Wygaszanie bezpieczeństwa energetycznego Polski
Elektrownia Dolna Odra kończy pracę. Jeden z największych zakładów energetycznych na Pomorzu Zachodnim został wyłączony z końcem sierpnia. Wiele osób w najbliższych dniach straci pracę.
Gdy nasi zachodni sąsiedzi wyrażają chęć powrotu do tradycyjnego wydobycia i dystrybucji energii elektrycznej, w Polsce bezmyślnie likwiduje się lub doprowadza do upadłości strategiczne zakłady.
,,W Niemczech zauważono, że ponowne uruchomienie elektrowni węglowych pozwoli obniżyć ceny energii. A u nas zamyka się sprawną, spłaconą, tanią, niezawodną, potrzebną Dolną Odrę …” – napisał na portalu X profesor politechniki wrocławskiej, Ziemowit Malecha.
Drodzy Państwo,
Jednak w Niemczech zauważono, że ponowne uruchomienie elektrowni weglowych pozwoli obniżyć ceny energii, także czekamy na kolejny news, że „chwilowo” będą otwierać kopalnie;)
A wiatraków i paneli przybywa…
A u nas zamyka się sprawną, spłaconą, tanią,…
— Ziemowit Miłosz Malecha (@MalechaZiemowit) September 1, 2026
Elektrownia Dolna Odra, która mogła być rezerwą strategiczną energii, została pozbawiona osłony w postaci wpisu działalności gospodarczej do struktur strategicznych państwa. Z końcem sierpnia 2026 roku wyłączono tam ostatnie bloki węglowe, które przez pół wieku dawały Polakom bezpieczeństwo.
– Na prośbę, kiedy poprosiliśmy o przedstawienie scenariuszy, w których uruchomienie szyny północnej polskiej energetyki bez udziału Dolnej Odry jest po prostu niemożliwe, przedstawiono nam scenariusz wsparcia ze strony niemieckiej. Wspieranie polskiego bezpieczeństwa energetycznego energią z obcego mocarstwa jest co najmniej dziwnym podejściem – wskazał Mariusz Kamiński, przewodniczący MNSZZ Pracowników ZEDO.
Związkowcy nie raz domagali się przedstawienia scenariuszy na odbudowanie systemu, który według wytycznych miał działać do 2029 roku.
– Bloki węglowe znalazły się w pierwszej piątce najlepiej zachowanych i najmniej wyeksportowanych jednostek – mówiła przewodnicząca NSZZ ,,Solidarność” Elektrownia Dolna Odra Anna Grudzińska.
W zamian za to państwo zapewniło, że Dolna Odra nie musi bezwarunkowo pracować na rzecz polskiego systemu. Zamknięcie elektrowni stoi w sprzeczności z interesem państwa. Ponad 600 osób straci pracę.
– Koszty jednodniowego balckoutu w Polsce zostały wyliczone na 32 miliardy. Myślę, że naszej gospodarki jako Polski nie stać na takie koszty – zaznaczyła Anna Grudzińska.
Dolna Odra to dopiero początek.
– Bezpieczeństwo energetyczne Polski bez udziału elektrowni Dolna Odra jest co najmniej „mało doskonałe” – podkreślił Mariusz Kamiński.
Podobny los czeka Bełchatów, Turów czy Kozienice. Wygaszanie polskich elektrowni to ogromne wyzwanie dla suwerenności energetycznej naszego kraju.
TV Trwam News


