fot. pixabay.com

Płock: Wnioski o uzasadnienie wyroku ws. rozlepienia nalepek z Matką Bożą Częstochowską w tęczowej aureoli

Do Sądu Rejonowego w Płocku wpłynęły dotąd dwa wnioski o sporządzenie uzasadnienia wyroku uniewinniającego trzy oskarżone w procesie o obrazę uczuć religijnych. Wyrok dotyczył rozlepienia w 2019 r. wokół jednego z kościołów nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą.

Jak poinformowała we wtorek PAP sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzecznik płockiego Sądu Okręgowego, wnioski o pisemne uzasadnienie „co do całości wyroku” w sprawie Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. wpłynęły z Prokuratury Rejonowej w Płocku oraz od pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej.

„W terminie 14 dni, licząc od doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem, stronie, która o to wnosiła, służy prawo do wywiedzenia apelacji” – wyjaśniła sędzia Wiśniewska-Bartoszewska.

Dodała, że termin na sporządzenie przez sąd uzasadnienia wynosi 14 dni, licząc od wpływu wniosku.

Sprawa Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. dotyczy wydarzeń z nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 r., gdy wokół kościoła św. Dominika w Płocku rozlepiono nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone były aureolami w barwach tęczy. Nalepki te pojawiły się wówczas m.in. na koszu na śmieci i na przenośnej toalecie.

Sąd Rejonowy w Płocku wydał wyrok w tej sprawie 2 marca. Uniewinnił wówczas wszystkie trzy oskarżone, uznając m.in., że ich zachowanie nie wypełniło znamion zarzucanego im czynu, w tym działania intencjonalnego. Wyrok nie jest prawomocny. [więcej]

Tuż po ogłoszeniu wyroku prokuratur uczestnicząca w postępowaniu sądowym, nie wykluczyła złożenia apelacji, zastrzegając, że ostateczna decyzja zapadnie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Złożenie wniosku o takie uzasadnienie potocznie nazywane jest zapowiedzią apelacji.

W procesie Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. uczestniczyli oskarżyciele posiłkowi, w tym były proboszcz płockiej parafii, gdzie doszło do rozlepienia nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, który występował także jako pokrzywdzony oraz działaczka pro life Kaja Godek.

Ogłaszając wyrok, sędzia Agnieszka Warchoł uzasadniała m.in., że „gruntowna analiza materiału dowodowego przedstawionego przez oskarżycieli w tej sprawie oraz analiza wszechstronna okoliczności tej sprawy nie wskazały, by oskarżone swoim zachowaniem wypełniły znamiona zarzucanego im czynu zabronionego”. Jak podkreśliła, „oskarżenie nie wykazało w żaden sposób, że działania oskarżonych były intencjonalnie ukierunkowane na obrazę uczuć religijnych katolików, a zamiarem działań było znieważenie wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej”.

Sędzia zaznaczyła, że motywem zachowania oskarżonych „było wsparcie osób LGBT, walka o ich równouprawnienie, w reakcji na instalację Grobu Pańskiego w kościele św. Dominika w Płocku, zawierającą treści przyrównujące osoby LGBT do grzechu”.

„W ocenie sądu, symbol osób nieheteronormatywnych, którego ideą było zwrócenie uwagi na konieczność równouprawnienia ludzi z uwagi na ich orientację, przynależność do płci, nie wyraża żadnych negatywnych myśli, nie niesie ze sobą poniżających czy hańbiących treści” – mówiła m.in. sędzia Agnieszka Warchoł, ogłaszając wyrok 2 marca.

Po wyroku biskupi diecezji płockiej wydali oświadczyli, iż nie godzą się z uniewinnieniem oskarżonych o rozlepianie nalepek z Matką Bożą Częstochowską w tęczowej aureoli. Jak przekazali, wyrok sądu w tej sprawie przyjęli z bólem i smutkiem.

„Nie godzimy się z wyrokiem, który przez wielu określony już został jako jawne przyzwolenie Państwa na działania wymierzone w religię katolicką, cześć Matki Bożej i przedmioty kultu z Nią związane oraz uczucia katolików. Wyrażamy głęboką nadzieję, że sąd II instancji, zgodnie z prawem, opowie się przeciw dokonanej profanacji, przywracając zachwiane poczucie sprawiedliwości” – napisali m.in. biskupi płoccy w swym stanowisku.

Także Akcja Katolicka Diecezji Płockiej, w osobnym oświadczeniu stwierdziła, iż jej członkowie nie mogą pogodzić się z wyrokiem sądu, który – jak oceniono w stanowisku – odczytać można jako przyzwolenie na jawne i publiczne obrażanie uczuć wierzących i na profanowanie jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej.

Proces Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. ruszył 13 stycznia. Odbyły się dwie rozprawy – ostatnia 17 lutego. Podczas procesu oskarżone wyjaśniały m.in., że rozlepiając nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, m.in. na ścianach budynków, nie miały poczucia, iż obrażają uczucia religijne. Swoje działanie określiły mianem akcji. Zaprzeczyły, aby nalepki umieszczały, np. na koszu na śmieci.

Obrona wnosiła o uniewinnienie. Z kolei prokuratura o wymierzenia kary sześciu miesięcy ograniczenia wolności poprzez 30 godzin miesięcznie nieodpłatnych, kontrolowanych prac na cele społeczne. Do wniosku tego przyłączył się pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej, aktywistki pro life Kai Godek. Z kolei pełnomocniczka byłego proboszcza parafii, gdzie rozlepiono nalepki, wniosła o karę półtora roku ograniczenia wolności w formie 30 godzin prac społecznych miesięcznie.

Akt oskarżenia płockiej Prokuratury Rejonowej wobec Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. trafił do sądu w czerwcu 2020 r. Przedstawiono w nim zarzuty z art. 196. Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Według śledczych, z przeprowadzonych ustaleń wynika, że wszystkie osoby objęte aktem oskarżenia w sprawie obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej, działały wspólnie i w porozumieniu.

Do rozlepienia wokół kościoła św. Dominika w Płocku nalepek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej w tęczowej aureoli doszło po tym, gdy w Wielką Sobotę, 20 kwietnia 2019 r., w kościele św. Dominika pojawiło się dwoje aktywistów protestujących przeciw aranżacji wielkanocnego Grobu Pańskiego. Na tekturowych pudełkach wypisano na nim m.in. słowa: LGBT, gender, agresja, pycha, odrzucenie wiary, a także – kłamstwo, zboczenia, egoizm, hejt i pogarda.

Między aktywistami a proboszczem parafii, jak opisywały to m.in. media, doszło do wymiany zdań – jeden z aktywistów nagrywał zajście telefonem komórkowym. Gdy na miejsce została wezwana policja, zarzucił księdzu odebranie telefonu, informował też o zaginięciu kart z aparatu. Ksiądz powiadomił z kolei o zakłóceniu obrządku religijnego. Protestujący aktywiści przyszli do kościoła także w Wielką Niedzielę, 21 kwietnia 2019 roku.

PAP

drukuj