fot. M. MAREK

Przerwana komisja

Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu nie mogła wczoraj przegłosować dezyderatu dotyczącego procesu cyfryzacji telewizji naziemnej. Uniemożliwił to jej wiceprzewodniczący Jerzy Fedorowicz (PO), który przerwał obrady, gdy okazało się, że na sali nie ma jego kolegów z Platformy Obywatelskiej i projekt może zostać przyjęty

Dezyderat przygotowali posłowie PiS, którzy w ten sposób chcieli zwrócić uwagę na błędy popełnione przez rząd i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji podczas cyfryzacji telewizji. Gdy dokument próbował odczytać poseł Maciej Małecki (PiS), prowadzący obrady wiceprzewodniczący Komisji Kultury i Środków Przekazu Jerzy Fedorowicz na to nie pozwolił i przerwał posiedzenie. Gdy opozycja protestowała, wyjaśnił, że skorzystał z uprawnień, jakie daje mu regulamin Sejmu.

Obrady od początku próbowali torpedować posłowie PO. Parlamentarzyści PiS, z których inicjatywy zwołano posiedzenie na temat postępowania KRRiT podczas procesu przydzielania koncesji na pierwszym multipleksie cyfrowym (MUX-1), nie kryli rozczarowania, że kolejny raz zaproszenie komisji zignorował minister cyfryzacji Michał Boni.

Z tego samego powodu posłowie nie mogli też zadawać pytań Magdalenie Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Podobno pani prezes Gaj zamiast przyjechać na posiedzenie komisji, poleciała do Burkina Faso, co oburzyło posłów. Zresztą przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) od razu uprzedziła, że nie dopuści do tego, aby pytania mogli zadawać przedstawiciele stacji telewizyjnych obecnych na posiedzeniu. Prowadzący potem obrady wiceprzewodniczący Jerzy Fedorowicz (PO) nie chciał więc udzielić głosu Lidii Kochanowicz-Mańk, dyrektorowi finansowemu Fundacji Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam. Z posiedzenia wyszli z tego powodu przedstawiciele innych nadawców, którzy chcieli też zadać pytania KRRiT. W końcu posłowie przyjęli wniosek formalny zgłoszony przez posła Jana Dziedziczaka (PiS) o udzielenie głosu Lidii Kochanowicz-Mańk. W tej sytuacji Jerzy Fedorowicz zagroził nawet przerwaniem posiedzenia, ale w końcu ustąpił.

Dyrektor Fundacji podkreśliła, że jej uwagi są formułowane również w imieniu innych nadawców. Głównie chodzi o to, że opłata koncesyjna jest pobierana nawet wtedy, gdy nadawca nie ma możliwości uruchomienia programu na MUX-1. I w tej sytuacji jest Fundacja Lux Veritatis, która ma płacić za koncesję naziemną, a nadawać będzie dopiero od kwietnia 2014 roku. Jan Dworak, przewodniczący KRRiT, nie widzi w tym problemu. Twierdzi, że taka zasada wynika z zapisów prawa, bo czym innym jest opłata za koncesję, a czym innym za użytkowanie częstotliwości.

Nie zgadzał się z tym Zbigniew Kuźmiuk (PiS). Poseł tłumaczył, że opłata za koncesję to nie podatek, który trzeba odprowadzić i nic się w zamian nie dostaje. Natomiast jeśli ktoś wnosi do urzędu opłatę, tak jak w przypadku rachunku za koncesję, to coś powinien w zamian dostać. Jego zdaniem, jeśli Fundacja Lux Veritatis musi płacić za koncesję (pierwsza rata została wniesiona), to powinna też mieć już teraz możliwość nadawania programu za pośrednictwem MUX-1.

Posłowie dziwili się, dlaczego Telewizja Polska nie opuściła dotąd czterech kanałów na pierwszym multipleksie, skoro sygnał MUX-3, który należy tylko do TVP, dociera już do 99 proc. gospodarstw domowych. Zgodnie zaś z ustawą o cyfryzacji, telewizja publiczna miała zejść z MUX-1, jeśli trzeci multipleks będzie docierał przynajmniej do 95 proc. Polaków. UKE twierdzi, że jeszcze w kilku regionach warunek o 95 proc. nie został spełniony. Barbara Bubula (PiS) poinformowała posłów, że taka polityka kosztuje TVP ponad 20 mln zł rocznie – bo płaci za dwa multipleksy – i to w sytuacji, gdy kondycja finansowa telewizji jest zła, o czym wiele razy już alarmował komisję prezes TVP Juliusz Braun.

Dyskusja podczas posiedzenia była utrudniona, bo już na wstępie Iwona Śledzińska-Katarasińska zastrzegła, że komisja miała zaniechać opiniowania, oceniania decyzji koncesyjnych KRRiT. Bo to – zdaniem przewodniczącej – wykracza poza kompetencje posłów. Jan Dworak przekonywał parlamentarzystów, że postępowanie koncesyjne na MUX-1 było prowadzone zgodnie z wymogami prawa i wszystkimi procedurami. Mniej optymistycznie patrzą na ten proces posłowie. Elżbieta Kruk (PiS) podkreśliła, że KRRiT nie zrealizowała podstawowych zadań, jakie zapisano w ustawie o radiofonii i telewizji, jak też tych, jakie deklarowali sami członkowie Rady. Chodzi przede wszystkim o pluralizm na rynku medialnym, który niestety nie został zachowany. Poseł Kruk argumentowała, że koncesje na MUX-1 otrzymały głównie duże koncerny medialne. – Zabetonowany został rynek telewizyjny przez koncerny już obecne na rynku. Poza jedną Telewizją Trwam nie pojawiło się nic nowego – podkreśliła Elżbieta Kruk. – To grozi utrzymaniem pewnego monopolu informacyjnego. To kwestia realizacji polityki audiowizualnej kraju – mówiła Kruk. Poseł zaznaczyła, że cyfrowa telewizja to jedyny rynek medialny, w którym państwo może realizować swoje funkcje, takie jak ochrona kultury, tradycji, języka, i Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie ta kwestia jest tak mało brana pod uwagę.

Krzysztof Losz

drukuj