fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. G. Kucharczyk: Widzimy w tych dniach, że państwa narodowe są instytucją niezaprzeczalnie potrzebną. Jest weryfikacja – ideologia a rzeczywistość

Widzimy w tych dniach, że państwa narodowe – jako wspólnota – są instytucją niezaprzeczalnie potrzebną. Włosi czy Hiszpanie teraz się przekonują boleśnie co znaczy tzw. solidarność europejska. To nauka, która pokazuje, że jest weryfikacja: ideologia a rzeczywistość – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk z Polskiej Akademii Nauk, podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.   

Prof. Grzegorz Kucharczyk zwrócił uwagę, że ostatnie dni i tygodnie uczą nas realizmu, a więc także i pokory. Mówił, że realistyczne spojrzenie na naszą kondycję oznacza, że nie jesteśmy samowystarczalni, jak próbowały nam wmawiać różne ideologie, zwłaszcza po 1989 roku.

– Proszę przypomnieć sobie modną tezę amerykańskiego politologa Francisa Fukuyamę o końcu historii: runął Mur Berliński, upadł komunizm, teraz jest już tylko wspaniały rozwój w stronę liberalnej demokracji, typu zachodnioeuropejskiego czy amerykańskiego i będzie taka świetlana przyszłość. Zapomniano przy tym o tych wszystkich ograniczeniach. O tym, że nie jesteśmy bogami na tej ziemi i nie będziemy jako bogowie. W tym sensie można powiedzieć, że te dni, które przeżywamy, to są potężne wielkopostne rekolekcje – wskazał profesor.

Historyk zaznaczył, że do tej pory w naszej oficjalnej kulturze śmierć była wypychana na margines. Liczyli się tylko młodzi, piękni, zdolni bogaci, ludzie sukcesu.

– Nawet coś takiego, co przez wieki towarzyszyło naszej cywilizacji zachodniej, a więc ars moriendi (sztuka umierania) – też gdzieś zupełnie zniknęło, było wypychane. Nagle to wszystko powraca w wielkim, bardzo mocnym wykonaniu. To jest na razie bardzo delikatna lekcja przypominająca nasze ograniczenia, bo z historii znamy przypadki o wiele cięższych epidemii. 100 lat temu była tzw. hiszpanka, która pod koniec I wojny światowej zabiła więcej ludzi niż zginęło na frontach tej wojny. W Stanach Zjednoczonych na tę epidemię grypy zginęło ponad 645 tys. ludzi, czyli 10-krotnie więcej niż żołnierzy amerykańskich na frontach I wojny światowej. Rok wcześniej były objawienia w Fatimie. W 1917 r. Matka Boża wyraźnie ostrzegała, że jeżeli nie będzie poprawy, to będą straszliwe kary, dopust Boży. Trzeba pamiętać o naukach z przeszłości i zwracać się do tego, co pozostało najcenniejsze, a więc sakramenty, przede wszystkim Msza św., modlitwa różańcowa, do której nawoływało tylu świętych (…). To jest dobra okazja, aby o tym wszystkim raz jeszcze sobie przypomnieć – powiedział gość Radia Maryja.

Prof. Grzegorz Kucharczyk podkreślił, iż w obecnych dniach epidemii koronawirusa przekonujemy się, jak ważne są państwa narodowe. Poleganie niektórych krajów na wspólnocie Unii Europejskiej zakończyło się drastyczną rzeczywistością.

Widzimy w tych dniach, że państwa narodowe – jako wspólnota – są instytucją niezaprzeczalnie potrzebną. Włosi czy Hiszpanie teraz się przekonują boleśnie co znaczy tzw. solidarność europejska. Czy w ograniczeniach związanych z przemieszczaniem ludności czy w ogóle mobilnością społeczeństwa, jakakolwiek efektywna pomoc też de facto nie byłaby tu możliwa. Tu rzeczywiście trzeba stanąć na gruncie realistycznym. Widzimy teraz ordo caritatis (ład miłości). Trzeba dbać przede wszystkim o swoją najbliższą wspólnotę, rodzinę, nie narażać się na różne niebezpieczeństwa nierozważnymi zachowaniami i stosować się do tych drakońskich środków zabezpieczających, ale które jednak mają służyć ograniczeniu tej epidemii. To nauka, która pokazuje, że jest weryfikacja – ideologia a rzeczywistość – zaznaczył historyk.

Gość „Aktualności dnia” wskazał, iż po zakończeniu epidemii zobaczymy, czy decydenci Unii Europejskiej zrezygnują z propagowania ideologii, a zajmą się na przykład uzdrawianiem zniszczonych gospodarek krajowych.

– Zobaczymy, czy w rzeczywistości po wirusie włodarze Unii Europejskiej porzucą ideologicznie motywowane projekty walki z tzw. zmianami klimatycznymi (horrendalnie drogimi – to są setki miliardów dolarów czy euro np. na porzucenie tzw. energii węglowej) i skierują te pieniądze na pobudzanie gospodarki, ratowanie miejsc pracy, poprawę stanu sanitarnego itd. To jest prawdziwy test. Jednak obserwując, że we Francji czy w Wielkiej Brytanii jako zabiegi bardzo potrzebne w oblężonych dzisiaj szpitalach ciągle wykonuje się tzw. zabiegi aborcyjne, czyli zabija się nienarodzone dzieci, to mamy jednak do czynienia z sygnałem, że na natychmiastowe nawrócenie nie ma co liczyć. Na nawrócenie ludzi, którzy uważają, że nawet w takiej dramatycznej sytuacji, kiedy wydaje się, że jest tysiąc ważniejszych spraw do załatwienia w szpitalach, jednak okazuje się, że dla wielu tzw. aborcja jest najważniejsza i nie może spaść z agendy planowych zabiegów – zauważył historyk.

Cała rozmowa z prof. Grzegorzem Kucharczykiem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj