fot. PAP/Darek Delmanowicz

Orzeczenie TSUE uderza w polskich przewoźników

Dyrektywa o delegowaniu pracowników ma zastosowanie w sektorze transportu drogowego – tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.

Trybunał Sprawiedliwości UE, w składzie wielkiej izby, zaznaczył, że dyrektywa ta co do zasady ma zastosowanie do każdego transnarodowego świadczenia usług, obejmujących delegowanie pracowników, niezależnie od danego sektora gospodarki.

TSUE przypomniał, że aby dany pracownik został uznany za delegowanego „na terytorium innego państwa członkowskiego”, wykonywanie jego pracy musi wykazywać wystarczający związek z tym terytorium.

Orzeczenie to będzie miało negatywne skutki dla przedsiębiorców, a w szczególności dla polskich przewoźników – ocenił europoseł Bogdan Rzońca.

– Byliśmy bardzo konkurencyjni jako przewoźnicy towarów na obszarze Unii Europejskiej. Inni przedsiębiorcy (Głównie z Niemiec i Francji) nie mogli tego znieść. Zauważyli oni tę konkurencję i poszukali rozwiązań, mających „obezwładnić” polskich przewoźników. W tym celu dopisano fałszywe argumenty, mówiące, że polscy kierowcy tygodniami koczują i śpią w samochodach. W miejscach, gdzie kierowcy dostarczają towar, nie ma odpowiednich miejsc do parkowania. Przecież gdzieś ci kierowcy muszą stawać, by móc się przespać i zjeść. Nie ma w pobliżu parkingów, hoteli, restauracji, a zaparkować można tylko w szczególnych miejscach – wyjaśnił europoseł Bogdan Rzońca.

W lipcu br. zaczęła obowiązywać kontrowersyjna dyrektywa o delegowaniu pracowników.

Polskie firmy, które oferują usługi w innych państwach UE, muszą wypłacać pracownikom wynagrodzenia według zasad kraju, na którego terenie wykonują oni swoją pracę.

Z kolei, jeśli praca za granicą przekroczy 12 miesięcy, firmy będą musiały zapewnić im wszystkie warunki zatrudnienia, wynikające z lokalnych przepisów.

 

RIRM

drukuj