fot. PAP/EPA

Mimo pandemii koronawirusa w Moskwie odbyła się defilada wojskowa z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej

Rosja obchodzi 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej. Z udziałem około 13 tysięcy żołnierzy odbyła się defilada wojskowa na Placu Czerwonym w Moskwie.    

Dzisiejsza defilada początkowo miała odbyć się 9 maja. Koronawirus te plany pokrzyżował – mówi prezes Instytutu Globalizacji dr Tomasz Teluk.

– Można powiedzieć, że właśnie ta propaganda przegrała z pandemią Covid-19 – ocenia dr Tomasz Teluk.  

W środę o pandemii nikt nie mówił. Ponad 13 tysięcy żołnierzy i oficerów reprezentujących wszystkie rosyjskie rodzaje sił zbrojnych przemaszerowało przez Plac Czerwony w Moskwie. Później pojawiła się na nim kolumna zmechanizowana. Otworzyły ją czołgi T 34-85 z okresu II wojny światowej. Za nimi wjeżdżał coraz bardziej nowoczesny sprzęt wojskowy. To m.in. pojazdy opancerzone, pojazdy wojsk powietrznodesantowych, bojowe wozy piechoty   oraz – zaprezentowane po raz pierwszy – najnowsze systemy rakietowe Tornado-S. Tak Rosja Świętowała 75. rocznicę zakończenia II wojny światowej.

– Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pamięć o waszych bohaterskich wyczynach nigdy nie znikła. Jest to obowiązek naszej świadomości i odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość. Chwała pokoleniu, które pokonał nazizm. Chwała bohaterowie wojny patriotycznej. Brawo! – akcentował prezydent Rosji Władimir Putin.

Na uroczystości zaproszonych było wielu światowych przywódców. Nie zawiódł prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Zabrakło jednak innych sojuszników Władimira Putina z krajów poradzieckich.

Zaproszenie odrzucił także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który gościł u siebie prezydenta Polski Andrzeja Dudę.

– Amerykanie dobrze znają historię, dobrze znają swój udział, wkład aliantów w wyzwolenie Europy, wkład Polski w walkę podczas II wojny światowej i właśnie zależy im, aby światło dzienne ujrzała tylko prawda – podkreśla dr Tomasz Teluk.

Ta defilada wpisuje się bowiem w narrację Kremla, jakoby to Rosja była głównym zwycięzcą II wojny światowej. Taką wizję historii przedstawił Władimir Putin kilka dni temu w swoim artykule, który ukazał się na łamach czasopisma „The National Interest”.

– Pisał tam między innymi, że kraje bałtyckie dobrowolnie weszły skład Związku Radzieckiego. Zupełnie przemilczał fakt agresji na Polskę 17 września – wskazuje dr Tomasz Teluk.

Donald Trump nie jadąc do Moskwy, a wybierając spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą, opowiedział się, po której stronie stoi.

Dzisiejsza defilada to dla Kremla tradycyjny pokaz siły militarnej – mówi politolog Jakub Mizera.

– Jest to swego rodzaju tradycja, że Kreml corocznie pokazuje jakieś nowinki technologiczne, które nawet nie zostały wprowadzone do sił zbrojnych, ale które będą wyznaczały pewien kierunek rozwoju sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej – zaznacza Jakub Mizera.

Federacja Rosyjska znajduje się w czołówce państw, jeśli chodzi o kwestię sił zbrojnych. Jednak – jak podkreślają eksperci – w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi czy Chinami, Rosja odgrywa dużo mniejsze znaczenie.

TV Trwam News

drukuj