na pierwszą turę z powodów estetycznych, a teraz wyjdą i przesądzą. Zwycięzca będzie musiał wiedzieć, że to od tych Polaków zależy jego zwycięstwo – wskazał redaktor.

– Gdybyśmy porównali sytuację Polski do jakiejś czytelnej alegorii, to możemy powiedzieć, że płyniemy łódką – nie największą, nie najbardziej wygodną, ale suchą. Gdyby ster rządów przejął Rafał Trzaskowski, to będziemy mieli syndrom Senatu z panem Grodzkim, tylko spotęgowany. Okaże się, że jedno wiosło złapie ktoś, kto chce wiosłować w zupełnie inną stronę i będziemy się kręcić w kółko, bo jeden będzie wiosłował w jedną stronę, a drugi będzie wiosłował w drugą stronę. Państwo wpadłoby w dryf. A ci, którzy myślą, że jak łódka zacznie się przetapiać, to znajdą na niej więcej miejsca dla siebie, niech pamiętają o tym, że łódka może zatonąć, a oni razem z nią. Nie może być dziś strategii „Im gorzej, tym lepiej” – akcentował publicysta.

Autor „Komentarza Tygodnia” zaapelował o udział w wyborach, szczególnie do tych osób, które uważają, że nie ma kandydata, na którego mogliby oddać głos, ponieważ nie zgadzają się z wizją polityczną żadnego z nich.

– Dziś nie czas na obrażanie się, nie czas na hejtowanie w sieci, co zresztą nie ma zbyt wielkiej siły, tylko czas na jeden wspólny wysiłek i pilnowanie prezydenta. (…) Nie czas na zatapianie łódki, w której płyniemy. Ta łódka może nie płynie głównym nurtem, może wykonuje dziwne skręty, ale posuwa się naprzód – argumentował dziennikarz.

W pierwszej turze wyborów głosowała także Polonia. Redaktor wspomniał o tym, że w wielu miejscach rodacy mieszkający za granicą nie mogli oddać swojego głosu ze względów organizacyjnych.

– Bardzo mało Polaków głosowało w Stanach. Co prawda wygrał Andrzej Duda – ponad 13 tys. głosów – ale Rafał Trzaskowski miał 9 tys. głosów. Skala tego głosowania pokazuje, jak mało zaangażowano Polonię w Stanach w ten proces. Dziesięć milionów ludzi w Stanach Zjednoczonych przyznaje się do polskich korzeni, z czego co najmniej połowa to ludzie bardzo związani z polskością i Polską, a w głosowaniu nie biorą udziału od lat. Dlaczego? Bo są systematycznie odstręczani od głosowania. Kłopoty w Wielkiej Brytanii, kłopoty w Niemczech, w Szwecji – w różnych miejscach były kłopoty z głosowaniem. To jest skandal i z tym trzeba sobie poradzić – ocenił autor „Komentarza Tygodnia”.

Witold Gadowski podkreślił, że Polska nie poradzi sobie z takimi kłopotami bez radykalnej zmiany w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, czego – jak zaznaczył – powinien dokonać prezydent Rzeczpospolitej Polskiej.

– Czas na przebudowę Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na wygonienie stamtąd „geremkowszczyzny”, która szkodzi Polsce, i wygonienie stamtąd dekowników z rodzin ubeckich, SB-ckich i Platformianych. Ci ludzie szkodzą Polsce za granicą. Ci ludzie utrudniali Polonii możliwość głosowania. Dziś muszą za to zapłacić. Nie może być tak, że Polonia się skarży, że nie mogła głosować albo miała utrudnione warunki głosowania, a my jak pies po deszczu strzepiemy się i pójdziemy dalej – akcentował publicysta.

 

radiomaryja.pl

drukuj