fot. PAP/Tytus Żmijewski

Prof. dr hab. M. Szewczak: W Berlinie funkcjonuje struktura zarządzająca dużą spółką, a Polska to jest przedsiębiorstwo wydobywcze, które jest do tego, by realizować określone działania siłą pracy ludzkiej

W Berlinie funkcjonuje struktura zarządzająca dużą spółką, a Polska to jest przedsiębiorstwo wydobywcze, które jest do tego, żeby realizować określone działania siłą pracy ludzkiej, a wszystkie zyski będą płynęły do Niemiec. To jest układ, który chce wprowadzić Donald Tusk w Polsce. Mamy być tym państwem, które będzie pracowało na Niemców, dlatego że oni już przekonali się, że ich pomysł na nowych pracowników, który miała Angela Merkel, nie sprawdził się, a wręcz przeciwnie doprowadził ich do tego, że dzisiaj Europa zmaga się z problemem nielegalnych imigrantów (…). W wielu państwach następuje obudzenie. Ludzie widzą, to co się dzieje i myślą z przyszłością o swoich dzieciach. Takie spojrzenie powinno być również w Polsce, ponieważ jeżeli poddamy się pod takie relacje, które są dla nas przygotowywane i planowane przez rząd, to przyszłość dla naszych dzieci jest bardzo smutna, ponieważ staną się zakładnikami decyzji, które będą podejmowane w Berlinie, Brukseli – mówił prof. dr hab. Marcin Szewczak, prawnik, europeista, wykładowca AKSiM, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W Lublinie w dniach 12-13 czerwca 2024 roku odbył się IV Samorządowy Kongres Trójmorza.

W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele Trójmorza, a także przedstawiciele innych krajów m.in. Japonii. Przewodnim tematem kongresu były sprawy dotyczące energetyki, obronności, sztucznej inteligencji, a także sytuacji geopolitycznej w regionie.

Inicjatywa Trójmorza rozwija się, ponieważ  ubiegłym roku przystąpiła do niej Grecja i ten kręgosłup Trójmorza, czyli droga ekspresowa Via Carpatia od Kłajpedy na Litwie do Salonik w Grecji, wreszcie zamyka się w jedną całość. Jeżeli zostaną dokończone wszystkie rozpoczęte inwestycje, również w Polsce, to wówczas będziemy mieli z jednej strony wsparcie w rozwoju mikroregionalnym, a z drugiej strony wsparcie w postaci bezpieczeństwa. Mieliśmy na kongresie przedstawicieli innych krajów, takich jak chociażby ambasadora Japonii, który przekazywał, że chcą inwestować w obszar Trójmorza. To nie jest tak, że sytuacja geopolityczna, bliskość granicy z Białorusią i Ukrainą, odstrasza inwestorów. Wszyscy doskonale wiedzą, że wojna na Ukrainie kiedyś się skończy i trzeba będzie rozbudowywać tę część Europy, a tutaj jest bardzo chłonny rynek – oznajmił prof. dr hab. Marcin Szewczak.

Przewodnim tematem wydarzenia było bezpieczeństwo energetyczne. Prawnik zauważył, że rządzący nie powinni odkładać tematu energetyki jądrowej na później.

Bezpieczeństwo energetyczne jest dla nas najbardziej istotne, ponieważ nie jesteśmy państwem, w którym przez 365 dni w roku wieje wiatr, nie jesteśmy też państwem, w którym przez 365 dni w roku świeci słońce. Tutaj jest apel do rządzących, aby nie odkładać tych kwestii, które są związane z bezpieczeństwem jądrowym w Polsce, by realizować te działania. Z jednej strony wszyscy zdajemy sobie sprawę, że trzeba chronić naszą planetę i ta transformacja, która jest planowana w ramach Unii Europejskiej, zapewne jest nieunikniona, ale musi być realizowana z głową. Nie możemy ponosić takich kosztów w sposób równomierny co do innych państw Europy Zachodniej. Niemcy przez blisko 40 lat przygotowywali się do tej transformacji, a Polska nie może tego zrobić w ciągu 5 czy 10 lat – stwierdził europeista.

Niemcy chcieliby stać się częścią Trójmorza, ale wszyscy przedstawiciele państw Trójmorza doskonale zdają sobie sprawę, że to nie jest dobre rozwiązanie.

Tak naprawdę Niemcy cały czas wysyłają sygnały, że chcieliby się zaangażować w Trójmorze, ale bez wątpienia wszyscy przedstawiciele państw w ramach inicjatywy Trójmorza doskonale zdają sobie sprawę, że jest to działanie tylko i wyłącznie po to, żeby przejmować część działań, inwestycji planowanych w kierunku rozwoju przez Niemcy. Takie położenie geograficzne, które ma inicjatywa Trójmorza sprawia, że mamy jedną szansę, kiedy wszystkie państwa w Europie Środkowo-Wschodniej współpracują ze sobą, nie wchodząc w alianse z Europą Zachodnią albo ze stroną wschodnią, czyli Federacją Rosyjską, ponieważ zawsze tamte strony będą chciały przeciągnąć to w swoim kierunku. Nadzieja jest w tym, żebyśmy trzymali się razem. To jest trudne, bo są różne uwarunkowania społeczne, gospodarcze, ale jeżeli nie będzie tej współpracy w ramach Trójmorza, to będzie bardzo ciężko przeciwstawiać się. Trzeba powiedzieć, że cały nasz wspólny rynek, to jest rynek podobny do tego, co wytwarzają Niemcy, równorzędny do tego, co wytwarzają Francuzi. Potencjał ten jest obserwowany przez Japonię, Stany Zjednoczone – wskazał wykładowca AKSiM.

Europeista wskazał, że premier Donald Tusk chce doprowadzić do tego, aby Polska była państwem pracującym na Niemcy.

W Berlinie funkcjonuje struktura zarządzająca dużą spółką, a Polska to jest przedsiębiorstwo wydobywcze, które jest do tego, żeby realizować określone działania siłą pracy ludzkiej, a wszystkie zyski będą płynęły do Niemiec. To jest układ, który chce wprowadzić Donald Tusk w Polsce. Mamy być tym państwem, które będzie pracowało na Niemców, dlatego że oni już przekonali się, że ich pomysł na nowych pracowników, który miała Angela Merkel, nie sprawdził się, a wręcz przeciwnie doprowadził ich do tego, że dzisiaj Europa zmaga się z problemem nielegalnych imigrantów (…). W wielu państwach następuje obudzenie. Ludzie widzą, to co się dzieje i myślą z przyszłością o swoich dzieciach. Takie spojrzenie powinno być również w Polsce, ponieważ jeżeli poddamy się pod takie relacje, które są dla nas przygotowywane i planowane przez rząd, to przyszłość dla naszych dzieci jest bardzo smutna, ponieważ staną się zakładnikami decyzji, które będą podejmowane w Berlinie, Brukseli – podkreślił prof. dr hab. Marcin Szewczak.

Całą rozmowę z prof. dr. hab. Marcinem Szewczakiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj