W. Gadowski: Jeżeli nie obetniemy głowy hydrze w postaci terroryzmu islamskiego – pojawi się on także na polskich ulicach

Sformowana została grupa europejskowygladających młodych ludzi, którzy są przygotowani do tego, by dokonywać zamachów na terenie Izraela, ale kilku z nich ma polskie korzenie. Przygotowywani są do „występów” w naszym kraju (…) – podkreślił publicysta Witold Gadowski w cotygodniowym „Komentarzu Tygodnia”.

Zamachy w Europie zdarzają się coraz częściej. Agresywni imamowie szerzą nienawiść i dżihad w rozumieniu dżihadu wojennego mówiąc o tym, że istnieje ziemia pokoju i ziemia wojny – przypomniał redaktor.

– Ziemia pokoju, to ziemia, gdzie rządzą muzułmanie, a ziemia wojny, to ziemia, gdzie rządzą niewierni, „niewierne psy”, jak nazywają nas między sobą. O tym nikt oficjalnie nie chce mówić. Jeżeli nie obetnie się głowy hydrze w postaci terroryzmu islamskiego, to będziemy mieli ten terroryzm wszędzie – także na polskich ulicach – zaznaczył Witold Gadowski.

Dziennikarz wskazał, że do takich ataków przygotowywanie są już formacje młodych ludzi.

– Dowiedziałem się, że w Państwie Islamskim, pomimo defensywy, w jakiej się znalazło, klęsk, jakie te państwo spotykają oraz tego, że pewnie niedługo rozpocznie się ofensywa kurdyjska na Rakkę (stolicę Państwa Islamskiego) – sformowana została grupa europejskowygladających młodych ludzi, którzy są przygotowani do tego, by dokonywać zamachów na terenie Izraela, ale kilku z nich ma polskie korzenie. Przygotowywani są do „występów” w naszym kraju (…). Ta sekcja jest w posiadaniu dobrych map Warszawy, Krakowa i Częstochowy – powiedział publicysta.

Witold Gadowski zauważył, że może to świadczyć o tym, iż okres podarowanego nam przez Opatrzność spokoju – kończy się i musimy się przygotować do odpierania islamu także w Polsce.

– Polska postrzegana jest tam jako kraj katolicki, czyli najmocniejszy kraj bałwochwalców i politeistów (…). Za nieporozumienie uważam Dni Islamu w Kościele, bo islam nigdy nie zrezygnuje ze swojego twierdzenia, że Chrystus nie był Bogiem, i że nie zginął na Krzyżu, a my nie możemy zrezygnować z podstaw naszej wiary – podkreślił autor „Komentarza Tygodnia”.

Redaktor odniósł się także do informacji, które otrzymał, iż został „persona non grata” w telewizji publicznej, za sprawa decyzji kręgów prezesa Jacka Kurskiego.

– Chyba mam inne poglądy na funkcjonowanie telewizji publicznej, niż życzyłby sobie prezes Jacek Kurski. Panie prezesie, to nie jest pana prywatna telewizja. Myślę, że z działań finansowych i organizacyjnych każdy prezes jest rozliczany publicznie i pan również będzie. To nie jest żadna emocja z mojej strony – telewizja publiczna jest dobrem ogólnonarodowym. Może nie stanowię dla tego dobra żadnego dodatku wzmacniającego, ale skoro mnie zapraszano, starałem się według swoich najlepszych umiejętności rozmawiać i relacjonować wydarzenia – ocenił Witold Gadowski.

RIRM

drukuj