fot. PAP

Dostaje ok. 10 tys. zł pensji, a nie pojawia się w Sejmie

Sławomir Nowak mimo, że nie pojawia się w Sejmie, co miesiąc dostaje ok. 10 tys. zł pensji – informuje jedna z gazet. Do tej pory opuścił on blisko 300 głosowań. Po ujawnieniu afery taśmowej zapowiadał, że zrzeknie się mandatu posła, wciąż jednak tego nie zrobił.

Sejm nie jest jedynym miejscem gdzie Sławomira Nowaka można nie zastać. Nie pojawia się on również w swoim biurze poselskim. Poseł Beata Szydło, wiceprezes PiS wskazuje, że to nie pierwszy raz, kiedy prominentny polityk PO mówi co innego, a robi co innego.

– Premier Tusk mówił bardzo wyraźnie (w momencie, kiedy afera taśmowa wyszła na jaw i kiedy była nagrana rozmowa Parafianowicza z Nowakiem) że Parafianowicz powinien natychmiast opuścić zajmowane stanowisko, a nie zrobił tego. Parafianowicz był bardzo długo – i jeszcze do niedawna – w instytucjach spółek Skarbu Państwa i dopiero zrezygnował z sutą zapewne odprawą. Na tym polega dwulicowość i moralność Platformy. Co innego się mówi oficjalnie, a co innego się robi – komentuje polityk.

Chodzi o sytuację z afery taśmowej, kiedy Sławomir Nowak wypytywał Andrzeja Parafianowicza, jak zablokować kontrolę skarbową w firmie żony. To druga z rozmów potajemnie nagranych w jednej z warszawskich restauracji, której treść opublikował „Wprost”.

RIRM

 

drukuj