fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Pielęgniarki i położne protestują przeciwko łamaniu norm zatrudnienia; obawiają się również zastępowania ich tanią siłą roboczą z krajów wschodnich

Pielęgniarki i położne złożyły pozwy zbiorowe do pracodawców w całej Polsce. Protestują, bo jak mówią nie są przestrzegane normy zatrudnienia. Siostry obawiają się zastępowania ich tanią siłą roboczą z krajów wschodnich.

Wielu absolwentów pielęgniarstwa i położnictwa nie ma pracy, ponieważ pracodawcy twierdzą, że brakuje im pieniędzy na etaty – alarmują wszystkie organizacje zrzeszające w Polsce pielęgniarki i położne. Nie zmieniło się też myślenie o roli pielęgniarki. Nadal daje im się asystującą rolę z lat 50-tych, zaniżającą ich kompetencje, a dialog z rządem został zerwany – uważa  przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Krystyna Ptok.

– Oczekujemy spotkania z panem premierem, uważamy, że jest to w tej chwili niezwykle konieczne – wskazuje.

W Polsce jest około 100 tysięcy pielęgniarek, które przeszły co najmniej siedmioletnią ścieżkę kształcenia. Są przygotowane do samodzielnego diagnozowania pacjenta, oceny ich stanu i konsultowania niektórych przypadków, czy też koordynowania opieki nad wybranymi grupami pacjentów. Jednak nie wykorzystuje się tego potencjału zawodowego – zauważa prezes zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego Grażyna Wójcik.

– Nasi decydenci nie odważyli się i nie pozwolili polskim pielęgniarkom, by podjęły rolę, do której są przygotowane – akcentuje.

Pielęgniarki i położne obawiają się wprowadzenia przepisów, które ułatwią zatrudnienie personelu medycznego spoza Unii Europejskiej. To osoby bez  wystarczających kwalifikacji zawodowych, co będzie się przekładać na zmniejszenie bezpieczeństwa pacjentów – uzasadnia prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas.

– Będą to osoby, które nie będą znały języka polskiego, bo nie będzie takiego wymogu. Ich dyplomy mogą być wątpliwe, często kupione na bazarach. Nie będzie to weryfikowane tak szczegółowo, jak robił to samorząd pielęgniarek i położnych – podkreśla.

Od początku epidemii koronawirusem zakaziło się ponad 35 tys. pielęgniarek oraz ponad 3 tys. położonych. Z powodu koronawirusa zmarło w sumie 26 sióstr.  Mimo to pielęgniarki i położne deklarują, że  w okresie pandemii chcą, by polski pacjent mógł liczyć na opiekę.

– Zaobserwowano wzmożone zapotrzebowanie na realizację świadczeń zdrowotnych u pacjentek w środowisku domowym. Chciałam podkreślić, że również położne środowiskowe, położne POZ, realizują te świadczenia zarówno u pacjentek, które są poddawane kwarantannie – mówi prof. Beata Pięta, prezes Polskiego Towarzystwa Położnych.

Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapewnił, że na bieżąco są spełniane wszystkie postulaty środowiska pielęgniarsko-położniczego. Kontynuowany jest dialog.

TV Trwam News

drukuj