Muzyk związany z KOD podejrzanym w procesie dot. handlu kobietami

Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, założyciel zespołu muzycznego grającego podczas protestów organizowanych przez Komitet Ochrony Demokracji, jest oskarżony o dowodzenie grupą handlującą kobietami i czerpanie z tego korzyści finansowych.

Według prokuratury członkowie grupy, którą dowodził, mieli wykorzystywać kiepską sytuację materialną kobiet, werbować je do pracy, a później przekazywać do klubów nocnych we Włoszech i Grecji.

Zdaniem politologa prof. Andrzeja Gila sprawa muzyka może być przysłowiowym gwoździem do trumny dla całego ruchu, jakim jest tzw. KOD.

– Ci, którzy mienią się obrońcami najwyższej wartości, niestety, sami postępują niezgodnie z tymi hasłami, które głoszą. KOD jest typowym przykładem. Nawet, jeżeli powiemy w ten sposób, że mogą być to jakieś jednostkowe przykłady. Mamy świadomość, że jeżeli jest to ruch protestu, to jest on wysoko nieformalny, do tego ruchu mogą przyjść różni ludzie, tam nie ma jakiś służb kontrwywiadowczych, które by to wszystko badały, ale mimo wszystko odnosi się wrażenie, że w przypadku tego ruchu, jest tego po prostu za dużo. Ta ostatnia informacja, jeżeli ona się potwierdzi, jeżeli będzie weryfikowana jakimś wyrokiem sądowym, no to jest gwóźdź do trumny – ocenia Andrzej Gil.

Sprawę Konrada M. od sześciu lat prowadzi krakowski Sąd Okręgowy. Wyrok powinien zapaść pod koniec kwietnia. Muzyk liczy na uniewinnienie.

Wcześniej głośno było też m.in. o pieniądzach KOD z publicznych zbiórek, które trafiały na konto jego lidera Mateusza Kijowskiego.

RIRM

drukuj