Prokuratura wzywa D. Tuska jako świadka na przesłuchanie ws. współpracy SKW z FSB

Donald Tusk został wezwany na przesłuchanie przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Sprawa dotyczy nielegalnej współpracy polskiej Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa, w czasie kiedy Donald Tusk osobiście odpowiadał za specsłużby. Na środowe przesłuchanie w prokuraturze szef Rady Europejskiej się jednak nie stawi, bo – jak twierdzi jego rzecznik – ma inne, ważne obowiązki.

Prokuratura wezwała Donalda Tuska na przesłuchanie dwa tygodnie temu, a śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego za jego rządów prowadzone jest już od kilku miesięcy.

Jak daleko, w jakich obszarach i jaka była współpraca między służbami, zwłaszcza ze służbą państwa, które jest nam, co najmniej nieprzyjazne, nie wyobrażam sobie, żeby mogła zapaść decyzja na szczeblu szefa tych służb – wskazał Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej.

O tym jednak musi opowiedzieć śledczym sam Donald Tusk i nikt inny. To on od 2008 r. osobiście nadzorował wszystkie służby specjalne. Prokuratura zarzuca generałom Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi, ówczesnym szefom Służby Kontrwywiadu Wojskowego, że bez wymaganej prawem zgody premiera Tuska nawiązali współpracę z rosyjskimi specsłużbami.

Jak wskazał politolog Marcin Adamczyk, sprawa nie toczy się przeciwko Donaldowi Tuskowi.

– Donald Tusk ma być tylko głównym świadkiem w tej sprawie. Prokuratura będzie chciała się dowiedzieć, czy on wiedział o tym porozumieniu, czy wyraził na nie zgodę. Nie jest to nic dziwnego, że były premier, który w tym momencie sprawował nadzór nad służbami specjalnymi, w tej sprawie jest wzywany – podkreślił Marcin Adamczyk.

Sprawa jest niebagatelna. SKW nawiązała współpracę z rosyjską FSB tuż po katastrofie smoleńskiej, w kwietniu 2010 r.

Jak wynika z doniesień medialnych, rosyjscy funkcjonariusze mogli swobodnie poruszać się po siedzibie polskiego kontrwywiadu – powiedział dr Roman Marzec.

– W domniemaniu możemy zakładać, że jakieś informacje mogliby tam ewentualnie pozyskiwać. Po za tym pojazd, który się znajdował na terenie budynku zajmowanym przez SKW, nie był w żaden sposób sprawdzony tak, jak winno się takie rzeczy realizować przy wpuszczaniu kogoś na teren utajniony. Natomiast działania polskich służb na terenie Federacji Rosyjskiej były realizowane w sposób, który te wszystkie zagadnienia bezpieczeństwa zapewniał. Pojawia się, więc pytanie, po co ta współpraca i czemu miała służyć? – wskazał dr Marzec.

Generałowie Nosek i Pytel współpracę tłumaczą wycofywaniem z Afganistanu polskiego kontyngentu, ale w kontekście katastrofy smoleńskiej i zainteresowania nią NATO można mieć inne przypuszczenia.

 W 2013 r. prezydent Władimir Putin w specjalnym dekrecie zalecił sformalizowanie współpracy z polską służbą przez podpisanie odpowiedniej umowy. Czy Donald Tusk mógł o tym nie wiedzieć?

Zdaniem prof. Romualda Szeremietiewa, w tamtym czasie premier miał uprawnienia nadzorcze w stosunku do wszystkich służb, więc powinien wiedzieć.

A zatem tylko zeznania Donalda Tuska mogą obciążyć bądź uwolnić od odpowiedzialności generałów Noska i Pytla, którzy podjęli współpracę z rosyjską FSB.

Dla Platformy Obywatelskiej jest to jednak wyłącznie atak polityczny Prawa i Sprawiedliwości na Donalda Tuska.

– Nie chce mi się wierzyć, żeby to było bez zgody prezesa. Taka sytuacja nie pozostaje przecież w Europie bez echa – mówił Sławomir Neumann, przewodniczący KP PO.

Jarosław Kaczyński powiedział wprost – to są decyzje wymiaru sprawiedliwości, o których wcześniej nic nie wiedziałem.

– Mogę na każdą świętość przysiąc, że się dzisiaj o tym dowiedziałem. Nie ma to nic wspólnego z moją osobą, bo to chyba o to chodziło, że to jest jakieś osobiste nękanie. Natomiast jest tak, że w wielu obecnie toczących się postępowaniach nazwisko Donalda Tuska się przewija – wskazał prezes PiS.

To jednak nie przekonuje polityków opozycji, że przesłuchanie Tuska to nie zemsta za przegraną podczas wyborów na przewodniczącego Rady Europejskiej.

– Wezwanie Donalda Tuska do prokuratury jest pierwszą reakcją odwetową w wydaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości – powiedział Grzegorz Furgo, poseł Nowoczesnej.

Tyle tylko, że prokuratura wysłała wezwanie dwa tygodnie przed głosowaniem.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie informuje, że wezwanie do stawiennictwa dla pana Donalda Tuska w charakterze świadka zostało wysłane mu 1 marca 2017 r. Czynności z jego udziałem były, więc zaplanowane z dwutygodniowym wyprzedzeniem – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj