fot. twitter.com

PiS: Taśmy Morawieckiego wypłynęły z SN. To mieszanie się sędziów do polityki

To z Sądu Najwyższego wypłynęły informacje dotyczące taśm z nagraniami premiera Morawieckiego – mówią politycy Prawa i Sprawiedliwości i pytają: dlaczego akurat w czasie kampanii wyborczej? Rzecznik SN potwierdza fakt udostępnienia akt sprawy mediom, ale zaprzecza jakoby sędziowie w ten sposób mieszali się do polityki.

Informacje na temat taśm pojawiały się w mediach od lat. Afera podsłuchowa wybuchła 4 lata temu. Skompromitowała wielu polityków Platformy Obywatelskiej i doprowadziła do dymisji kilku ministrów. W przeciwieństwie do skandalicznych słów polityków PO, kilka wypowiedzi premiera Matusza Morawieckiego, które ujawniono w 2015 r., praktycznie pozostały niezauważone – przypomniała rzecznik PiS Beata Mazurek.

– Te informacje przejawiały się w mediach. I to, co było znane w mediach, było znane wszystkim – powiedziała Beata Mazurek.

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin wskazał, dlaczego te informacje zostały ujawnione teraz – w czasie kampanii wyborczej.

– Sąd Najwyższy wchodzi do gry w kampanię wyborczą. Bardzo wyraźnie to widać. Sprawa tych taśm, wszystko na to wskazuje, że wyszły z Sądu Najwyższego – zwrócił uwagę Jacek Sasin.

Sąd Najwyższy udostępnia dziennikarzom akta spraw o szczególnie ważnym charakterze i nie ma w tym nic szczególnego – odpowiedział rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski.

– Te prośby, które trafiły do Sądu, zostały uwzględnione. Ci dziennikarze, którzy chcieli się zapoznać, z tymi aktami się zapoznali. Teraz wpływają kolejne wnioski o zapoznanie się i one także są uwzględnione. Także to była normalna rutynowa czynność – mówił Michał Laskowski.

Tyle, że to nie samo udostępnienie budzi wątpliwości, ale tempo pracy SN świadczy o wyjątkowym zaangażowaniu sędziów. Ktoś te dokumenty do udostępnienia dziennikarzom musiał przejrzeć i sprawdzić – wskazał adwokat Henryk Lipski.

– Jest to zadziwiające, że akta sprawy, które mają mieć 40 tomów, ledwie wpłynęły do SN, a już jakieś informacje nagłaśnia się, ale nie precyzuje się bliżej o co chodzi. Tylko pokazuje się, że jest to rozmowa premiera nagrana i jest ona niekorzystna dla premiera – zauważył adwokat.

W dokumentach, które SN udostępnił mediom znajdują się zeznania skazanych w wyniku afery taśmowej kelnerów, którzy twierdzą, że premier miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy. Tyle, że nagrań potwierdzających to nie ma, a w tych, które są, nie ma choćby śladu naruszenia prawa – dodał.

– Z takiej sprawy, która nie stanowi żadnego przestępstwa, żadnego uchybienia przepisom prawa, robi się aferę, że premier coś powiedział. A jeszcze nikt nie wskazuje konkretnych okoliczności, które miały być negatywne w wypowiedzi premiera – powiedział mec. Henryk Lipski.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj