Podwyżka kwoty wolnej od podatku?

Rząd rozważa wprowadzenie wyższej kwoty wolnej w podatku dochodowym zamiast kwotowej waloryzacji emerytur.

W wywiadzie dla jednego z dzienników wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński mówi, że z uwagi na bardzo niską inflację podwyżki przyszłorocznych emerytur będą bardzo małe. Stąd pomysł podniesienia kwoty wolnej w PIT.

Janusz Piechociński podkreślił, że temu nowemu rozwiązaniu nie można zarzucić niekonstytucyjności, ponieważ byłoby ono powszechne, a podwyżka „istotna”.

Jerzy Żyżyński – ekonomista, poseł z sejmowej komisji finansów publicznych –  mówi, że zwiększenie kwoty wolnej od podatku byłoby dobrym rozwiązaniem. Konieczne są również podwyżki płac Polaków.

– Polska ma jeden z najniższych progów bezpodatkowych tzw. wolnej od podatku, z tym że trzeba zwrócić uwagę na jedno. W Polsce są bardzo niskie wynagrodzenia. Płace Polaków są jednymi z najniższych w Europie, podczas gdy PKB wytwarzany przez Polaków jest mniej więcej na głowę dwa razy niższy niż w Niemczech i w większości krajów Unii Europejskiej, to nasze płace są pięciokrotnie niższe i wobec tego z tej niskiej płacy państwo musi część zabrać po to, żeby sfinansować wydatki budżetowe. Łatwo powiedzieć – zwiększmy kwotę wolną, ja jestem oczywiście za tym, ale jednocześnie powinny być wyższe wynagrodzenia i z tych wyższych wynagrodzeń i z tej reszty ponad kwotę wolną państwo powinno móc sfinansować swoje wydatki – mówi Jerzy Żyżyński.

Propozycja ma zostać omówiona na jednym z pierwszych powakacyjnych posiedzeń koalicji.

A to nie jedyna pilna sprawa, którą powinien zająć się rząd. Główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak mówi, że drugiej połowie roku otrzymamy dwa potężne ciosy: ten wschodni, czyli embargo na eksport żywności i innych produktów i cios nieprzewidywany przez rząd, który nadejdzie z zachodu. Chodzi o spadek zamówień dla przedsiębiorstw, produkujących w Polsce podzespoły, części, elementy do finalnych produktów w Niemczech, Francji, Włoszech.

– Wyraźnie import niemiecki hamuje, hamuje ta niemiecka lokomotywa, wtedy ten nasz wagon gospodarczy może zostać bardzo szybko odczepiony, ponieważ firmy niemieckie w ramach oszczędności będą zmniejszać zamówienia w firmach polskich. Niezbędne jest podjęcie jakiegoś planu ratunkowego, czy antykryzysowego. Potrzebne są też natychmiastowe działania na przykład dotyczące przewoźników polskich. Otóż polscy przewoźnicy w tej chwili są zagrożeni absolutnym bankructwem. To jest 150 tys. tych tirów, na które ci polscy przedsiębiorcy wzięli kredyty i oni są w dramatycznej sytuacji, ponieważ oni wozili nie tylko towary polskie do Rosji, ale obsługiwali cały przewóz z Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii – powiedział Janusz Szewczak.

 

RIRM

drukuj