fot. PAP/Radek Pietruszka

M. Romanowski dla „Naszego Dziennika”: Publikacja wyroku TK powinna nastąpić niezwłocznie. Pandemia i protesty społeczne nie powinny wpływać na sposób stosowania prawa przez organy państwa

Zgodnie z Konstytucją RP, publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw powinna nastąpić niezwłocznie. Pandemia, protesty społeczne, to wszystko jest ważne, ale nie powinno wpływać na sposób stosowania prawa przez organy państwa. Wszystko powinno zadziać się zgodnie z literą prawa – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości. 

 

***

Przepisy mówią, że wyrok TK powinien być opublikowany niezwłocznie, czyli jak najszybciej, ale minęły już dwa tygodnie i nadal nie znalazł się on w Dzienniku Ustaw. Można w ogóle zablokować publikację orzeczenia TK? Rzecznik rządu powiedział, że wyrok zostanie opublikowany „prędzej czy później ale na razie chodzi o uspokojenie nastrojów”.

– Zgodnie z Konstytucją RP, publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw powinna nastąpić niezwłocznie. Pandemia, protesty społeczne, to wszystko jest ważne, ale nie powinno wpływać na sposób stosowania prawa przez organy państwa. Wszystko powinno zadziać się zgodnie z literą prawa.

Po wyroku TK resort zapowiedział wsparcie dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi. Solidarna Polska ma swój projekt o hospicjach prenatalnych. Według zapowiedzi projekt ma zawierać szereg szczegółowych rozwiązań stanowiących pomoc dla matek, jak opieka nad kobietą przez cały okres ciąży, a także definicję wad letalnych.

– Projekt ustawy Solidarnej Polski o hospicjach prenatalnych powinien, naszym zdaniem, stanowić część ustawy „Za Życiem”. Ochrona ludzkiego życia, za której wzmocnieniem opowiada się Solidarna Polska, wymaga konkretnych i praktycznych działań. Nie tylko prawnej, formalnej jego ochrony, co jest oczywiście fundamentalne i podstawowe, ale również zwiększenia wsparcia dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi. Rozwiązania, nad którymi pracujemy jako politycy Solidarnej Polski, mają chronić kobiety i dzieci. Nie chcemy, żeby kobiety, które dowiadują się, że ich dziecko jest obarczone wadą letalną, były pozastawiane same sobie, lecz miały możliwość skorzystania z profesjonalnej kadry lekarzy, pielęgniarek.

Kobiety muszą czuć się bezpieczne w okresie ciąży. To lekarz, rozpoznając, że dziecko ma wadę letalną, powinien obowiązkowo poinformować kobietę o możliwości skierowania do hospicjum prenatalnego i poradni psychologicznej. Jako Solidarna Polska chcemy też zagwarantować to, że kobieta w ciąży obarczonej wadą letalną będzie mogła przebywać w osobnej sali także po porodzie. Pragniemy zadbać o jej komfort, zapewnić kontakt z osobami bliskimi oraz wparcie psychologiczne i duchowe.

Z drugiej strony pojawiły się jednak propozycje, jak chociażby projekt prezydencki, który organizacje pro-life określają jako obejście wyroku TK.

– Rozróżnienie pomiędzy wadami letalnymi a innymi wadami rozwojowymi nienarodzonego dziecka to klucz projektu prezydenckiego. Zakłada on, że aborcja byłaby możliwa wyłącznie w przypadku wystąpienia tych pierwszych. Projekt ten został poddany dyskusji w obozie Zjednoczonej Prawicy, która trwa i jako Solidarna Polska wyrazimy na jej zakończenie swoje stanowisko. Na razie wystąpiliśmy z własnym projektem dotyczącym innych spraw niż zakres i sposób regulacji zaproponowany w projekcie prezydenckim, ale który naszym zadaniem odpowiada na bardzo istotne potrzeby matek z niepełnosprawnymi dziećmi. To, co jest natomiast pewne, to to, że zawsze będziemy stać na stanowisku, że każde życie trzeba chronić.

Nadal trwają agresywne lewicowe protesty pełne wulgarnych haseł, którym towarzyszą ataki na kościoły, zapowiadany jest też strajk generalny. Jak należy je oceniać i jak na nie reagować?

