fot. flickr.com

PiS chce darmowego podręcznika dla szkół ponadgimnazjalnych

Sejm zagłosuje dziś nad projektem dotyczącym darmowych podręczników dla uczniów szkół podstawowych. PiS chce, by bezpłatny podręcznik trafiał też do uczniów szkół ponadgimnazjalnych – od tego m.in. uzależnia poparcie projektu.

Politycy największej partii opozycyjnej argumentują, że rodzice uczniów szkół ponadgimnazjalnych wydają trzy razy więcej pieniędzy na książki niż rodzice, którzy mają dzieci w szkole podstawowej czy gimnazjum.

Poseł Zbigniew Dolata podkreślał, że w uzasadnieniu do projektu ustawy zapisano, iż jest on próbą realizacji konstytucyjnej zasady bezpłatności nauczania i równego dostępu do edukacji – dlatego też powinien objąć młodzież licealną.

– Projekt rządowy dotyczy tylko szkół podstawowych i gimnazjów, a najdroższe są zestawy podręczników do szkół ponadgimnazjalnych. To często jest 500 zł, a nawet więcej: 700-800 zł. Taki wydatek jest bardzo znaczący w budżecie polskich rodzin. Zupełnie niezrozumiałym jest fakt, dlaczego akurat rodzice, których dzieci uczęszczają do szkół ponadgimnazjalnych mają być pozbawieni tego równego dostępu do edukacji – mówi polityk.

Poseł Sławomir Kłosowski, były wiceminister edukacji powiedział, że rządowy projekt stanowi klasyczny przykład tego, jak można zepsuć dobry pomysł. Przypomniał, że PiS przedstawił swój program dot. darmowego podręcznika kilka lat temu. Polityk zwrócił też uwagę, że rządowy projekt podważa autorytet zawodowy nauczycieli.

– O wyborze podręcznika będzie decydował – uwaga – nie nauczyciel, tylko organ samorządu terytorialnego, czyli wójt, burmistrz, prezydent. Jest to podważanie autorytetu nauczyciela. Niedopuszczalne jest to, żeby w projekcie ustawy ustawowo dopuszczać do tego, że nauczyciel w swojej pracy dydaktycznej nie będzie używał podręcznika. To jest po pierwsze narażeniem na drastyczne obniżenie poziomu nauczania, a po drugie, skoro nie ma podręcznika, to najczęściej pojawiają się na lekcjach kserówki – komentuje Sławomir Kłosowski.

RIRM

drukuj