Pos. do PE A. Bryłka: Lustrzane odbicie standardów produkcji w Ameryce Południowej i w UE – to nigdy nie było przedmiotem negocjacji umowy z krajami Mercosur
Klauzule lustrzane, czyli lustrzane odbicie standardów produkcji w Ameryce Południowej i w Unii Europejskiej – to nigdy nie było przedmiotem negocjacji umowy z krajami Mercosur. Krótko mówiąc, na wstępie negocjacji UE zgodziła się na to, żeby otworzyć unijny rynek na import towarów, które są produkowane w zupełnie niższych standardach niż ten europejski (…) i w zupełnie niższych kosztach. Jeśli się dopuszcza tak dużą liczbę środków ochrony roślin w Ameryce Południowej, które są wycofane od wielu lat w Unii – hormony wzrostu są zakazane w chowie zwierząt w UE od kilku dekad – to powinno nas martwić – mówiła w piątkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Anna Bryłka, poseł Konfederacji do Parlamentu Europejskiego.
Od 1 maja 2026 roku w formie tymczasowej ma obowiązywać umowa handlowa Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Przeciwko tej umowie z wielu miastach Europy licznie protestowali rolnicy.
Umowa UE-Mercosur spowoduje, że producenci żywności na Starym Kontynencie będą musieli funkcjonować w warunkach nieuczciwej konkurencji. Dodatkowo Komisja Europejska w sprawie porozumienia handlowego z krajami Mercosur obchodzi traktaty – zwróciła uwagę Anna Bryłka.
– Najpierw podzieliła tę umowę na dwie części, żeby ominąć weto, przede wszystkim weto Francji – na część polityczną i część handlową. I ta część handlowa miała być przyjęta przez Radę Unii Europejskiej kwalifikowaną większością niejednomyślnie i przy udziale Parlamentu Europejskiego. I proszę sobie wyobrazić, że wszyscy się spodziewaliśmy, zresztą my jako posłowie do PE też otrzymaliśmy takie zapewnienie, że nie dojdzie do sytuacji, w której ta umowa tymczasowo wejdzie w życie przed głosowaniem w PE. Jaką mamy teraz sytuację? Rada Unii Europejskiej zagłosowała za tą umową w styczniu tego roku. PE nie zagłosował w sprawie umowy z krajami Mercosur, a pomimo tego umowa tymczasowo 1 maja wchodzi w życie. KE tak naprawdę łamie procedury ratyfikacyjne, które sama w tym procesie ustanowiła. I to nas wszystkich powinno martwić, że nie ma żadnej kontroli nad Komisją w sprawie dopychania tej umowy kolanem – podkreśliła gość „Polskiego punktu widzenia”.
Trudno będzie powstrzymać proces wejścia w życie zapisów tej umowy – przyznała europoseł.
– W kuluarach słyszę od urzędników i w Parlamencie Europejskim, od tych działów legislacyjnych, działów prawnych, którzy mówią jasno: po to wymyślono tymczasowe stosowanie – zresztą to nie obowiązuje tylko i wyłącznie w umowie z krajami Mercosur – jak ta umowa wejdzie w życie, to już będzie stosowana i nikt jej nie będzie wypowiadał. Nawet jeśli my, parlamentarzyści, zagłosujemy za kilka miesięcy w tej sprawie, czy za rok, za dwa, to właściwie to nie musi być przesłanka do tego, żeby tę umowę wypowiedzieć. Jeśli ona tymczasowo wejdzie w życie, to raczej już po prostu będzie obowiązywać – oceniła.
Zagrożeniem dla europejskich konsumentów może być wątpliwa jakość żywności, która w ramach umowy UE-Mercosur ma być eksportowana do Europy. Media informowały już o kilku przypadkach skażonej żywności, która trafiła na Stary Kontynent z Ameryki Południowej. Na przykład do Bułgarii trafił skażony słonecznik z Argentyny.
– Do Bułgarii przypłynął toksyczny słonecznik, który miał być przeznaczony na cele konsumpcyjne. Wszystkie partie, które przypłynęły, zostały poddane badaniom, dlatego że do Bułgarii miało przypłynąć 500 tysięcy ton. Dla naszych widzów pewnie te liczby nic mówią, ale to jest bardzo duży wolumen. To spowodowało protesty rolników w Bułgarii i to spowodowało po prostu kontrolę tego słonecznika. Okazało się, że każda z tych partii była toksyczna. Importer wydał oświadczenie, złożył takie oświadczenie, że nie przeznaczy tego słonecznika na cele konsumpcyjne, tylko na cele przemysłowe lub wyeksportuje ten towar do krajów trzecich, czyli poza UE. Tak naprawdę my do końca nie wiemy, co z tym słonecznikiem się wydarzyło, bo to jest tylko i wyłącznie oświadczenie importera – zaznaczyła polityk Konfederacji.
Anna Bryłka przypomniała, że Komisja Europejska w toku negocjacji z krajami Mercosur nigdy nie poruszała kwestii zapewnienia jednolitych, wysokich standardów produkcji w Ameryce Południowej i w UE.
– Klauzule lustrzane, czyli lustrzane odbicie standardów produkcji w Ameryce Południowej i w Unii Europejskiej – to nigdy nie było przedmiotem negocjacji umowy z krajami Mercosur. Krótko mówiąc, na wstępie negocjacji UE zgodziła się na to, żeby otworzyć unijny rynek na import towarów, które są produkowane w zupełnie niższych standardach niż ten europejski (…) i w zupełnie niższych kosztach. Jeśli się dopuszcza tak dużą liczbę środków ochrony roślin w Ameryce Południowej, które są wycofane od wielu lat w Unii – hormony wzrostu są zakazane w chowie zwierząt w UE od kilku dekad – to powinno nas martwić – wskazała gość TV Trwam.
Unia Europejska przekonuje, że istnieje mechanizm obronny, który zakłada nałożenie ceł w momencie, gdy na teren Europy napłynie zbyt wiele towarów z Ameryki Południowej. Mechanizm ten nie obowiązuje jednak krajów Ameryki Południowej. Wynika to z faktu, że jest to rozporządzenie wewnętrzne UE.
– Taki mechanizm ochronny powinien być w treści umowy. To jest rozporządzenie, które wiąże tylko i wyłącznie państwa członkowskie, które jest reakcyjne, to znaczy ono nie zapobiega szkodzie, tylko ono działa po szkodzie. (…) Najpierw rolnik musi upaść, żeby w ogóle wszczęto jakiekolwiek dochodzenie. I co więcej, my tą decyzję zostawiamy w dużej mierze Komisji Europejskiej. I najlepszy przykład to jest przykład – po raz kolejny – Polski i liberalizacji handlu z Ukrainą. To było nie tak dawno. W 2022 roku UE z Ukrainą zliberalizowały handel. Wiemy, jak wyglądała historia z tym ukraińskim zbożem. Przecież w tym rozporządzeniu też były klauzule ochronne. I ktoś wszczął jakąkolwiek procedurę w związku z tym, że taka klauzula ochronna była? No nie – zauważyła europoseł.
radiomaryja.pl




