fot. pl.wikipedia.org

Od 1 lutego 2020 roku w Warszawie znacząco wzrosną ceny za wywóz śmieci

Od 1 lutego przyszłego roku ceny dla warszawiaków za wywóz śmieci pójdą ostro w górę. Teraz trwa przerzucanie winy. Ratusz odpowiedzialnością obarcza rząd. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości podkreślają, że stolica zapłaci za zaniedbania Platformy Obywatelskiej.

Warszawscy radni z Koalicji Obywatelskiej, którzy w zeszły czwartek wprowadzili nowy system naliczania opłat za wywóz śmieci, tłumaczyli, że podwyżki są spowodowane złą polityką Prawa i Sprawiedliwości. Jednak – jak przekonywał europoseł Patryk Jaki – to PO nie stworzyło żadnej inwestycji, która mogłaby tym kosztom zapobiec.

– Pamiętam, jak w czasie kampanii wyborczej ludzie Platformy Obywatelskiej na czele z obecnym prezydentem, kiedy pokazywaliśmy lata zaniedbań, jeżeli chodzi o gospodarkę odpadami, mówiliśmy, że to skończy się katastrofą, że będą podwyżki cen. Wtedy politycy PO odpowiadali nam, że to jest „PiS-owska bzdura” – przypomniał europoseł PiS.

Dla warszawiaków ta „bzdura” będzie bardzo bolesna, ponieważ prezydent Warszawy uchwalił stawki, które dla niektórych będą nawet 600 proc. większe – przekonują politycy PiS-u.

– Jeżeli Platforma Obywatelska doszłaby do władzy w Polsce, byłoby dokładnie tak, jak w Warszawie. Rządziłaby dokładnie tak samo, jak struktury warszawskie rządzą w Warszawie. To znaczy – mówią jedno, a widzimy zupełnie co innego – zauważył Patryk Jaki.

Już za kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz warszawiakom obiecywano, że powstanie nowoczesna instalacja do gospodarki odpadami. To samo powtarzał obecny prezydent Rafał Trzaskowski. Jednak do tej pory żadna taka instalacja nie powstała. I za to wszystko muszą teraz zapłacić mieszkańcy stolicy.

– Samotnie mieszkająca starsza pani będzie musiała zapłacić w tej chwili ponad 65 złotych za odbiór odpadów, a wcześniej płaciła niecałe 20 złotych, czyli stawka znacznie wzrosła – podkreślił poseł Jacek Ozdoba.

Sposób naliczania opłat również stał się wątpliwy. Wcześniej był on oparty na charakterze nieruchomości oraz ilości osób w niej zamieszkujących. Teraz podstawą ma być sama nieruchomość.

– Czyli nieważne jest, ile osób mieszka w danym mieszkaniu, ile osób produkuje śmieci – to nie jest brane pod uwagę. Brana pod uwagę jest tylko i wyłącznie nieruchomość, czyli to uderzy przede wszystkim w najbiedniejszych – zaznaczył Jacek Ozdoba.

W tej chwili jedna osoba zamieszkująca dom jednorodzinny za odbiór segregowanych śmieci płaci 30 złotych miesięcznie, dwie osoby – 45, a trzy i więcej – 60 złotych. W przypadku lokalu w domu jednorodzinnym opłaty wynoszą odpowiednio: 15 zł, 23 zł i 30 zł. Podobnie jest w nieruchomościach wielolokalowych.

– Apelujemy do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, żeby zajęła stanowisko w tej sprawie jako poseł miasta stołecznego Warszawy, ponieważ – jak widzimy – być może zbyt dużo czasu poświęcała na kampanię, a nie jest w stanie porozmawiać z Rafałem Trzaskowskim o wielkim kryzysie, który czeka budżety warszawiaków już od początku przyszłego roku – mówił wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Od lutego stała miesięczna kwota dla nieruchomości jednorodzinnej wyniesie 94 złote, a dla lokalu w zabudowie wielorodzinnej – 65 złotych za miesiąc.

TV Trwam News

drukuj