fot. PAP/Rafał Guz

Prof. J. Żaryn: Powstanie „Solidarności” to olbrzymia zasługa prymasostwa ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ale także pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II

„Solidarność” to był ruch, który jednocześnie był ruchem ludzi związanych i będących definicją Kościoła polskiego, bo naród był katolicki. W związku z tym, mimo sowieckiego podwójnego życia, okazało się, że w tym ruchu społecznym, gdzie marksizm został z niego wypłukany, w tę pustkę weszła w gruncie rzeczy w dużej mierze nauka społeczna Kościoła. To oczywiście olbrzymia zasługa długiego trwania prymasostwa ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ale także tego impulsu, jakim była pierwsza pielgrzymka papieża Jana Pawła II. Zapewne „Solidarności” wewnętrznie zbudowanej na wartościach katolickich nie byłoby, gdyby nie właśnie te dwie niezwykłe postaci – mówił w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie Telewizji Trwam prof. Jan Żaryn, historyk.

Wspominamy porozumienia sierpniowe, które 45 lat temu – w 1980 r. – doprowadziły do powstania „Solidarności”.

– Niewątpliwie te porozumienia z przełomu sierpnia i września stanowią dla nas punkt odniesienia, jeśli chodzi o rozumienie powodów, dla których mógł powstać w tak szybkim tempie i działać w ciągu 16 miesięcy niezwykły ruch społeczny. (…) To był ruch, który jednocześnie był ruchem ludzi związanych i będących definicją Kościoła polskiego, bo naród był katolicki. W związku z tym, mimo sowieckiego podwójnego życia, okazało się, że w tym ruchu społecznym, gdzie marksizm został z niego wypłukany, w tę pustkę weszła w gruncie rzeczy w dużej mierze nauka społeczna Kościoła, czyli relacje międzyludzkie oparte na nauczaniu, na tym, czego wierni doświadczali do tej pory tylko i wyłącznie de facto w murach świątyń – zwrócił uwagę prof. Jan Żaryn.

Przez 16 miesięcy tzw. karnawału „Solidarności” okazało się, że Polacy są zdolni do budowania wolności w imię katalogu wolności, jaki wychodził z Kościoła.

– To oczywiście olbrzymia zasługa długiego trwania prymasostwa ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ale także tego impulsu, jakim była pierwsza pielgrzymka papieża Jana Pawła II. Zapewne „Solidarności” wewnętrznie zbudowanej na wartościach katolickich nie byłoby, gdyby nie właśnie te dwie niezwykłe postaci – zaznaczył historyk.

Pojawia się jednak pytanie, w jakim stopniu przetrwało to, do czego odwołujemy się, wspominając porozumienia sierpniowe.

– Po 1989 r. bardzo szybko okazało się, że rzekomo zanikający komunizm i jego ideologia także spacyfikował w dużej mierze tę zdolność Polaków do widzenia chrześcijaństwa jako podstawy budowania wspólnoty już w warunkach wolności. Dla mnie czwarta pielgrzymka Jana Pawła II do Polski z 1991 r. to było takie bardzo smutne wołanie Papieża – szczególnie pod Kielcami – (…) o to, byśmy nie zmarnowali tej wolności, którą żeśmy otrzymali jako przestrzeń do zagospodarowania. Papież już wówczas postrzegał nas jako społeczność narażoną na oddziaływanie różnego rodzaju ideologii, które nie wprost nawiązywały do marksizmu, bo ten się skompromitował w wersji sowieckiej, ale nawiązywały do innych lewicowych nurtów wyrastających z fundamentu rewolucji francuskiej czy później komunistycznej – mówił prof. Jan Żaryn.

Z tym zagrożeniem ideologicznym borykamy się do dziś.

Historyk zwrócił też uwagę, by nie dać sobie wmówić, że „Solidarność” z lat 1980-1981 była czymś innym niż była w rzeczywistości.

– Wypłukiwanie tej prawdy jest oczywiście widoczne w różnych środowiskach, szczególnie aktywnych politycznie czy zdolnych do zagospodarowania polityki historycznej, więc musimy dbać o to, żeby [pozostała-red.] ta pamięć, szczególnie o roli Kościoła, kapłanów, zakonników, tych wszystkich ludzi, którzy byli w dużej mierze punktem oparcia intelektualnego, ideowego w wartościach dla świata robotników, dla rolników. To wszystko działo się de facto w Kościele, tylko że Kościół już przestał być sam, tylko Polacy zdolni byli do zagospodarowania przestrzeni zewnętrznej, czyli tej przestrzeni społeczno-narodowej. To jest ten wielki dar Sierpnia ‘80. Natomiast mam wrażenie, że gorzej idzie temu pokoleniu, które w mniejszym lub większym stopniu było naszymi bohaterami, w tym, żeby to samo pokolenie dzisiaj było postrzegane przez młodszych jako bohaterowie. To jest niestety jakiś bolesny dowód na to, że trzeba patrzeć na człowieka w jego długim życiu, żeby dostrzec o nim prawdę, bo bardzo często człowiek, który wydaje się, że dorósł do wyzwań, gdzieś to dorośnięcie traci. Dzisiaj widzimy, że bardzo wielu, którzy mogą być traktowani jako bohaterowie Sierpnia, gdzieś się pogubiło – zauważył rozmówca TV Trwam.

Prof. Jan Żaryn wskazał, że wiele z postulatów spisanych podczas porozumień sierpniowych nie zostało do tej pory spełnionych. Wymagają one odczytania na nowo – szczególnie te dotyczące sfery ekonomiczno-godnościowej.

radiomaryja.pl

drukuj