Piechociński krytykuje projekt ustawy o referendach

Wicepremier Janusz Piechociński krytykuje obywatelski pomysł na ustawę o referendach. Projekt przygotowuje kilkanaście organizacji społecznych; w tym NSZZ „Solidarność” – napisał jeden z dzienników.

Głównym założeniem projektu ma być obowiązkowość przeprowadzenia plebiscytu, jeśli pod wnioskiem podpisało się 500 tys. obywateli. Ma to zlikwidować sytuację, w której Sejm bez względu na ilość podpisów pod wnioskiem może zdecydować, że referendum się nie odbędzie.

Janusz Piechociński powiedział w Polskim Radiu, że proponowane zmiany wywołałyby lawinę referendów, często podyktowanych interesami partyjnymi.

Prof. Marcin Zieleniecki, ekspert prawny NSZZ „Solidarność” mówi, że tego typu rozwiązania, które proponują organizacje społeczne funkcjonują w wielu państwach europejskich. Przykładem mogą być Węgry.

– Obowiązkowe referendum jest zwoływane wówczas wtedy, gdy pod wnioskiem  podpisało się 500 tys. obywateli. W Polsce niestety tego typu rozwiązania nie obowiązują. Można powiedzieć, że jest to mankament demokracji bezpośredniej w Polsce. O tym, czy zostanie zwołane referendum, czy nie – bez względu na liczbę podpisów pod wnioskiem decydują parlamentarzyści. W Polsce nie było sytuacji, w której parlamentarzyści zgodziliby się na referendum, w sytuacji kiedy została zebrana odpowiednia liczba podpisów – mówi prof. Marcin Zieleniecki.

Wicepremier Janusz Piechociński stwierdził, że efektem zbyt rozbudowanej demokracji bezpośredniej są problemy gospodarcze Słowenii, ponieważ jej obywatele nie zgodzili się w głosowaniu na podniesienie wieku emerytalnego.

Janusz Piechociński dodał, że obowiązkowe referenda mogłoby mieć dla państwa nieprzewidziane konsekwencje, na przykład w sytuacji, gdyby w głosowaniu podejmowano decyzje o płaceniu podatków.

Inicjatorzy projektu podkreślają jednak, że spod rozstrzygania w referendum wyłączone byłyby takie sprawy jak obronność, amnestia, podatki czy daniny. Inaczej byłaby traktowana kwestia podwyższenia wieku emerytalnego – zaznacza prof. Zieleniecki.

– W trakcie debaty sejmowej był podnoszony nietrafny argument, iż według dzisiejszej regulacji referendum ws. podwyższenia wieku emerytalnego w Polsce nie może się odbyć dlatego, że podwyższenie wieku emerytalnego jest kwestią dotyczącą przychodów i wydatków budżetu państwa. Emerytury są wypłacane z odrębnego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a środki budżetowe pełnią jedynie rolę uzupełniającą. Według założeń nowej ustawy o których wspominałem w sprawach np. podwyższenia wieku emerytalnego referendum mogłoby się odbyć – akcentuje  prof. Marcin Zieleniecki.

Prace nad przygotowaniem obywatelskiego projektu ustawy o referendach rozpoczęły się w sobotę w Łodzi. Zmiana Konstytucji w kwestii referendów krajowych to także jeden z głównych postulatów akcji protestacyjnej związkowców, zapowiedzianej na wrzesień.

RIRM

drukuj