Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej odsłonięto w Świdniku

Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej odsłonięto w sobotę w Świdniku (Lubelskie). Uroczystość była częścią obchodów 35. rocznicy „Lubelskiego Lipca 1980”- fali strajków na Lubelszczyźnie, poprzedzającej protesty na Wybrzeżu i powstanie Solidarności.

W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., w drodze na uroczystości rocznicowe do Katynia, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego żona Maria i wielu wysokich urzędników państwowych i dowódców wojskowych.

W Polsce jest też miejsce na wznoszenie pomników poświęconych ofiarom katastrofy smoleńskiej (…). One nie są przeciwko nikomu. One są po to, aby nas łączyły, jak tamta podróż połączyła ludzi z przeciwnych sobie biegunów. Tamta wspólna podróż mówi nam dzisiaj, że są sprawy, wartości, ideały, które jednoczą, są nam wspólne. Tą wartością jest nasza ojczyzna i są nasi polscy bohaterowie – powiedział ks. bp lubelski Mieczysław Cisło podczas Mszy św. poprzedzającej odsłonięcie pomnika.

Pomnik usytuowany jest w centrum Świdnika. Ma 3,8 m wysokości. Składa się z dwóch złączonych ze sobą kamiennych płyt, między którymi jest prześwit w kształcie krzyża. Na płytach widnieje wizerunek Matki Boskiej Katyńskiej (tulącej żołnierza z raną w tyle głowy), orzeł w koronie, a pod nim napisy: „Katyń 1940” i „Smoleńsk 2010” oraz  nazwiska wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. Pod postument pomnika wmurowano urnę z ziemią przywiezioną ze Smoleńska i Katynia.

W uroczystości wzięli udział posłowie i senatorowie PiS z Lubelszczyzny, przedstawiciele lokalnych władz, poczty sztandarowe m.in. organizacji kombatanckich, licznie zgromadzeni mieszkańcy Świdnika.

List do uczestników uroczystości skierował prezydent elekt Andrzej Duda.

Śmierć prezydenta RP i pozostałych osób wchodzących w skład delegacji nie może pójść na marne. Musi przynieść zwielokrotnione owoce w budowaniu prawdziwie wolnej, silnej, dobrze rządzonej i niepodległej Polski – napisał.

List napisał też prezes PiS Jarosław Kaczyński. Podkreślił w nim, że odsłonięcie pomnika w Świdniku to przejmująca, ale też „dająca pocieszenie” chwila, a wspomnienie o ofiarach katastrofy smoleńskiej jest też formą doceniania ich zasług w sferze publicznej.

Jestem głęboko przekonany, że prezydentura mojego św.p. brata otrzyma należne jej miejsce w dziejach naszego kraju. To jest jednak zajęcie dla historyków i politologów. Nam przypada inne zadanie: pielęgnowania dziedzictwa pozostawionego nam przez św.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i podążanie wytyczoną przezeń drogą. Mówiąc najkrócej, naszym celem jest budowanie Polski normalnej, Polski, w której po prostu będzie się chciało żyć – napisał Kaczyński.

Uroczystości towarzyszył „milczący protest” kilkunastu mieszkańców Świdnika, którzy sprzeciwiali się lokalizacji pomnika na centralnym placu.

Za jakiś czas ktoś będzie chciał tu urządzić jakąś imprezę, bo to jest centralne miejsce i okaże się, że ktoś nie pozwoli, bo to jest miejsce pamięci i martyrologii – mówił jeden z protestujących mieszkańców, którzy trzymali przed sobą białe arkusze papieru.

„Biel to symbol protestu. Zabrano nam głos. Uważamy, że w sprawie lokalizacji takich pomników powinno się odbyć referendum” – dodał.

Obchody 35. rocznicy Lubelskiego Lipca będą kontynuowane w niedzielę. Rozpoczną się od złożenia kwiatów przy Pomniku Wdzięczności w Lublinie. Oficjalne uroczystości – m.in wręczenie odznaczeń, pokaz filmu „Świdnik 1980” – zaplanowano w Świdniku.

Fala strajków w Lubelskiem w 1980 r., nazwana potem Lubelskiem Lipcem, rozpoczęła się od protestu 8 lipca w WSK „PZL Świdnik”. Bezpośrednim impulsem do przerwania pracy była podwyżka cen w zakładowej stołówce. Strajkujący w Świdniku robotnicy wybrali swoich przedstawicieli i rozpoczęli rozmowy z władzami. Czwartego dnia podpisali porozumienie, w którym wywalczyli m.in. podwyżki płac i gwarancje niekarania przywódców protestu.

Strajki objęły kolejne zakłady w regionie, m.in. w Kraśniku, Chełmie, Lubartowie, Puławach; w Lublinie stanął węzeł kolejowy i komunikacja miejska. W sumie zastrajkowało ponad 150 zakładów i około 50 tys. pracowników.

Robotnicy nie wyszli na ulice, ale zakładali komitety strajkowe, pertraktowali z władzami. Domagali się podwyżek płac i poprawy warunków socjalno-bytowych, ale też zmniejszenia biurokracji i likwidacji przywilejów dla rządzących; w Lokomotywowni PKP – nowych wyborów do władz związków zawodowych, a w Fabryce Samochodów Ciężarowych – wolnej prasy.

Strajki na Lubelszczyźnie trwały ponad dwa tygodnie. Wkrótce po ich wygaśnięciu rozpoczęły się protesty na Wybrzeżu, które doprowadziły do podpisania porozumień o utworzeniu niezależnych związków zawodowych.

PAP/RIRM

drukuj