fot. wikipedia.org

PiS upomina się o rekompensaty za likwidację stoczni

Prawo i Sprawiedliwość z województwa zachodniopomorskiego domaga się zaległej rekompensaty za upadek Stoczni Szczecińskiej. Donald Tusk, będąc premierem, obiecał rekompensatę za likwidację zakładu w wysokości 200 mln zł. Szczecin miał przeznaczyć pieniądze na rozwój infrastruktury. 

Jak mówią politycy PiS-u, Platforma Obywatelska nie wywiązała się z obietnic. Z 200 mln złotych do Szczecina trafiło jedynie 50 mln.

Artur Szałabawka, przewodniczący Rady Miasta, podkreśla, że Szczecin czeka na zaległe, obiecane pieniądze.

– Do tej pory z tych 200 mln, które miały poprawić infrastrukturę drogową wokół Szczecina, zostało wykorzystanych 48 mln – na węzeł Dąbski i, z ostatnich informacji, ok. 12 mln (wydaje nam się, że to jest dosyć duża kwota) – na zjazd przy Chociwlu, na skrzyżowaniu z drogą ze Świnoujścia – mówi Artur Szałabawka.

Politycy mają nadzieję, że w ciągu dwóch miesięcy pieniądze trafią do Szczecina.

RIRM

drukuj