fot. flickr.com

ONZ: ponad 100 cywilów zginęło w ostatnich nalotach sił rządowych w Syrii

Co najmniej 103 cywilów, w tym 26 dzieci, zginęło przez ostatnie 10 dni w nalotach syryjskich sił rządowych i sojuszników władz w Damaszku na szkoły, szpitale, targi i piekarnie – poinformowała w piątek Wysoka Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet.

„To są obiekty cywilne i wydaje się bardzo nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę schemat dokonywania tych ataków, że wszystkie są ostrzeliwane przez pomyłkę” – podkreśliła Bachelet. Jak dodała, rosnąca liczba ofiar śmiertelnych spotkała się „z obojętnością na arenie międzynarodowej”.

W ciągu trzech miesięcy ponad 730 cywilów, w tym 180 dzieci, zginęło w nalotach syryjskich i rosyjskich w prowincji Idlib na północnym zachodzie kraju – podało z kolei opozycyjne Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Rząd Syrii rozpoczął ofensywę na kontrolowane przez rebeliantów tereny w północno-zachodniej części kraju; jest to ostatnia enklawa zbrojnego oporu wobec prezydenta Baszara el-Asada. Jako powód władze podały naruszanie przez rebeliantów, w tym ugrupowania dżihadystyczne, warunków ogłoszonego w regionie rozejmu.

Prowincja Idlib i sąsiadujące z nią obszary w prowincjach Aleppo, Hama i Latakia zostały objęte porozumieniem o deeskalacji, zawartym w zeszłym roku między kluczowym sojusznikiem Asada, Rosją, a Turcją, która popiera część ugrupowań rebelianckich. Celem porozumienia było ograniczenie działań wojennych w tym regionie.

Jednak w ostatnich trzech miesiącach ofensywa zmusiła setki tysięcy ludzi do porzucenia swoich domów i szukania ratunku na pograniczu z Turcją. Według organizacji dokumentujących przebieg syryjskiego konfliktu zbrojnego w tym czasie zginęły setki osób cywilnych.

Zarówno rząd syryjski, jak i Rosja, której lotnictwo w dużej mierze zapewniło Damaszkowi przewagę w konflikcie w ostatnich latach, zaprzeczają, jakoby ich siły przeprowadzały ataki na cywilów lub cywilną infrastrukturę.

Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (UNOCHA) od końca kwietnia do ucieczki z własnych domów zostało zmuszonych ponad 400 tys. Syryjczyków na północnym zachodzie kraju.

Wewnętrzni uchodźcy uciekają przede wszystkim z południowej części prowincji Idlib oraz z północnej części Hamy i kierują się w większości na położone bardziej na północ, spokojniejsze tereny. UNOCHA alarmuje jednak, że znajdujące się tam obozy dla uchodźców „są przepełnione i wielu ludzi jest zmuszonych do osiedlania się pod gołym niebem”. Rzecznik UNOCHA David Swanson ocenił, że dwie trzecie przybyszów zamieszkuje poza terenami obozów.

Blisko połowa z trzech milionów mieszkańców Idlibu i okolic to uchodźcy, którzy uciekli tam przed konfliktem zbrojnym z innych części kraju lub nie chcieli pozostawać na terenach kontrolowanych początkowo przez rebeliantów, a później odbitych przez siły Asada – podało UNOCHA.

PAP/RIRM

drukuj