fot. PAP

Tusk przegrał z dopalaczami

Plaga uzależnień od substancji psychoaktywnych przybiera na sile, niszcząc życie nastolatków i ich rodzin. – Mamy do czynienia z kilkoma tendencjami. Po pierwsze, Polacy w coraz młodszym wieku sięgają po narkotyki i dopalacze.

Jeszcze 20 lat temu główną grupę biorców stanowili ludzie powyżej 20. roku życia. Dziś to zjawisko występuje wśród gimnazjalistów i uczniów szkół średnich. To niezwykle niebezpieczne, zwłaszcza że w tym wieku mechanizmy uzależnienia postępują dużo szybciej – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Mariusz Jędrzejko z Centrum Profilaktyki Społecznej. – Po drugie, dramatycznym problemem jest fakt, że pierwsze eksperymenty narkotykowe ma za sobą około 15 proc. gimnazjalistów i prawie jedna czwarta uczniów szkół średnich. Co siódmy gimnazjalista i co czwarty licealista przynajmniej raz próbowali narkotyków – wskazuje. Jeszcze dwie dekady temu dane – jeśli chodzi o ten wiek – oscylowały w granicach 3-4 procent. – Po trzecie wreszcie, na skutek ogromnej presji organizacji opowiadających się za legalizacją marihuany spora część naszej młodzieży uznała, że marihuana nie jest narkotykiem, tylko stanowi środek służący dobrej zabawie – zauważa prof. Jędrzejko. Niereagowanie w tej sytuacji było błędem. Efekt? – Młodzi Polacy to aż jedna trzecia osób leczonych z uzależnień narkotykowych w całej Europie, podczas gdy stanowimy zaledwie kilka procent całej populacji europejskiej – wskazuje ekspert.

Do zetknięcia się z tego typu substancjami dochodzi w różnych sytuacjach, tak w szkole, jak i w czasie wolnym od zajęć. Co piąty radomski gimnazjalista i uczeń szkoły średniej miał w wakacje kontakt z narkotykami, w tym z dopalaczami – co zresztą pokrywa się ze statystykami ogólnokrajowymi. Podczas szkoleń dla dyrektorów szkół, pedagogów i rodziców prof. Jędrzejko tłumaczy, jakim zagrożeniem są sklepy internetowe sprzedające dopalacze. Jak się okazuje, ogłoszona w 2010 r. przez rząd Donalda Tuska wojna przeciwko tym substancjom – w której politycy niewystarczająco słuchali specjalistów – przyniosła marne skutki. Obecnie w sieci działa co najmniej 50 tego typu biznesów oferujących preparaty psychoaktywne, nastawionych głównie na import z Chin.

Z ich ofiarami na co dzień kontakt mają terapeuci. Choć nie ze wszystkimi, bo niektórzy rodzice szukają ratunku za granicą, np. w Niemczech, Hiszpanii czy Francji. – Coraz częściej do ośrodków leczenia uzależnień trafiają rodzice i młodzież przerażeni skutkami uzależnienia od dopalaczy. To jest stosunkowo nowe zjawisko polegające na tym, że mamy pacjentów uzależnionych wyłącznie od dopalaczy. Okazuje się zatem, że cały czas są one dostępne – zwraca uwagę Iwona Musiał, certyfikowany specjalista terapii uzależnień z wieloletnim doświadczeniem w pracy w stacjonarnych długoterminowych ośrodkach leczenia uzależnień.

Do ośrodków młodzi trafiają z przymusu – za decyzją rodziców, sądu, szkoły. Sami natomiast na tym etapie nie widzą żadnych szkód związanych z zażywaniem narkotyków. Do pół roku, zaznacza Iwona Musiał, pracuje się nad motywacją wewnętrzną, która jest w leczeniu kluczowa.

W terapii wiele zależy od wewnętrznej motywacji pacjenta, a ta – od podjętej przez niego pracy. Jednak nie tylko przez niego. – Najczęściej terapia wśród młodzieży trwa od 1,5 roku do dwóch lat. Z młodymi ludźmi bardzo długo pracuje się nad motywacją, a więc nad tym, aby oni sami dostrzegli swój problem i zrozumieli potrzebę leczenia – mówi Iwona Musiał, terapeuta. – W większości przypadków w terapii uzależnień wskazany jest pobyt w placówce długoterminowego leczenia dla młodzieży – wyjaśnia specjalista.

Czy leczenie zakończy się sukcesem, w dużej mierze zależy od współpracy z rodziną i szkołą. – To jest przecież problem całej rodziny. Wsparcie i współuczestniczenie w terapii rodziców zwiększa szanse na wyjście młodego człowieka z nałogu. Ważna jest również współpraca szkoły, w której kadra, pedagodzy powinni być uczuleni na problemy młodzieży i w porę je zauważać – wskazuje Musiał. – Aby leczenie w ogóle się zaczęło, bardzo często konieczna jest decyzja sądu – jest to niekiedy niestety jedyny sposób na rozpoczęcie terapii. Oczywiście równie ważna jest motywacja wewnętrzna pacjenta i dostrzeżenie swojej destrukcji z powodu zażywania narkotyków – dodaje. Nie bez znaczenia jest struktura osobowości, a więc predyspozycje psychiczne dziecka. Jak tłumaczy terapeuta, czasami wymaga ono najpierw leczenia psychiatrycznego, a dopiero potem można rozpocząć właściwą terapię.

Dlaczego młodzi ludzie wchodzą w kontakt z narkotykami? – Jednym z najczęstszych powodów sięgania po narkotyki (co wynika z rozmów, które prowadzimy z naszymi młodymi pacjentami) jest nuda i chęć doświadczania czegoś nowego – słyszymy. Dlatego edukacja na temat zagrożeń płynących z uzależnienia, choć jest ważna, nie wystarcza. – Młodzież musi być społecznie aktywizowana poprzez umożliwienie jej ciekawego spędzenia czasu wolnego – zwraca uwagę Musiał. Dostępność zajęć dodatkowych, sportowych, miejsc, w których młodzi mogliby rozwijać swoje pasje, w jakimś stopniu chroni przed popadnięciem w nałóg.

Marihuana zmienia mózg

Specjaliści przypominają też, że na wszystkich poziomach trzeba bezwzględnie egzekwować prawo o przeciwdziałaniu narkomanii. – Nierzadko nawet koszulka z nadrukiem liścia marihuany już oddziałuje na wyobraźnię dzieci i stwarza mechanizm przyzwolenia. Nie można zapominać również o zasadniczym wpływie rodziny – rodzice każdego dnia powinni rozmawiać ze swoimi dziećmi o ich problemach, troskach, marzeniach, o tym, jak minął dzień. Wzajemne zaufanie i wsparcie zmniejsza w dużym stopniu ryzyko, że dziecko wychowywane w takiej rodzinie sięgnie po używki – radzi terapeuta.

Zdaniem ekspertów, nie do przyjęcia jest argument, według którego skoro nikotyna i alkohol są legalne, to marihuana również powinna uzyskać taki status. Przede wszystkim dlatego, że jak wskazuje Iwona Musiał, narkotyki najbardziej i najtrwalej ze wszystkich używek wpływają na układ nerwowy, niszcząc go. Przy czym każde uzależnienie jest realnym problemem. – Natomiast w przypadku narkotyków, również palenia marihuany, bardzo szybko następują zmiany w obszarze mózgu i układu nerwowego. Tragedia osób uzależnionych i ich rodzin, którzy ulegli iluzji, że palenie marihuany to rodzaj „miękkiej używki”, powinna wystarczająco otworzyć oczy na to, że wszelkie próby jej zalegalizowania godzą w bezpieczeństwo zdrowotne dzieci i młodzieży – podkreśla specjalista terapii uzależnień.

Nie ulega wątpliwości, że rządowa akcja wojny z dopalaczami okazała się tylko propagandą, skoro coraz więcej młodych ludzi trafiających do ośrodków leczenia uzależnień jest tam przyjmowanych jako pacjenci zdiagnozowani właśnie jako „uzależnieni od dopalaczy”. Eksperci tłumaczą, że jest to równie poważne uzależnienie jak w przypadku innych narkotyków. Dlatego kluczowa jest profilaktyka, a ona powinna przebiegać na wielu poziomach. Co można zrobić, aby zmienić te zatrważające statystyki?

Zła presja

Profesor Urszula Dudziak, psycholog i teolog z Instytutu Nauk o Rodzinie KUL, zwraca uwagę na to, że profilaktyka uzależnień powinna być integralna. – Niewątpliwie jedną z przyczyn nasilenia się zjawiska uzależnień jest poczucie społecznego przyzwolenia. W sytuacji, w której artykułuje się postulat legalizacji marihuany, dodatkowo twierdząc, że jest to „miękki narkotyk”, trudno oczekiwać, że takie działanie nie będzie miało żadnego wpływu na młodych ludzi. Oczywiście to nieprawda, taka klasyfikacja jest niewłaściwa – zaznacza psycholog. Jak dodaje, wśród źródeł sięgania po narkotyki najczęściej wymienia się modę, chęć osiągnięcia lepszych wyników w nauce, odprężenia, „poradzenia sobie z problemami”, presję grupy, brak samoakceptacji, dobrych relacji z rodziną.

– Wszystkie te czynniki zależą od szeregu oddziaływań wychowawczych. Wielu ekspertów w dziedzinie profilaktyki uzależnień podkreśla, że aby była ona skuteczna, musi być integralna. Skutki uzależnień dotykają czterech sfer: ciała, psychiki, ducha i relacji z innymi, tak więc profilaktyka powinna się odbywać na poziomie medycznym, psychologicznym, duchowym i społecznym. Nie można zapominać, że rodzina odgrywa ogromnie istotną rolę w oddziaływaniu profilaktycznym. Chodzi głównie o kwestię zaufania dzieci do rodziców i kształtowanie w nich poczucia, że mogą otwarcie mówić o swoich problemach. W młodym człowieku należy rozwijać także umiejętność radzenia sobie z problemami – wskazuje prof. Dudziak. Trzeba również wspierać rodzinę w budowaniu właściwych relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi, pomóc w umożliwieniu spędzania czasu wolnego i aktywizacji młodzieży, tak aby nie wpadała w egotyzm i relatywizm. – Zapraszanie młodzieży do duszpasterstw, wolontariatów, akcji społecznych może skutecznie otworzyć ich na potrzeby innych osób, a przez to „wyleczyć” z nadmiernego myślenia o sobie i nudzenia się. Potrzebne jest właściwe prawodawstwo, przestrzeganie obecnych zapisów, zakaz reklamy środków toksycznych, ogólnopolskie i lokalne akcje profilaktyczne. Dobra profilaktyka powinna rozwiązać problem u jego korzeni, a nie proponować substytuty, które również uzależniają – podsumowuje prof. Urszula Dudziak.

Paulina Gajkowska

drukuj