fot. flickr.com

Sejm uchwalił ustawę, która ma pomóc w walce z ASF

Sejm uchwalił specjalną ustawę, która ma pomóc w walce z wirusem afrykańskiego pomoru świń. Nowe przepisy pozwolą na odstrzał dzików m.in. przez policjantów i żołnierzy. Wprowadzają także zakaz blokowania polowań.

Wirus ASF ze wschodu kraju przeniósł się już na zachód. A to przecież tam – w województwach wielkopolskim, łódzkim i kujawsko-pomorskim – jest główne zagłębie chowu i hodowli trzody chlewnej. W odpowiedzi na problem powstała specjalna ustawa.

– Ta ustawa jest bardzo potrzebna, oczekiwana przez rolników, przez hodowców trzody chlewnej – zaznaczył poseł PiS Robert Telus.

Winą za ASF opozycja obarcza rząd.

– Epidemia ASF osiągnęła takie rozmiary, że zarówno pan minister Jurgiel, jak i pan minister Ardanowski, mogą poczuć się „ojcami chrzestnymi” tej choroby w Polsce – stwierdził poseł Koalicji Obywatelskiej Mirosław Suchoń.

Rząd z kolei chce walczyć z chorobą poprzez bioasekurację.

– Czyli takie uszczelnienie gospodarstw, żeby wirus z zewnątrz nie dostał się do gospodarstwa – wskazał minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Działania rządu – jak mówił Jan Krzysztof Ardanowski – pozwoliły ograniczyć występowanie choroby w gospodarstwach.

– W tym roku mamy 48 przypadków w gospodarstwach, w roku ubiegłym ok. 210, w latach wcześniejszych – wiele, wiele więcej przypadków – zauważył minister rolnictwa.

Od dwóch miesięcy nie było żadnego przypadku wirusa ASF w gospodarstwach. Drugi sposób walki z chorobą to odstrzał dzików, bo to one roznoszą chorobę. I tutaj rząd napotyka na problem. Z jednej strony opozycja przekonuje, że ustawa ogranicza korzystanie z lasów w trakcie polowania.

– Myśliwi będą mogli prosić służby mundurowe o zabezpieczenie terenu, na którym odbywa się polowanie, przed nieuprawnionym wstępem osób trzecich – zwrócił uwagę Małgorzata Tracz, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Z drugiej strony, poseł Klaudia Jachira mówiła, że poprzez używanie tłumików może dojść do tragedii.

– Czy chcecie mieć Państwo na sumieniu nie tylko całą polską populację dzików, ale także ludzi? – pytała Klaudia Jachira.

Myśliwi jednak sami zgłaszali problem w trakcie polowań.

– Myśliwi, którzy chcą realizować polowania, zwracają uwagę na działania sprzeczne z prawem przez ludzi, którzy przeszkadzają, utrudniają prowadzenie polowań – akcentował Jan Krzysztof Ardanowski.

O tym, czy ktoś utrudnia polowanie, będzie decydował sąd. Ustawa – jak przekonuje resort rolnictwa – ma realizować zalecenia Unii Europejskiej o ograniczeniu populacji dzików do jednego dzika na 10 kilometrów kwadratowych.

– Użycie myśliwych, którzy są w służbach mundurowych, jest krokiem, który pozwoli wykonać odstrzały tam, gdzie związek łowiecki nie zamierza interweniować – podkreślił minister rolnictwa.

To właśnie słaba współpraca na linii resort rolnictwa – Polski Związek Łowiecki była przyczyną wypracowania nowych rozwiązań.

TV Trwam News

drukuj