fot. PAP/Leszek Szymański

Protest podwykonawców koncernów budowalnych ma potrwać co najmniej do piątku

Czują się oszukani, poniżani i bezradni. Podwykonawcy koncernów budowalnych, którzy pracowali przy budowach dróg ekspresowych i autostrad, od wielu lat nie mogą odzyskać pieniędzy za wykonane zlecenia. Są zawiedzeni postawą Ministerstwa Infrastruktury, które nie pomaga im w walce z koncernami, dlatego protestują przed resortem. Protest ma potrwać co najmniej do piątku.

Na wielu budowanych drogach ruch. We wtorek ruszyły prace na kolejnym odcinku Via Carpatii.

– Rozpoczynamy fizyczną budowę jednego z 6 odcinków między Sokołowem Małopolskim a Lublinem – poinformował Rafał Weber, wiceminister infrastruktury.

Nowych i wygodnych dróg przybywa. Chętnie korzystają z nich kierowcy. Ale za to ci, co je budowali, nie zawsze korzystnie na tym wychodzili. Od 8 lat skupieni w Stowarzyszeniu „Najlepsza droga” podwykonawcy starają się odzyskać pieniądze za budowę dróg i autostrad – mówił prezes Stowarzyszenia Mariusz Miastko.

– Ci przedsiębiorcy czekają przez wiele lat na swoje wynagrodzenie. Jedni czekają przez 5 lat, inni przez 8, inni przez 15, a jeszcze inni przez ponad 20 lat – wskazał Mariusz Miastko.

Pieniądze na inwestycje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekazywała i przekazuje generalnym wykonawcom. Są to zazwyczaj duże międzynarodowe koncerny, które do realizacji konkretnych zadań, jak na przykład dostarczenie kruszywa na budowę, zatrudniają podwykonawców. I to te koncerny powinny płacić podwykonawcom, najczęściej niewielkim, polskim firmom rodzinnym. Ale często nie płacą.

– To przechodzi ludzkie pojęcie. Jesteśmy non stop gdzieś oszukiwani i nie ma woli porozumienia, która jest deklarowana – podkreślał Wojciech Belina ze Stowarzyszenia Wykonawców i Dostawców Budownictwa.

Podwykonawcy mają duży żal do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, który przed czterema laty jeszcze jako poseł opozycji obiecał im pomoc. Jednak już jako minister odpowiedzialny za inwestycje drogowe nie zrobił tego.

– Niestety z ogromną przykrością musimy stwierdzić, że minister nie doprowadził do rozliczenia polskich przedsiębiorców za budowę dróg krajowych i autostrad – powiedział Mariusz Miastko.

Dlatego od wtorku przedstawiciele podwykonawców protestują przed Ministerstwem Infrastruktury. Ich żal jest tym większy, że w więzieniu przebywa przedsiębiorca Krzysztof Wolak. Trafił tam za niezapłacenie swoim podwykonawcom, bo sam nie otrzymał należności od generalnego wykonawcy. Na proteście jest żona Pana Krzysztofa.

– Drogi budował w 2002 r. Była to S1 Skoczów – Cieszyn i obwodnica Ostrowi Mazowieckiej. Z obu tych kontraktów nie został wypłacony – wskazała Ewa Wolak.    

Podwykonawcy oczekują, że ministerstwo pomoże im w walce z koncernami.

– Należy ludziom oddać pieniądze, zapłacić zadośćuczynienia i odszkodowania – podkreślał Wojciech Belina.

Ministerstwo radzi podwykonawcom, aby sprawy o zapłatę kierowali do sądów. Ale jest jeden problem.

– Rzecz tylko polega na tym, że ci ludzie są bankrutami. Ich nie jest stać na wpisy sądowe, ich nie jest stać na opłacenie prawników – tłumaczył Mariusz Miastko.

Koncerny wygrywały przetargi, oferując zaniżone ceny, potem straty rekompensowały kosztem podwykonawców. To był pewien model biznesowy – podkreślił Andrzej Bukowski, podwykonawca jednego z koncernów.

– Podwykonawcy byli tzw. darmowym kredytem dla tych firm. Byli skazani na to, że będą okradzeni – powiedział Andrzej Bukowski.

Ten mechanizm koncerny budowlane wykorzystywały i nadal wykorzystują nie tylko przy inwestycjach drogowych. Podobnie jest z inwestycjami na kolei czy przy budowie dużych obiektów urbanistycznych. Szacuje się, że koncerny winne są podwykonawcom nawet 10 miliardów złotych. Jak dotąd nikt z resortu infrastruktury nie wyszedł do protestujących.

TV Trwam News/RIRM

drukuj