fot. pixabay.com

„Nasz Dziennik”: Pandemia. Powstrzymać segregację

Dyskryminacja niezaszczepionych jest nie tylko nieetyczna, lecz także nieuzasadniona medycznie. Naukowcy wskazują, że osoby zaszczepione zarażają się wirusem, a nawet umierają na COVID-19 – temat segregacji sanitarnej na łamach „Naszego Dziennika” podejmuje Urszula Wróbel.

„Istnieje coraz więcej dowodów na to, że zaszczepione osoby nadal odgrywają ważną rolę w przenoszeniu wirusa SARS-CoV-2” – dowodzi na łamach medycznego pisma „The Lancet” prof. Günter Kampf, wykładowca Instytutu Higieny i Medycyny Środowiskowej na Uniwersytecie w Greifswaldzie (Niemcy), autor około 200 artykułów naukowych na temat infekcji wywołanych m.in. wirusem SARS-CoV-2.

Naukowiec przytacza wyniki badań przeprowadzonych w USA i w Niemczech, które wskazują jednoznacznie, że osoby zaszczepione zarażają się wirusem, a nawet umierają na COVID-19. W trakcie trwania infekcji mogą też mieć, podobnie jak osoby niezaszczepione, wysoki poziom wirusa.

Również na łamach „The Lancet” można przeczytać artykuł Anthony’ego Fauciego, dyrektora Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) w USA, który przyznał, że istnieje „znaczna” liczba zaszczepionych Amerykanów hospitalizowanych z powodu COVID-19. Od sierpnia miało to być nawet 60 procent wszystkich hospitalizacji z powodu COVID-19! Eksperci wskazują, że ma to związek z faktem, iż skuteczność szczepionki zanika w ciągu kilku miesięcy. Po 6 miesiącach zaszczepieni mogą już nie być chronieni, mimo że początkowo zapowiadano, że przez co najmniej rok szczepionka zapobiega ciężkim zachorowaniom.

Obecnie również w Polsce namawia się do przyjęcia trzeciej dawki i jednocześnie kolportuje się informacje, jakoby dziś trwanie pandemii było spowodowane tym, iż ludzie się nie szczepią. Nazywa się ją nawet „pandemią niezaszczepionych”. Ta swoista nagonka wymierzona w osoby niezaszczepione – jak alarmuje prof. Günter Kampf – z jednej strony opiera się na błędnym myśleniu, a z drugiej jest wysoce niebezpieczna, ponieważ wywołuje wzajemną niechęć, a wręcz nienawiść do drugiego człowieka.

Podobne zdanie ma Małgorzata Prusak, farmaceuta, przewodnicząca Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich Polski.

„Słyszymy, że osoby zaszczepione również się zarażają, chorują i przenoszą wirusa. Jednak one mają być zwolnione ze wszystkich pandemicznych obostrzeń” – podnosi Małgorzata Prusak.

Brak logiki

W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Małgorzata Prusak przytacza przykłady nierównego traktowania osób w zależności od tego, czy przyjęli szczepionkę, czy nie.

„Jeżeli osoba zaszczepiona miała kontakt z chorym na COVID-19, ale sama nie ma objawów choroby, to nie musi przebywać na kwarantannie. Co innego, jeśli w takiej sytuacji znajdzie się osoba niezaszczepiona. Ona, mimo braku objawów choroby, musi być na kwarantannie. Skoro są naukowe ustalenia, że zaszczepieni także przenoszą wirusa, to gdzie logika takich rozwiązań?” – zastanawia się przewodnicząca Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich Polski.

Oprócz przejawów dyskryminacji – jak przypomina Małgorzata Prusak – szczepienia nadal są nieobowiązkowe, a więc ich nieprzyjęcie nie powinno być powodem, dla którego utrudnia się normalne funkcjonowanie.

„Jeśli zamyka się w domu osobę niezaszczepioną z powodu jej kontaktu z chorym na COVID-19, to taka osoba z pewnością nie roznosi wirusa. Może go jednak roznosić osoba szczepiona, która mimo kontaktu z chorym lub mieszkania wspólnie z chorym nie musi być na kwarantannie. Mało tego, nawet jeśli przyjęła szczepionkę, jest ona również zagrożona chorobą, jak to pokazują statystyki w krajach zachodnich. Dlatego nie należy nastawiać jednej grupy przeciwko drugiej, lecz trzeba zająć się wczesnym leczeniem choroby” – akcentuje Małgorzata Prusak.

Stanowisko GIP

Dyskusje wywołuje również dyskryminacja niezaszczepionych pracowników. Juliusz Głuski-Schimmer, rzecznik Głównego Inspektoratu Pracy, przypomniał, że przepisy nie przewidują karania pracodawców za przymuszanie pracowników do szczepień. W przypadku stwierdzenia takich sytuacji inspektorzy pracy poprzestają na działaniach informacyjnych. Anna Maria Siarkowska, poseł PiS, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu, przypomina jednak, że Urząd Ochrony Danych Osobowych wydał oficjalne komunikaty, w których jednoznacznie stwierdzał, że pracodawcy nie mają prawa pytać pracowników o ich status szczepienny.

„Oczywiście pracownik może z własnej inicjatywy taką informację przedstawić, ale to musi być jego własna inicjatywa. Samo pytanie ze strony pracodawcy jest niedozwolone” – wskazuje Anna Maria Siarkowska.

Dodaje, że dotychczas prawo jednoznacznie stoi po stronie pracownika, któremu grozi się zwolnieniem z pracy, jeśli nie przedstawi certyfikatu zaszczepienia.

„Problemem jest jednak to, że takich przypadków jest dużo. Dlatego uważam, że należałoby podjąć jakieś szczególne działania, które miałyby na celu, aby na takich pracodawców, u których to zostanie stwierdzone, automatycznie nakładać bardzo wysokie kary. Szczególnie w tej sytuacji, w której jesteśmy. Oczywiście do tego potrzeba dobrej woli państwa i jego organów, jak np. GIP” – podsumowuje poseł.

Urszula Wróbel/„Nasz Dziennik”

drukuj