– Akty wandalizmu i skandalicznego chuligaństwa, budzące jak najgorsze skojarzenia, to niestety obraz, jaki po sobie zostawiają na trwałe protesty. Szczególnie profanowanie kościołów i niszczenie mienia kojarzą się wręcz z bolszewickimi, prymitywnymi zachowaniami, tyle że teraz stoi za nimi radykalna lewica i niemiecka antifa. Są to oczywiście zachowania godne jak największego potępienia, które – miejmy nadzieję – już nigdy się nie powtórzą. Zaś co do reakcji, to oczywiście musimy być zdecydowani. Wszystkie zgłoszone przypadki naruszenia prawa i chrystianofobii spotykają się już ze zdecydowaną reakcją organów ściągania. Proszę spojrzeć na działania prokuratury w przypadku pobicia w Myśliborzu. Nie ma zgody na łamanie prawa i podważanie porządku prawnego oraz demokratycznie wybranej władzy. Jestem bardzo zbudowany zaangażowaniem instytucji, które otrzymały na początku tego roku granty z Funduszu Sprawiedliwości na prewencję tzw. chrystianofobii czy polonofobii, takie jak np. Fidei Defensor, Centrum Ochrony Praw Chrześcijan czy Laboratorium Wolności Religijnej, a których działania są teraz szczególnie potrzebne. Wiem, że w ramach tych działań są interwencje prawne, monitorowanie incydentów, wsparcie dla parafii czy poszczególnych osób poszkodowanych czy będących świadkami agresji lub hejtu.

Pojawiły się oceny, że to przejaw głębszych zmian kulturowych, zwłaszcza wśród młodzieży. Czy katolicy mają się obawiać, iż niesie to za sobą ciągłe ataki na kościoły, zakłócanie Mszy św., czy to tylko działania małej grupy ekstremistów lewicowych, których można opanować?

– Sparafrazuję – to jest wojna, ale wojna kulturowa. Ważne jest to, żeby nie dać się sprowokować tej lewackiej agresji i nienawiści. Na ulicach mamy do czynienia de facto z niewielką grupą hałaśliwych i wulgarnych ekstremistów, do których przyłączyły się zmanipulowane przez lewicę i anarchistów osoby, przede wszystkim młodzież. Wobec tej krzykliwej mniejszości mamy milczącą większość, której burdy, przekleństwa, prymitywne i wulgarne zachowania na szczęście nie przekonają. Katolicy oraz wszyscy inni potencjalnie narażeni na te lewackie ataki nie mają się jednak czego obawiać. Jeżeli będzie dochodzić do dalszych napaści, do łamania prawa, to zdecydowanie przeciwstawimy się temu jako państwo. Nie możemy pozwolić rozprzestrzeniać się chrystianofobii.

Właśnie zawarto porozumienie w sprawie mechanizmu dotyczącego warunkowości i praworządności w budżecie UE. Czy jest on dla Polski bezpieczny?

– To kolejny przykład działań instytucji europejskich ukierunkowanych przeciwko Polsce czy Węgrom. Porozumienie to oczywiście nie jest żadną ostateczną decyzją, ale jednym z elementów procesu dochodzenia do niej. Nasze stanowisko jest nieodmiennie jednoznaczne: nie zgadzamy się na jakiekolwiek rozwiązanie, które naruszałoby traktaty, w szczególności art. 7 TUE. A tak jest w tym przypadku. Jako Solidarna Polska od początku sprzeciwialiśmy się wiązaniu wypłat budżetowych z poziomem przestrzegania praworządności, a tak naprawdę z poziomem realizacji wielu wyliczonych w art. 2 wartości, takich jak np. niedyskryminacja. Przecież wiemy, że w nowomowie europejskiej lewicy rządzącej obecnie Unią dyskryminacją jest brak aborcji na życzenie czy brak adopcji dzieci przez związki homoseksualne. Uważamy, że mechanizm ten nie jest korzystny dla Polski i może posłużyć europejskim urzędnikom do wywierania presji na Polskę, żeby przyjęła tzw. pseudowartości europejskie, jak chociażby ideologia gender i lgbt.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zenon Baranowski, „Nasz Dziennik”

drukuj