fot. twitter.com/NIKgovPL

NIK krytycznie ocenia funkcjonowanie systemu diagnostyki patomorfologicznej

Kontrolerzy NIK wskazali na brak lekarzy specjalistów, nierównomierne rozmieszczenie zakładów wykonujących badania oraz powszechny ich outsourcing. Anna Matusiak-Rześniowiecka, p.o. kierownika wydziału Prasowego NIK, zwraca uwagę, że brak sprzętu i specjalistycznej kadry powoduje zlecanie badań na zewnątrz.

Z raportu izby wynika, że pacjenci muszą zbyt długo czekać na wyniki. Tymczasem w przypadku chorób nowotworowych czas jest kluczowy.

– Większość zakładów wykonuje samodzielnie już tylko badania podstawowe, a pozostałe zlecane są firmom zewnętrznym. Brak nadzoru nad tym obszarem sprawia, że wiele próbek przekazuje się do zakładów diagnostyki z opóźnieniami. W skrajnych przypadkach nawet 40 dni od pobrania, a trzeba pamiętać, że każde takie opóźnienie może powodować ryzyko obniżenia jakości preparatów, gorszą jakość wyników i opóźnienie decyzji o sposobie leczenia. Izba alarmuje, bo badania patomorfologiczne trwały dłużej niż powinny aż w połowie kontrolowanych placówek – powiedziała Anna Matusiak-Rześniowiecka.

NIK wskazuje też, że jakość badań histopatologicznych w wielu przypadkach budzi wątpliwości.

Z danych Narodowego Instytutu Onkologii wynika, że aż 90 proc. wyników wykonanych w innych podmiotach zawierało opis i rozpoznanie, które nie mogły stanowić podstawy o sposobie leczenia. W wielu przypadkach było konieczne rozszerzenie badań czy nawet ich powtórzenie.

W Polsce brakuje też lekarzy patomorfologów. W 2018 roku na jednego lekarza przypadało 85 tys. osób. W UE jest to średnio 35 tys. osób. Izba wskazuje, że liczba specjalistów rośnie zbyt wolno.

 

RIRM

drukuj