fot. MGMiŻŚ

Min. M. Gróbarczyk o akcji pseudo ekologów w porcie gdańskim: W zasadzie trudno już mówić o Greenpeace, jako o organizacji ekologicznej

Zachowanie Greenpeace ma negatywny wpływ na funkcjonowanie portów, ale nie ma nic wspólnego z ekologią – powiedział szef MGMiŻŚ Marek Gróbarczyk. Wyjaśnił, że w ładunku, który zablokowali aktywiści znajdował się węgiel koksujący, używany głównie do wyrobu stali.

Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk odnosząc się do nielegalnego protestu Greenpeace, poinformował, że w ładunku znajdował się węgiel koksujący, używany głównie do wyrobu stali.

„Jego oddziaływanie na środowisko jest znacznie mniejsze, aczkolwiek jest to również węgiel” – wskazał. Zaznaczył równocześnie, że jest to węgiel, „który w Polsce nie jest wydobywany, bądź jest wydobywany w niewystarczającej ilości”.

„Jeśli chodzi o import, jest to element transportu, który był od dawna realizowany” – zaznaczył.

Dopytywany, dokąd miał trafić ładunek, który oprotestowali działacze Greenpeace, Marek Gróbarczyk powiedział, że nie może udzielić takiej informacji.

„Ze względu na to, że są to umowy pomiędzy poszczególnymi firmami, jak również w związku z tym, że jest to prywatny operator” – wyjaśnił.

Nawiązując do samej akcji „ekologów” podkreślił, że to nie port przeładowuje towar i ładunki, tylko prywatny operator, który dzierżawi od portu nabrzeże.

„W związku z tym nie posiadamy szczegółowych informacji o dalszym kierunku transportu tego ładunku, ani również o tym, z jakimi operatorami są zawarte te umowy” – dodał.

„Polska jest pionierem, jeśli chodzi o transport głównie towarów masowych, w związku z tym niewykluczone, że ładunek miał trafić do innego kraju” – powiedział min. Gróbarczyk.

„Węgiel, który jest przyjmowany przez polskie porty, trafia do większości krajów Europy Środkowej, co jest dla nas niezwykle ważnym osiągnięciem, bo dążymy do tego, aby polskie porty miały rolę dominującą” – dodał.

Minister ocenił również działania „ekologów” z Greenpeace.

„Takie zachowanie w świetle konkurencyjności ma negatywny wpływ na funkcjonowanie portów, ale nie ma nic wspólnego z ekologią” – podkreślił.

„To jednoznacznie potwierdza, że ich akcja to tylko i wyłącznie obszar działań politycznych” – dodał.

„W zasadzie trudno już mówić o Greenpeace, jako o organizacji ekologicznej” – dodał.

„Wielokrotnie mówiłem podczas moich spotkań z komisarzem (ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa w Komisji Europejskiej – PAP), Karmenu Vella, że bardzo stawiamy na ekologię, przede wszystkim w zakresie morza Bałtyckiego” – przypomniał minister. Wyraził przy tym zdziwienie, że Greenpeace, jako organizacja ekologiczna, która powinna zajmować ochroną przyrody, „nie zająknęła się ani słowem o tym, jak fatalny mamy stan na morzu Bałtyckim, m.in. poprzez działania polityki rybackiej”.

Marek Gróbarczyk przekonywał, że podobnie, jak w przypadku Bałtyku, Greenpeace przemilczał sytuację, jaka miała miejsce w Puszczy Noteckiej bądź przy zrzucie ścieków do Wisły.

„Natomiast w przypadku ładunku węgla mamy bardzo sterowane działania, a w przypadku katastrofy ekologicznej – całkowite milczenie Greenpeacowców” – zauważył.

Przyznał, że niejednokrotnie zwracał się do Greenpeace o wsparcie w ramach działań międzynarodowych dotyczących morza Bałtyckiego.

„Bez żadnej odpowiedzi” – dodał.

We wtorek do prokuratury wpłynęły akta sprawy, dotyczącej dwojga obcokrajowców z Greenpeace, zatrzymanych przez Morski Oddział Straży Granicznej, w związku z blokadą przez tę organizację ekologiczną w gdańskim porcie statku z transportem węgla z Mozambiku.

Zatrzymane przez funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku osoby, to obywatel Hiszpanii, kapitan żaglowca „Rainbow Warrior”, należącego do Greenpeace oraz aktywistka tej organizacji z Austrii, która pływała na pontonie w porcie. Są oni podejrzewani o naruszenie przepisów bezpieczeństwa żeglugi.

PAP/radiomaryja.pl

drukuj