Prof. Jan Talar, specjalizujący się w wybudzaniu pacjentów ze śpiączki, postawiony przed sądem lekarskim. Powodem – krytyczna opinia ws. obecnych zasad dot. orzekania o śmierci mózgowej

Przed lekarski sąd został postawiony wybitny naukowiec prof. Jan Talar. Lekarz od lat krytykuje obowiązujące w medycynie zasady dotyczące orzekania o śmierci mózgowej. Na wielu przykładach udowodnił, że można wyleczyć pacjenta, nawet jeśli została u niego orzeczona śmierć mózgu.

Jedną z pacjentek, pani Wioletta, według oceny specjalistów nie żyła. Jej rodzice nie zgodzili się na pobranie narządów. Pacjentka trafiła pod opiekę chirurga i specjalisty od rehabilitacji prof. Jana Talara.

– Wioletta wyszła za mąż, urodziła córeczkę – czy można pozbawić życia takich ludzi? Niech każdy sobie odpowie – mówi prof. Jan Talar, specjalista od rehabilitacji, chirurg.

Inną pacjentką była pani Agnieszka, u której specjaliści również stwierdzili zgon w 2003 roku. W późniejszym czasie ukończyła studia prawnicze.

– Przeznaczano ją na części zamienne. Jeżeli ukończyła studia, to co jest prawdą?  – pyta profesor.

Analogicznie postąpiono z panią Kamilą.

– Z definicji była planowana do pobrania narządów. Dlatego że miała uszkodzenie pnia mózgu. Kamila po 5 latach urodziła zdrowego syna. Czy warto było ją ratować? – akcentuje prof. Jan Talar.

Takich historii jest znacznie więcej.

– Przed wielu laty liczyłem 500 chorych, których wybudziłem, postawiłem na nogi, żyją, kończą studia, pracują, zakładają rodziny, rodzą dzieci. Jak przeszedłem 500, to przestałem liczyć – podkreśla prof. Jan Talar.

Specjalista, który ratuje życie pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, ma teraz postępowanie dyscyplinarne. Chodzi o sprawę 14-letniego Mateusza, który pozostawał w śpiączce. Jego ojciec zwrócił się o pomoc do prof. Talara.

– Napisałem opinię – tak ją dyktowało mi serce, jak dyktowało sumienie,  jak uczyła mnie religia. Zawarłem sugestie ewentualnego działania nitki nadziei na ratowanie życia Mateusza  – wyjaśnia chirurg.

Specjaliści nie chcieli jednak skorzystać z ponad 45-letniego doświadczenia prof. Talara. Mateusz zmarł 10 sierpnia.  Profesor Talar stanął zaś przed sądem lekarskim. Zarzuca mu się, że nie działa zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej oraz kwestionuje prawidłowość postępowania innych lekarzy prowadzących leczenie pacjentów.

– Aktualny stan wiedzy medycznej w zakresie leczenia chorych w śpiączce powstał w 1968 roku. A moja wiedza opiera się na doświadczeniu i piśmiennictwie światowym – wskazuje prof. Jan Talar.

Chodzi o tzw. raport Harvardzki. To na podstawie dokumentu sprzed 52 lat lekarze orzekają o tzw. śmierci mózgowej. Sformułowano w nim definicję nieodwracalnej śpiączki, która została przyjęta jako nowe kryterium śmierci.

– Po co była ta definicja śmierci? Żeby ułatwić bez kolizji z prawem pobieranie narządu do przeszczepów – mówi lekarz.

Otwarcie przyznają to naukowcy z Harvardu, którzy w 2008 roku napisali, że śmierć mózgu nie jest śmiercią, ale jest etycznym wymogiem dawstwa narządów.

– Lekarz, który raz uratował ludzkie życie uznawane przez innych za niebędące już życiem, który doskonali się z każdym nowym pacjentem – to dla takiego lekarza nie istnieje definicja śmierci mózgu – podkreśla chirurg.

Bo misją lekarza – jak wskazuje prof. Jan Talar – jest służba ratowania każdego  życia.

TV Trwam News

drukuj