fot. Tomasz Strąg

O. dr T. Rydzyk dla „Naszego Dziennika”: Jeżeli chciano zniszczyć Kościół – atakowano ewangelizatorów. To, co kiedyś robiła pałka i karabin, dziś robią media

Zawsze było tak, że jeżeli chciano zniszczyć Kościół, wyrwać z serc ludzi wiarę w Pana Boga, to atakowano tych, którzy tę wiarę nieśli. Jeśli zniszczy się ewangelizatora, to Ewangelia nie dotrze do człowieka. To jest ta metoda. To, co kiedyś robiła pałka i karabin, dziś robią media – wskazał o dr Tadeusz Rydzyk CSsR, Dyrektor Radia Maryja, w rozmowie z red. Sławomirem Jagodzińskim z „Naszego Dziennika”.

Jesteśmy świadkami kolejnych ataków medialnych na biskupów w Polsce, tym razem ich celem stał się ks. kard. Stanisław Dziwisz, długoletni osobisty sekretarz św. Jana Pawła II. Jak Ojciec to postrzega?

– Przede wszystkim trzeba patrzeć, kto to robi. To są ośrodki, którym nie jest po drodze z orędziem Ewangelii. Dlatego patrząc na to, co się dzieje, pamiętajmy, że przez całą historię Kościoła był on znakiem sprzeciwu, tak jak jego Założyciel – Chrystus Pan. Kościół jest Chrystusa i dlatego atak na Kościół.

Zawsze było tak, że jeżeli chciano zniszczyć Kościół, wyrwać z serc ludzi wiarę w Pana Boga, to atakowano tych, którzy tę wiarę nieśli. Jeśli zniszczy się ewangelizatora, to Ewangelia nie dotrze do człowieka. To jest ta metoda. Popatrzmy, że tak było w historii, tak było również w XX wieku. Nazizm czy komunizm stosowały tę wypracowaną do tego stopnia metodę, że jak się nie dało określonych ludzi zneutralizować, to trzeba było ich obrzucić błotem, zniesławić, odebrać dobre imię. To tak jak mówił Lenin: „plujcie, plujcie, a zawsze coś przyschnie”, albo Wolter: „kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie”. To jest ta metoda niszczenia Kościoła. Zobaczmy, że systemy totalitarne szły jeszcze dalej, mordowały kapłanów. Przecież Niemcy w czasie II wojny światowej wymordowali 1/3 duchowieństwa polskiego. Komuniści robili to samo, oczerniali, zniesławiali duchownych i zabijali. Tego symbolem jest męczeńska śmierć bł. ks. Jerzego Popiełuszki. I co? Oni to robili z miłości do Ewangelii, do Chrystusa, do Kościoła? Żeby go oczyścić?

A teraz ci, którzy tyle zła w świecie wyrządzają, mają do dyspozycji ogromne media. To, co kiedyś robiła pałka i karabin, dziś robią media. Doświadczamy też tego w Radiu Maryja: mnóstwo kłamstw, mnóstwo różnych „rewelacji”, oszczerstw podawanych na przeróżne sposoby. To ta sama metoda. Żeby udaremnić skuteczną ewangelizację, trzeba zniszczyć dobre imię ewangelizatorów.

Czy tak naprawdę celem ataku na ks. kard. Stanisława Dziwisza nie jest sam św. Jan Paweł II?

– Ten atak to jest atak na Kościół i na św. Jana Pawła II, bo ci, którzy chcą dokonać rewolucji cywilizacyjnej w świecie i Polsce, nienawidzą także Papieża. On jest cały czas za mocny dla nich. Wymierzone to jest też w dzieci i młodzież. Starsi, którzy znali Jana Pawła II, nie uwierzą różnym oszczerstwom na jego temat, ale młode pokolenie nie poznało osobiście Jana Pawła II i inaczej może reagować na te niszczące działania. Chodzi o to, żeby wymazać Jana Pawła II z życia dzieci i młodzieży poprzez tworzenie jego sfałszowanego obrazu.

To dokonuje się metodą lustrzaną: chcą najpierw przedstawić, jak źli byli ci, którymi się Papież otaczał; jak źli byli różni kardynałowie i biskupi, i jak zły był jego sekretarz. Ostatecznie chodzi o przekaz podprogowy: jeżeli ludzie z otoczenia św. Jana Pawła II byli tacy źli, skoro takimi się otaczał, to też i on musiał być zły. To wszystko jest wpisane w walkę z wiarą, z Kościołem. Bo św. Jan Paweł II całym swoim życiem głosił Chrystusa, Odkupiciela człowieka, od swej pierwszej encykliki „Redemptor hominis” przez cały wspaniały pontyfikat. Jego nauczanie zarówno teologiczne, moralne, jak i społeczne jest bardzo spójne i piękne. Ono stoi na przeszkodzie tym, którzy walczą z chrześcijaństwem, z wiarą, z Bogiem.

To się potwierdza, bo zaatakowany został ks. kard. Stanisław Dziwisz, ale już pojawiają się głosy, że Jan Paweł II nie powinien był zostać kanonizowany.

– Ksiądz kard. Dziwisz fałszywie przedstawiany jest jako ktoś podstępny, zły. Nawet jeden z poważnych – wydawałoby się – profesorów powiedział w jednej ze stacji telewizyjnych, że ks. kard. Dziwisz zdradził Jana Pawła II, że to zdrajca. Wychodzi więc na to, że św. Jan Paweł II miał przy swoim boku zdrajcę. Czyli znowu działanie podprogowe, które ma nas przekonać, że Jan Paweł II też nie jest taki, jakiego się go nam przedstawia. Dlatego musimy obronić prawdę o św. Janie Pawle II.

Zobaczmy, że ten atak na św. Jana Pawła II i jego sekretarza dokonuje się w momencie profanacji i ataków na kościoły, wulgarnych manifestacji proaborcyjnych. Jeszcze w dodatku dokonuje się to w roku setnej rocznicy urodzin Jana Pawła II i setnej rocznicy Cudu nad Wisłą. Także w tym widać, jak działają te centrale antyewangelizacyjne i organizacje: anty-Kościół odwraca symbole. W satanizmie odwracają krzyż; tutaj jest to samo: odwrócić to całe dobro i ukazać jako zło, ze świętego zrobić złego.

Bardzo szkoda, że ks. kard. Dziwisz zaufał niektórym ludziom z mediów, także wówczas, gdy był jeszcze sekretarzem Jana Pawła II. Rozmawiał z niektórymi… działaczami mediów – bo trudno powiedzieć: dziennikarzami – udzielał im wywiadów także w Polsce. My, jako katolicy, często zapominamy, że mamy do czynienia z zupełnie innym światem, z innym systemem wartości – z systemem antychrześcijańskim. Można powiedzieć, że katolicy w stosunku do synów tego świata są naiwni. Wierni często są naiwni i niejednokrotnie również duchowni. Zapominamy, że w osobach działaczy różnych mediów przychodzi do nas zupełnie inny świat niż świat naszych wartości, bo to jest świat kłamstwa. My się kierujemy dobrą wolą, a później ktoś to wykorzystuje i obraca przeciw wierze i Kościołowi. Nie można być naiwnym wobec zła.

Dziś nie dostrzega się ofiarnej służby ks. kard. Dziwisza dla Kościoła, miłości do św. Jana Pawła II.

– Ksiądz kard. Dziwisz przez niemal 40 lat 24 godziny każdego dnia był przy ks. kard. Karolu Wojtyle, a potem przy Ojcu Świętym. Całe życie tej służbie poświęcił. Na jednym z tych atakujących go filmów jest zarzut, że wybudował dom opieki społecznej w Rabie Wyżnej czy jakąś szkołę… To tylko się cieszyć, że dał radę to zrobić. Czy on dla siebie to zrobił?

A ile milionów ludzi wprowadził do Jana Pawła II, ilu nas, Polaków, mogło się dzięki niemu spotkać z Papieżem. Nigdy się nie spotkałem, żeby ktoś musiał dawać jakieś ofiary. Nigdy nie było nawet takich sugestii. Mówią, że brał pieniądze za to… Odnoszę wrażenie, że ci atakujący mierzą nas według siebie.

Przypomnijmy sobie 13 maja 1981 roku – zamach na Ojca Świętego. Czy tutaj ta przytomność umysłu księdza kardynała: „klinika Gemelli, natychmiast”, nie zadecydowały o uratowaniu Jana Pawła II? Przecież wtedy decydowały sekundy. Co by było, gdyby nie on? To jest ta jego miłość do Jana Pawła II. Cały czas tak było. Wielkie zaufanie. Niestety, ksiądz kardynał ufał też niektórym dziennikarzom, którzy go później wykorzystali i teraz atakują.

Te ataki na ludzi Kościoła mają jakąś wspólną specyfikę?

– Proszę popatrzeć, oni mają metodę: skazać bez sądu. Kłamać, rzucać oszczerstwa, obrzucić błotem i skazać bez sądu za niepopełnione zło. A przez to też zemścić się za uczynione dobro i zabić owoce tego dobra, wymazać.

Nie udowadnia się komuś, że popełnił zło, tylko ten człowiek musi sam udowadniać, że nie jest winny. Rzucić kłamstwo w mediach, w obieg publiczny, i to na cały świat. To już zadziała. I teraz się broń… Człowiek bez udowodnienia winy zostaje napiętnowany, jest skrzywdzony, obrzucony błotem. Nawet gdyby się obronił i udowodnił niewinność, to sprostowanie będzie umieszczone gdzieś w kącie, drobnym druczkiem, niewidoczne.

Przykład fałszywie oskarżonego, skazanego przez sąd na więzienie, a potem uniewinnionego ks. kard. Georga Pella z Australii pokazuje, jak dziś można zniszczyć człowieka i niszczyć Kościół. To jest równocześnie zamknięcie ust innym. Żeby ich sparaliżować, żeby się bali działania, żeby się już nawet nie bronili.

Przykładem jest też sprawa ks. kard. Henryka Gulbinowicza. Po tylu latach zjawia się jakiś świadek rzekomego złego postępowania, pada oskarżenie, ale kardynała nikt już nie pyta o te zarzuty. Bo nie można, bo nie ma już świadomości, ma już 97 lat. A gdzie zasada: Audiatur et altera pars – należy wysłuchać drugiej strony?

Chodzi o to, żeby napiętnować kapłanów, biskupów, ludzi Kościoła do tego stopnia, że inni bez żadnych powodów będą ich nienawidzić. Przecież już dziś niektórzy, nie mając żadnych podstaw do tego, mówią, że księża to źli ludzie. To chcą zrobić teraz ze św. Janem Pawłem II – aby w następnych pokoleniach był postrzegany z piętnem. My widzimy Jana Pawła II, że to największy w historii Polaków wszechstronnie wspaniały święty, a oni chcą to odwrócić i pokazać, jaki to był zły człowiek. Szatańskie działanie.

Kardynał Dziwisz atakowany jest także w kontekście sprawy jednego z kardynałów z USA…

– Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to trzeba coś wiedzieć. Ostatnio wyszła w Polsce książka „Szkoła ciemności” Amerykanki włoskiego pochodzenia Belli Dodd. Autorka była bardzo wysoko postawiona w partii komunistycznej USA. Wyznała ona, że w latach 50. XX wieku w partii było 1100 członków, którzy mieli zostać katolickimi księżmi. Ludzie niewierzący mieli za zadanie zrobić karierę w Kościele, aby potem go niszczyć od wewnątrz, szkodzić mu. Warto zajrzeć do tej książki. To się działo tam, w USA, ale tak było też w Polsce. Tacy agenci byli specjalistami od kłamstw, od kamuflażu. Ilu ich zostało wprowadzonych w szeregi duchowieństwa?

Pamiętam z okresu komunizmu w Polsce, jak to robiła strona walcząca z Kościołem. Oni mieli określone zadania, także w seminariach duchownych, by szkodzić. Znam taki przykład, że jeden człowiek potrafił rozbić cały kurs, bardzo liczny, z którego zostało w seminarium tylko dwóch kleryków. Potrafił się tak pięknie kamuflować, nawet przełożeni nie od razu rozeznali, z kim mają do czynienia. A on szkodził, niszczył.

Oczywiście największym specjalistą od fałszywego kamuflażu i zdrady jest szatan. Nawet jak jakiś człowiek zaczyna dobrze, to może pójść w stronę grzechu, w stronę zła i ulec szatanowi. Wszędzie można wtedy upaść, także w Kościele. Wśród apostołów też tak było. Jak Pan Jezus powoływał Judasza, to na pewno nie był on taki, że od razu chciał sprzedać Pana Jezusa, doszedł do tego. Każdy człowiek rozwija się w kierunku albo dobra, albo zła, w kierunku nieba albo piekła. I tak jest, dopóki żyjemy na ziemi. Ale to nie jest tak, że cały Kościół jest zły i wszyscy księża są źli, same diabły.

Niestety, pedofilia jest dziś metodą walki z Kościołem. Pojedyncze przypadki są uogólniane, a cierpią masy niewinnych księży.

– Krzywdzenie dzieci, młodzieży, nadużycia wobec VI przykazania Dekalogu – to są straszne grzechy, wołające o pomstę do nieba. Jeśli takie sprawy są, to trzeba je z całą stanowczością potępić. Ale nie może też być tak, że widzi się je jedynie w przypadku ludzi Kościoła, a nie widzi się innych grup społecznych. Czy takie same są reakcje? Ludzie z innych środowisk nawet czasem chełpią się ze swoich złych czynów i nic im się nie dzieje.

Grzechu nie można nigdy usprawiedliwiać, ale niesprawiedliwe jest niedostrzeganie tych proporcji. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Duchowni to jedynie 0,3 procenta skazanych w sądach państwowych za nadużycia wobec nieletnich. O pozostałych się w ogóle nie mówi. Oczywiście nie ma usprawiedliwienia dla nikogo, kto krzywdzi dzieci, dla duchownych tym bardziej. Ale nie można tego gdzie indziej nie zauważać. Piszą: hierarchowie nie reagowali, kryli i takie tam… Kryli? Mogli nawet nie wiedzieć. Nie zawsze takie rzeczy muszą dojść do biskupa. Trzeba też wiedzieć, jakie procedury były w Kościele, a jakie są teraz.

Jeszcze jedno trzeba podkreślić: ten grzech nadużyć to też skutek rozseksualizowania człowieka już od dzieciństwa. Później mamy tego konsekwencje. Ten panseksualizm, a nie wychowywanie do czystości, jest dramatem naszych czasów. Powinno się z tym walczyć i w rodzinie, i w szkole, i w uczciwych mediach. A jak jest u nas? Na przykład wsparcie dla manifestacji tzw. strajku kobiet, w czasie których zwraca się uwagę dzieci i młodzieży tylko na jedną sferę życia, i to jeszcze w sposób wulgarny, niszczący osobowość i wrażliwość także w tej dziedzinie.

Jak oceniać aktywność niektórych duchownych w mediach atakujących Kościół, kapłanów i biskupów?

– Święty Paweł już mówił w 1 Liście do Koryntian: „Czy odważy się ktoś z was, gdy zdarzy się nieporozumienie z drugim, szukać sprawiedliwości u niesprawiedliwych zamiast u świętych? Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? […] Wy zaś, gdy macie sprawy doczesne do rozstrzygnięcia, sędziami waszymi czynicie ludzi za nic uważanych w Kościele! Mówię to, aby was zawstydzić. Bo czyż nie znajdzie się wśród was ktoś na tyle mądry, by mógł rozstrzygać spory między swymi braćmi? A tymczasem brat oskarża brata, i to przed niewierzącymi” (6,1-8).

Nie chodźcie do pogan. Dlaczego jeśli mamy sprawy w Kościele, to nie załatwiamy tego w Kościele? Niektórzy idą do pogan, a oni żądają, abyśmy wszystkie nasze słabości pokazywali na cały świat, ale oni swoich nie pokażą. Widzą źdźbło w oczach katolików, duchownych, a u siebie belki nie widzą. Sprawy załatwia się w domu, w rodzinie, a nie chodzi się do mediów, ulegając jakiemuś „parciu na szkło”. Przecież nie jesteś sędzią brata. Dlaczego biegasz do wszystkich? Takie chodzenie do pogan to jest powodowanie antyewangelizacji. Zamiast pokonać zło, chorobę, to się to jeszcze rozszerza. To jak w rodzinie: jeżeli jest coś nie tak, to czy rodzice idą do wszystkich i opowiadają źle o swoim dziecku? Czy brat na brata idzie i wygaduje? Żona na męża, mąż na żonę? To byłoby chore, nieprawidłowe.

Nie powinniśmy chodzić do pogan, sami takie sprawy powinniśmy umieć załatwiać. Poza tym powinniśmy być solidarni ze sobą. Modlić się za siebie i się wspierać w dobrym. To też Święty Paweł powiedział: „Napominajcie się z miłością”. Jeśli jest jakieś zło, napominaj. Jak? Pan Jezus wyraźnie mówi jak. Powiedz mu w cztery oczy. Nie pomaga? Powiedz przy świadkach, nie pomoże – powiedz Kościołowi. Ale nie poganom. Ma być napomnienie braterskie, a nie lincz. Chorego się leczy, a nie tłucze i zabija.

Brakuje solidarności między kapłanami?

– Dziś pastwią się nad Kościołem. Mówią: „Kościół jest zły!”. A dlaczego nie powiedzą o dobru? Dla rodzin, dla starszych, chorych, potrzebujących pomocy, choćby dla dzieci niepełnosprawnych. Epidemia pokazała, ile sióstr zakonnych, księży, kleryków bez wahania poszło do pomocy w domach opieki, szpitalach. O tym wszystkim cisza. Tylko się szuka, jak wbić nóż w plecy księdzu czy Kościołowi.

Myślę, że my musimy, także jako księża, być bardziej solidarni ze sobą. Musimy dostrzegać to współczesne niszczenie Kościoła. Teraz uderzyli tak wysoko, żeby jeszcze zohydzić św. Jana Pawła II, który jest dla nas nadzieją, który nam tyle dał, tak kochał Polskę. Mówił: Polska to moja matka! Przeszkadzamy im w niszczeniu katolickiej Polski… Jeżeli jest ktoś czemuś winien, to to udowodnij, a nie skazuj w mediach, nie bij. Od orzekania winy są sądy, a nie zmanipulowane filmidła.

Media są dziś wykorzystywane przez tych, którzy nienawidzą Kościoła i św. Jana Pawła II. On im przeszkadza. To wszystko jest po to, aby zniszczyć wiarę. Chcą wyciszyć Jana Pawła II! Podczas pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski komuniści chcieli, żeby jak najmniej ludzi spotkało Jana Pawła II, i teraz jest to samo. Chcą, żeby jak najmniej ludzi – szczególnie młodych – go poznało i usłyszało, przyjęło jego naukę. Nie możemy na to pozwolić.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński/Nasz Dziennik

drukuj