fot. PAP/Marcin Obara

Nagonka totalnej opozycji i mediów na Bartłomieja Misiewicza

Po gigantycznej nagonce Bartłomiej Misiewicz rezygnuje z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Dziś w jego sprawie zebrała się specjalna komisja, którą wczoraj powołał prezes PiS-u Jarosław Kaczyński.

Bartłomiej Misiewicz przez wiele lat blisko współpracował z ministrem Antonim Macierewiczem. Zaangażowany był w wyjaśnianie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Po objęciu przez Antoniego Macierewicza stanowiska ministra obrony narodowej Bartłomiej Misiewicz został szefem Gabinetu Politycznego i rzecznikiem prasowym. Obowiązki te wykonywał sprawnie.

Właśnie jako szef Gabinetu Politycznego Misiewicz otrzymał od ministra polecenie przejęcia od niesubordynowanego pułkownika Krzysztofa Duszy Centrum  Eksperckiego ds. Kontrwywiadu NATO. Pułkownik, mimo że został odwołany, nie chciał opuścić stanowiska. W centrum dochodziło do wielu patologii.

– Rozpoczęliśmy pracę, żeby to Centrum przystosować do tego, żeby mogły być tutaj przetwarzane informacje niejawne, bo dzisiaj czegoś takiego nie ma – mówił Bartłomiej Misiewicz.

Po tym wydarzeniu rozpętała się medialna nagonka na Bartłomieja Misiewicza.  Stał się on celem ataków liberalno-lewicowych mediów i totalnej opozycji. Rozpowszechniano o nim w przestrzeni publicznej wiele nieprawdziwych  informacji – począwszy od zarzutów o korupcję polityczną związaną z załatwieniem stanowisk, a skończywszy na medialnych kłamstwach na temat jego rzekomych horrendalnych zarobków w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Po tych ostatnich publikacjach Bartłomiej Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, a wczoraj z pracy w PGZ.

– Z racji tej niesamowitej nagonki, która została wykorzystana na PiS przy użyciu mojego nazwiska, złożyłem teraz oświadczenie o rezygnacji z członkostwa w PiS. Wszelkie sukcesy rządu premier Szydło, zwłaszcza te socjalne, które poprawiają byt Polaków, były przykrywane przez media, często na kłamstwach, ale przykrywane, wykorzystując moje nazwisko do tej brudnej kampanii. Tę rezygnację złożyłem, żeby nie obarczać całej Zjednoczonej Prawicy tym atakiem – podkreślał dziś Bartłomiej Misiewicz.

Przeprosił też Polaków, że muszą uczestniczyć w tym żenującym spektaklu. Wcześniej uczestniczył w przesłuchaniu przed specjalną komisją, którą wczoraj powołał prezes PiS Jarosław Kaczyński. Miała ona wyjaśnić stawiane mu zarzuty.

– Cokolwiek by nie powiedzieć negatywnego o postawie pana Bartłomieja Misiewicza, to jednak ten młody człowiek żadnego przestępstwa się nie dopuścił – zwrócił uwagę szef komitetu wykonawczego PiS Joachim Brudziński, prezentując przy tym listę afer i nadużyć za czasów PO.

– Tego jest ponad 20 stron. To jest ponad 200 przypadków, o których (wszystko na to wskazuje) Platforma Obywatelska zapomniała – zaznaczył Joachim Brudziński.

Partyjna komisja negatywnie oceniła dziś postawę Bartłomieja Misiewicza i jego kwalifikację w pełnienia funkcji w sferze publicznej. W siedzibie partii na Nowogrodzkiej w czasie posiedzenia komisji pojawił się też minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Nie da się ukryć, że nagonka na Bartłomieja Misiewicza to bezpośrednie uderzenie i podkopywanie zaufania Polaków do Antoniego Macierewicza. Całe zamieszanie odbywa się też w szczególnym czasie. Teraz bowiem zapadają najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości polskiej armii. Chodzi m.in. o wielomiliardowe kontrakty na modernizację wojska. Warto postawić pytanie: czemu ma służyć ta prowokacja i odwracanie uwagi oraz kto za nią stoi?

TV Trwam News/RIRM

drukuj