fot. PAP/Rafał Guz

Rząd uruchomi tarczę finansową 2.0

Nie jesteśmy głusi na potrzeby przedsiębiorców – mówił premier Mateusz Morawiecki. Poza procedowaną w Senacie tarczą branżową, w najbliższych dniach ruszy tarcza finansowa 2.0 z pulą środków w wysokości 40 mld zł.

Dbamy o polskich przedsiębiorców w czasie pandemii – przekonywał premier Mateusz Morawiecki. Znaczne środki trafiły do firm wiosną i latem.

– Wtedy wpompowaliśmy w gospodarkę kilkaset miliardów złotych, licząc ze środkami budżetowymi, gwarancjami – powiedział Mateusz Morawiecki.

Według Komisji Europejskiej, Polska zakończy ten rok z jednym z najniższych spadków PKB w Europie. Mamy niższy wzrost bezrobocia niż Niemcy.

Argumenty premiera nie przekonały Dariusza Klimczaka, wiceprezesa PSL.

– Ten rząd nie ma żadnej strategii. Zarządzanie kryzysowe nie istnieje. Nie ma współpracy z przedsiębiorcami – stwierdził Dariusz Klimczak.

Według premiera, rząd wsłuchuje się w postulaty firm, dlatego uruchamia drugą tarczę finansową Polskiego Funduszu Rozwoju.

– To co najmniej 35 do 40 mld zł. To 3 mld zł dla mikro firm, 5 mld zł dla małych firm, średnich i większych – mówił szef rządu.

Do dużych firm trafi z kolei 25 mld zł. Wsparcie będzie skierowane do ok. 40 branż m.in. gastronomii, przewozów, hotelarstwa oraz kultury.

– Będą trafiały przede wszystkim do osób samozatrudnionych i osób na umowach cywilnoprawnych, ponieważ w kulturze jest bardzo wiele takich osób – zauważył wicepremier Piotr Gliński.

Przedsiębiorcy skorzystają z bezzwrotnych dotacji dla mikro firm i świadczeń postojowych.

Konieczne będzie wykazanie strat – stwierdził Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Będzie liczył się spadek obrotu. To jest 2020 rok do 2019, tam będą różne okresy, ale spadek co najmniej 30 proc. […] Dla mikro firm będzie to kwota do 36 tys. zł na jednego pracownika – powiedział Bartosz Marczuk

W przypadku większych firm zatrudniających do 249 osób pokryte zostanie 70 proc. półrocznej straty.

Środków ma nie zabraknąć. To oznacza jednak wzrost zadłużenia – podkreślił ekonomista Marek Zuber.

– Pamiętajmy o tym, że wszystko wskazuje na to, iż dług publiczny Polski pod koniec przyszłego roku, kiedy dodamy te wszystkie programy, może wzrosnąć nawet o ponad 300 mld złotych. To są olbrzymie pieniądze, które gdzieś w przyszłości trzeba będzie oddać – mówił Marek Zuber.

Zamknięte firmy wciąż liczą straty czekając na uruchomienie pomocy. Spadki notuje ograniczony transport osób.

– Przejadamy to, co zdobyliśmy przez lata. Wiadomo, że każda złotówka, którą ktoś nam da, to jest wielka pomoc, ale to przychodzi za późno – wskazał Bogusław Płuciennik z firmy przewozowej BP-Trans.

W dramatycznej sytuacji są osoby żyjące z turystki i sportów zimowych. Rząd wycofał się z zamknięcia stoków narciarskich, jednak dalej zamknięte będą pensjonaty czy hotele.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, Adam Abramowicz, zaapelował o wypracowanie zasad sanitarnych i udostępnienie noclegów.

– Ludzie na przykład na Podhalu żyją z sezonu zimowego, później pieniądze które zarabiają, pozwalają im na przeżycie większej części roku – podsumował Adam Abramowicz.

Tymczasem w Senacie przedłużają się pracę nad tarczą branżową m.in. dla gastronomi i branży fitness. Skorzysta z niej 200 tysięcy firm. Senatorowie opozycji chcą rozszerzyć pomoc. Na zakończenie prac czeka Sejm, który jest gotowy procedować nawet w sobotę.

TV Trwam News

drukuj