fot. Krystian Maj/KPRM

M. Morawiecki i V. Orban potwierdzili dotychczasowe stanowisko dot. powiązania unijnego budżetu z tzw. praworządnością

Polska i Węgry potwierdzają swoje dotychczasowe stanowisko w sprawie połączenia unijnych środków z oceną praworządności. We wspólnym oświadczeniu premierzy obu państw zaapelowali o powrót do ustaleń budżetowych z lipca.

Do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Victorem Orbanem doszło po południu w Budapeszcie. Politycy uzgodnili wspólną strategię w negocjacjach unijnego budżetu.

– Węgry nie przyjmą żadnych propozycji, które byłyby nie do przyjęcia dla Polski – mówił Victor Orban.

Według polityków mechanizm pieniądze za praworządność jest niezgodny z unijnymi traktatami.

– Możliwość użycia weta jest przez nas traktowana jako coś bardzo poważnego i najprawdopodobniej koniecznego, o ile nie zostanie zmienione to, co do tej pory zostało wypracowane – powiedział Mateusz Morawiecki.

Wspólny głos Polski i Węgier ma ogromne znaczenie w negocjacjach.

– Podstawy dobrej współpracy czy dobrych relacji polsko-węgierskich są zakorzenione głęboko w historii i w świadomości politycznej obu społeczeństw – wyjaśnił profesor Rafał Juchnowski z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Zarówno Polska, jak i Węgry zdają sobie sprawę z zagrożeń, jakie może przynieść mechanizm forsowany przez Niemcy.

– W rzeczywistości rozporządzenie, które ma odnosić się do budżetu, ale pod tym pretekstem odnosi się do zupełnie innych spraw. To jest niezwykle niebezpieczne dla spójności całej Europy. To jest złe rozwiązanie, które grozi rozpadem Europy – stwierdził Mateusz Morawiecki.

Były szef portugalskiej dyplomacji przestrzegł przed próbą ominięcia Polski i Węgier w dalszych negocjacjach budżetowych.

„Do diabła, a jeśli pewnego dnia stanie się to z moim krajem i ja stracę moje prawo głosu, a jak się nie zgodzę, to będą dalej procedować beze mnie?” – napisał na Twitterze Paulo Portas, były szef MSZ Portugalii.

Paulo Portas podziela jednocześnie pogląd Warszawy i Budapesztu, że działania europarlamentu są motywowane politycznie. Głos z Portugalii jest niezwykle ważny, bo to ona od stycznia przejmie z rąk Niemiec prezydencję w Unii Europejskiej. Być może wtedy uda się przyjąć budżet, który nie będzie uwzględniał tak zwanej praworządności.

– Jest to pojęcie niesprecyzowane, płynne, pod które w przyszłości może być podpięte bardzo wiele różnych rzeczy. Istnieje realna obawa, że mechanizm taki mógłby służyć naciskom na kraje członkowskie – oznajmił dr Jarosław Komorniczak, politolog.

Według nieoficjalnych informacji przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, wysłała do premiera Mateusz Morawieckiego list z wyjaśnieniami, według których kwestia praworządności ma odnosić się wyłącznie do należytego wydawania unijnych środków. Jednak jeszcze nie tak dawno temu wiceszefowa komisji Viera Jourova mówiła, że „środki unijne nie trafią do Polski, jeśli w naszym kraju naruszane będą prawa LGBT”.

Opozycja oczekuje, że rząd przyjmie unijny budżet wraz z mechanizmem pieniądze za praworządność. Według poseł Koalicji Obywatelskiej, Kamili Gasiuk-Pihowicz, Polska nie ma prawa do własnego zdania.

„Porównywanie groźby weta Holandii do groźby polskiego weta to żart. Holandia płaci, więc wymaga. Nasz kraj z unijnej kasy więcej bierze niż dokłada – więc weto to nie jest zajmowanie stanowiska negocjacyjnego, ale strzał we własne kolano …” – napisała Kamila Gasiuk-Pihowicz na Twitterze.

Stanowisko premierów Polski i Węgier jest inne. Wszystkie państwa członkowskie powinny być równe. To fundament Wspólnoty, zwłaszcza dziś w dobie kryzysu. Unijny budżet powinien zostać przyjęty do końca roku. Jeśli tak się nie stanie, to do państw członkowskich trafią środki z prowizorium budżetowego na 2021 rok.

TV Trwam News

drukuj