fot. PAP/Piotr Nowak

Pos. M. Woś o tzw. aferze Pegasusa: Funkcjonariusze, którzy ścigali bandziorów, są prześladowani przez zorganizowaną grupę przestępczą D. Tuska

Społeczeństwo uważa, że Pegasus to jakaś cyberbroń skierowana przeciwko niemu, nie widzi tego, że to jest narzędzie do łapania terrorystów, szpiegów, mafii VAT-owskich. Mało kto pamięta – Platforma półtora roku temu mówiła, że ujawni listę „ofiar” Pegasusa. Gdzie jest ta lista? Dlaczego jej nie ujawnili? Dlatego, że na tej liście są po prostu terroryści, przestępcy, szpiedzy, ludzie, którzy mają wieloletnie odsiadki, a nawet zabójcy. Teraz porządni ludzie, funkcjonariusze, którzy ścigali bandziorów, są prześladowani przez ekipę – zorganizowaną grupę przestępczą, jak mówi Zbigniew Ziobro – Donalda Tuska, która w ramach zamachu stanu przejęła państwo i ściga porządnych ludzi, którzy łapali przestępców i patrzyli na ręce władzy – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Michał Woś, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

W piątek [były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Ernest Bejda, zeznawał przez nielegalną komisją śledczą ws. Pegasusa]. Poseł Michał Woś zwrócił uwagę, że politycy obecnej koalicji rządzącej wmówili społeczeństwu, iż Pegasus był wykorzystywany do masowego podsłuchiwania obywateli w Polsce. Tymczasem użycie tego oprogramowania było ograniczone do niektórych przypadków i odbywało się zgodnie z procedurami przeprowadzania kontroli operacyjnej.

– W ciągu pięciu lat funkcjonowania Pegasusa było ponad 500 przypadków, czyli sto kilkanaście przypadków rocznie (zawsze za zgodą sądu), dotyczących złodziei, pedofilów, mafiosów, kryminalistów, szpiegów (…). To jest bardzo ważna pierwsza informacja. Druga ważna informacja jest taka, że Pegasusa miało w tym samym czasie kilkanaście krajów Unii Europejskiej i nikt nie robił z tego afery, bo to jest zupełnie oczywiste, że z takich narzędzi państwa korzystają po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom. Teraz punkt trzeci: Tusk miał swojego „Pegasusa” między 2012 a 2015 rokiem – tzw. system Galileo, a teraz, i to jest chyba informacja, która powinna dotrzeć do opinii publicznej: Bodnar z Tuskiem korzystają z Pegasusa, czyli z oprogramowania, które służy do przełamywania szyfrów w komunikatorach internetowych (…), czyli teraz pełnymi garściami sami korzystają z czegoś, z czego robili aferę – mówił parlamentarzysta.

Polityk PiS zaznaczył, że Donald Tusk „ramię w ramię z Rosją” obrzydzał opinii publicznej Pegasusa na użytek polityczny, „żeby chronić swoich kolegów-bandziorów wokół siebie”, w tym byłego szefa swojego gabinetu politycznego, Sławomira Nowaka.

– Społeczeństwo uważa, że to jakaś cyberbroń skierowana przeciwko niemu, tzn. społeczeństwo nie widzi tego, że to jest narzędzie do łapania ludzi o złych intencjach: terrorystów, szpiegów, różnych mafii VAT-owskich (…). Mało kto pamięta – Platforma (…) półtora roku temu mówiła, że ujawni listę „ofiar” Pegasusa, ujawni tych 500 przypadków, kogo właściwie podsłuchiwano. Gdzie jest ta lista? Dlaczego jej nie ujawnili? Otóż odpowiem Państwu, dlaczego. Dlatego, że na tej liście są po prostu terroryści, przestępcy, szpiedzy, ludzie, którzy mają wieloletnie odsiadki, a nawet zabójcy. Pegasus służył do łapania i ustalania chociażby dowodów zbrodni przy zabójstwach i morderstwach. Tylko to Tusk wskoczył w nurt zohydzania Pegasusa i korzystał na tym politycznie po to, żeby straszyć społeczeństwo „tym złym PiS-em”, jak to ma w zwyczaju – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Teraz Adam Bodnar ściga funkcjonariuszy CBA, którzy w prowadzonych śledztwach zwracali się do sądu z wnioskiem o zgodę na kontrolę operacyjną za pomocą Pegasusa.

– Teraz porządni ludzie, funkcjonariusze, którzy ścigali bandziorów, są prześladowani przez ekipę – zorganizowaną grupę przestępczą, jak mówi Zbigniew Ziobro – Donalda Tuska, która w ramach zamachu stanu przejęła państwo i ściga porządnych ludzi, którzy łapali przestępców i patrzyli na ręce władzy. Wszystko postawione na głowie. Dlatego trzeba robić wszystko, co możliwe, żeby ten rząd jak najszybciej przeszedł do historii – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Jedną z osób zaciąganych siłą na nielegalne przesłuchania przed niekonstytucyjną komisją ds. Pegasusa jest wspomniany na początku były szef CBA, Ernest Bejda. Podczas piątkowego posiedzenia komisji były szef Agencji umiejętnie i merytorycznie odpierał wszystkie zarzuty nielegalnej komisji, ukazując po raz kolejny jej niekompetencję.

Całość rozmowy z posłem Michałem Wosiem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj