fot. PAP/Tytus Żmijewski

[NASZ DZIENNIK] Wyrok na Polskę. Sojusz niemiecko-sowiecki otworzył drogę ku wojnie

Bezpośrednią konsekwencją paktu Hitler-Stalin z 23 sierpnia 1939 roku było zniszczenie w Europie Środkowej ładu politycznego ustanowionego traktatem wersalskim z 1919 roku oraz pokojem między Polską a Rosją bolszewicką zawartym w Rydze w 1921 roku. Najważniejszym elementem tego ładu, jego zwornikiem było niepodległe państwo polskie – podkreśla prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, na łamach „Naszego Dziennika”

Zniszczenie Rzeczypospolitej na skutek wspólnej agresji niemieckiej (1 września 1939) i sowieckiej (17 września 1939), którą zapowiadał tajny protokół dołączony do paktu podpisanego na Kremlu 23 sierpnia 1939 roku, było jak poruszenie pierwszej kostki domina, za którą upadały kolejne. Po upadku Polski tylko kwestią czasu był upadek państw bałtyckich, ograniczenie suwerenności Rumunii oraz Finlandii, co stało się faktem w 1940 roku.

Nieprzypadkowo 22 sierpnia 1939 roku, gdy do podróży do Moskwy szykował się już niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim Ribbentrop, jego zwierzchnik podczas odprawy z najwyższym dowództwem Wehrmachtu w Obersalzbergu w następujący sposób wyjaśniał cel zbliżającej się wojny przeciw Polsce. Hitler mówił do swoich generałów: „Zniszczenie Polski wysuwa się na pierwszy plan. Celem jest eliminacja sił żywych, a nie osiągnięcie określonej linii”.

Przywódca narodu niemieckiego mówił bez ogródek nie tylko dlatego, że przemawiał do zaufanego grona słuchaczy (część z nich – mimo zakazu – prowadziła notatki z tej odprawy). Do szczerości skłaniała go również pewność, Iż nie będzie musiał prowadzić wojny na dwa fronty. Dzień po naradzie w Obersalzbergu w jego imieniu minister Ribbentrop podpisze w Moskwie pakt ze Stalinem.

Sowiecki dyktator w podobny sposób kreślił przyszłość Polski. W nocy z 7 na 8 września 1939 roku, a więc gdy od tygodnia trwała już agresja Niemiec na nasz kraj, Stalin w rozmowie z przywódcą Międzynarodówki Komunistycznej, bułgarskim komunistą Georgim Dimitrowem podkreślał, że Polska to „państwo faszystowskie”, które „uciska Ukraińców, Białorusinów itd.”, dlatego też „zniszczenie tego państwa oznaczałoby w obecnej sytuacji, że jest o jedno burżuazyjne państwo faszystowskie mniej!”.

Trwałość antypolskiej propagandy

Zgodnie z wytycznymi Stalina już 8 września 1939 roku kierownictwo Kominternu wysłało do wszystkich partii komunistycznych instrukcję, jak należy interpretować rozpętaną przez hitlerowskie Niemcy wojnę przeciw Polsce. Dyrektywa brzmiała jasno: „Międzynarodowy proletariat nie może w żadnym wypadku bronić faszystowskiej Polski, która odrzuciła pomoc Związku Radzieckiego i która uciska inne narodowości”.

Jeśli więc odnosimy się do konsekwencji paktu Hitler-Stalin z 23 sierpnia 1939 roku, to jedną z nich – i to ugruntowaną – jest utrwalenie antypolonizmu w wielu wpływowych środowiskach na Zachodzie. Francuscy, brytyjscy czy amerykańscy komuniści – tak bardzo wpływowi w mediach i szeroko rozumianej kulturze (zarówno popularnej, jak i wysokiej) – bardzo do serca wzięli sobie wspomniana dyrektywę Kominternu. Tak bardzo, że nawet po 22 czerwca 1941 roku, gdy „miłujące pokój” Niemcy na powrót w oczach sowieckiej propagandy stały się „krwiożerczymi faszystami”, mit o faszystowskiej Polsce był powielany w wielu wpływowych mediach po obu stronach Atlantyku, gdzie ulokowani byli sowieccy agenci wpływu.

Otwarcie drogi ku ludobójstwu

To m.in. dlatego tak trudno do światowej opinii publicznej przebijała się prawda o Katyniu. Wszak nie byłoby tej ludobójczej eksterminacji polskiej elity, gdyby nie sowiecka agresja na Polskę 17 września 1939 roku. Tej zaś by nie było, gdyby nie uzgodnione przez Hitlera i Stalina 23 sierpnia 1939 roku „rozgraniczenie stref wpływów” w Polsce i w całej Europie Środkowej. Ogłoszona wtedy światu współpraca sowiecko-niemiecka (dopełniona 28 września 1939 roku zawarciem formalnego układu sojuszniczego Niemiec i ZSRS) oznaczała śmierć i bezmiar cierpień dla dziesiątków milionów ludzi w naszym regionie Europy.

Nie tylko by nie było Katynia, ale nie byłoby Piaśnicy, akcji AB i następnie „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” przez państwo niemieckie, gdyby nie układ z 23 sierpnia 1939 roku. Był on bowiem wyrokiem śmierci, o którym Hitler jasno mówił w cytowanym przemówieniu do dowódców Wehrmachtu, nie tylko na miliony polskich obywateli, ale również na Bałtów czy Finów. Takich miejsc zagłady milionów Żydów – których zdecydowana większość to obywatele polscy – jak Treblinka, Bełżec, Sobibór i Auschwitz, nie byłoby, gdyby we wrześniu 1939 roku nie zostało zniszczone państwo polskie. Jego zniszczenie zapowiadał zaś, a następnie zrealizował pakt zawarty między Hitlerem a Stalinem 23 sierpnia 1939 roku.

Należy zresztą dodać, że Stalin skrupulatnie wypełniał warunki układu sojuszniczego z Niemcami hitlerowskimi, który był logicznym rozwinięciem paktu z 23 sierpnia 1939 roku, a który przewidywał wydanie władzom niemieckim komunistycznych działaczy szukających schronienia w Sowietach po dojściu do władzy Hitlera. Wielu z nich było pochodzenia żydowskiego. Mimo to sowiecki dyktator nie miał żadnych oporów przed wydawaniem ich swojemu niemieckiemu sojusznikowi. W realiach narodowo-socjalistycznego reżimu oznaczało to wydanie tych ludzi na pewną śmierć.

Czy tylko milczenie?

Nie dysponujemy również świadectwami, które by informowały o protestach władz sowieckich wobec mordowania przez rozmaite agendy państwa niemieckiego w latach 1939-1941 ludności żydowskiej na okupowanych ziemiach polskich. A przecież należy pamiętać, że chociaż w pierwszej fazie niemieckiej okupacji ludobójcza eksterminacja dotyczyła przede wszystkim polskich elit (Intelligenzaktion na ziemiach wcielonych do Rzeszy, akcja AB w Generalnym Gubernatorstwie), to jednak w jej trakcie ginęli również obywatele polscy żydowskiego pochodzenia. Sowieci milczeli również, gdy na przykład w ramach zbrodni pomorskiej (ostatnie miesiące 1939 roku) Niemcy mordowali ludzi nieuleczalnie chorych (m.in. w lasach piaśnickich koło Wejherowa).

Osobną kwestią jest to, czy „specjaliści z NKWD” byli obecni na miejscu masowych mordów na Polakach wykonywanych przez okupacyjne władze niemieckie w okresie obowiązywania sojuszu niemiecko-sowieckiego. Czy w takich miejscach jak Piaśnica podpatrywali technologię masowego zabijania niewinnych, bezbronnych ludzi? Bez dostępu do archiwaliów postsowieckich nie będziemy jednak w stanie udzielić na te pytania jednoznacznej odpowiedzi.

prof. Grzegorz Kucharczyk/Nasz Dziennik

drukuj
Tagi: ,

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl