fot. Tomasz Strąg

M. Gawin w WSKSiM: Kobiety potrafiły się zjednoczyć, jeśli chodzi o upominanie się o swoje prawa

Zróżnicowane ideowo środowiska kobiece potrafiły ze sobą współpracować na polu społecznym i w kwestii upominania się o prawa polityczne. Kobiety potrafiły się zjednoczyć, jeśli chodzi o upominanie się swoich praw – mówiła dziś w wykładzie, w pierwszym dniu obrad kongresu „Katolicy i niepodległość – szanse i zagrożenia” w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin.

Postulat praw politycznych kobiet pojawił się w latach 90. XIX wieku. Pierwszymi krajami, które nadały kobietom głos wyborczy były: Nowa Zelandia, Norwegia i Dania. Polska znalazła się grupie drugich państw europejskich. Polki dostały prawa polityczne wraz z Niemkami i Austriaczkami – mówiła Magdalena Gawin.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego wskazała, że kobiety potrafiły się zjednoczyć, jeśli chodzi o upominanie się o swoje prawa.

Dość długo panował w historiografii pogląd, że wyłącznie kobiety o progresywnych poglądach – lewicowych – walczyły o prawa polityczne. To nie jest prawda. Środowiska zróżnicowane ideowo potrafiły ze sobą współpracować na polu społecznym i w kwestii upominania się o prawa polityczne – powiedziała historyk.

Prof. Gawin wskazała na rolę religii jako bardzo ważny czynnik kształtujący tożsamość narodową.

Religia pełni ważną rolę w tożsamości narodowej. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o związek między polskością a katolicyzmem. To zjawisko może być obserwowane na wielu innych polach. Trudno nam sobie wyobrazić np. historię Rosji bez prawosławia, albo zrozumieć Anglię bez anglikanizmu. Religia w XIX wieku była postrzegana jako bardzo ważny czynnik kształtujący tożsamość narodową. Dlatego wiele represji, które spadały po kolejnych przegranych postaniach uderzało w Kościół katolicki. (…) Antykatolicka tendencja została również odzwierciedlona w Kodeksie cywilnym Królestwa Kongresowego, który mówił m.in. o tym, że katoliczka, która wychodzi za mąż za prawosławnego jest zobowiązana do wychowywania swoich dzieci w prawosławiu. Katolicy nie mogli również zajmować wysokich stanowisk administracyjnych. W okresach najbardziej naznaczonych opresjami katolicy nie mogli zajmować wysokich stanowisk w wojsku. Nacjonaliści rosyjscy postrzegali polskość, że ta w pewnym sensie rozsadza wspólnotę prawosławnych słowiańskich narodów, że Polska, ponieważ jest katolicka, ma w sobie nośnik kultury łacińskiej i ona nie pasuje do innych słowiańskich narodów. Te represje, wymierzone przeciwko Polakom, były również antykatolickie w swojej definicji i zasady – zaznaczyła prof. Magdalena Gawin.

Te represje wymogły na Polakach zajmowanie bardzo różnych strategii i uników stosowanych przez różne warstwy społeczne: inteligencję, ziemiaństwo czy arystokrację – dodała.

Bardzo duży wpływ na środowiska kobiet aktywnych miała recepcja encykliki „Rerum novarum” papieża Leona XIII z 1891 r.

Encyklika „Rerum novarum” doprowadziła w Europie do tego, że powstały partie chrześcijańsko-demokratyczne. Niestety na ziemiach polskich takowa partia nie powstała. Pojawiła się nieco później i była bardziej przybudówką do Narodowej Demokracji. Natomiast doprowadziła do tego, że powstało bardzo silne, rozgałęzione, trójzaborowe środowisko kobiet, które stowarzyszyło się i które miało ogromny wpływ na życie społeczne i gospodarcze. Mówię o Zjednoczonym Kole Ziemianek. Była to organizacja, która powstała w 1894-1895 r. Została formalnie zarejestrowana w 1906 r. Przez kilka lat założycielka – Maria Kleniewska objeżdżała trójzaborową Polskę. Była w setkach miejscowości na terenie Królestwa Polskiego, Wielkopolski, Galicji i spięła wszystkie kółka ziemianek w jedną organizację – Zjednoczone Koło Ziemianek – powiedziała Magdalena Gawin.

Działaczki Zjednoczonego Koła Ziemianek uważały, że europejskość jest zakorzeniona w tradycjach i historiach lokalnych – mówiła.

Uważały one, że jednym z najpotężniejszych czynników uniwersalistycznych w historii Europy jest chrześcijaństwo. Dlatego też krytykowały Polską Partię Socjalistyczną. Przeciwstawiały się marksizmowi, więc krytykowały PPS, że partia chce zepchnąć religię do sfery prywatnej. Działaczki ZKZ uznawały, że religia nie powinna należeć do sfery prywatnej i że powinna odnaleźć swoje miejsce w życiu publicznym – zaznaczyła sekretarz stanu w MKiDN.

Zjednoczone Koło Ziemianek zostało zlikwidowane dopiero po II wojnie światowej. ZKZ założyło setki szkół, przedszkoli, warsztatów zawodowych dla kobiet, urządzały we własnych majątkach liczne imprezy kulturalne z udziałem i we współpracy z lokalnym duchowieństwem – dodała.

ZKZ był największa organizacją kobiet przed I wojną światową. Koło stworzyło przestrzeń działania dla aktywnych kobiet o tradycyjnych poglądach. Stowarzyszenie stworzyło atrakcyjną trójzaborową organizację obejmującą wszystkie zabory plus ziemie, które były włączone do imperium – powiedziała historyk.

Koło Gospodyń Wiejskich jest pozostałością po ZKZ – wskazała prof. Magdalena Gawin.

To działaczki Zjednoczonego Koła Ziemianek założyły pierwsze koła w latach 90., które przetrwały okres do I wojny światowej, XX-lecie międzywojenne, II wojnę światową i czasy po II wojnie. Komuniści zlikwidowali ziemiańskie stowarzyszenie, ale zostawiły wszystkie komórki oddolne – mówiła sekretarz stanu w MKiDN.

Magdalena Gawin wspomniała o współpracy kobiet z ZKZ z o. Jerzym Urbanem, publicystą w prasie katolickiej.

W „Przeglądzie Powszechnym” w 1918 r., kiedy ważyły się losy praw politycznych kobiet, o. Jerzy Urban opublikował wieloodcinkowy artykuł nt. relacji pomiędzy katolicyzmem i równością kobiet i mężczyzn. Postawił on tam tezę, że „pojawienie się chrześcijaństwa umożliwiło kobietom zdobywanie kształcenia się”. To była jego podstawowa teza. Protestantyzm miał zepchnąć kobiety do życia rodzinnego i domu, natomiast on wskazywał, że katolicyzm poprzez fakt, że były zakony żeńskie, że w tych zakonach w okresie średniowiecza kobiety mogły zdobywać wykształcenie, że to były wyspy, w których rzeczywiście kobiety mogły się kształcić. Pokazywał on pozytywny wpływ katolicyzmu na pozycję kobiet. Pokazywał on cały fenomen sprzężenia religii i kultury, który oddziaływał na rzecz równych praw – wskazała.

Kwestią sporną było nie tyle nadanie kobietom praw politycznych, ile sama idea głosowania powszechnego – dodała.

Ta kwestia była dość szeroko kontestowana, ponieważ nie tylko dla o. Urbana, ale i wielu ludzi wizja, że wszyscy będą mieć teraz prawa wyborcze, niezależnie od wykształcenia (że będzie miał taki sam głos sprzątacz, węglarz czy profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego), była dosyć egzotyczna. O. Urban mówił: „Jeśli ma być głosowanie powszechne, to musi być z kobietami, bo nie możemy założyć tezy, że najbardziej wykształcone panie, które już mają doktoraty, skończyły studia, działają w interesie społecznym czy są znanymi publicystkami, że one nie będą miały praw politycznych w sytuacji, w której właśnie ten węglarz czy palacz je ma”. On kończył wezwaniem, aby nadać kobietom prawa polityczne. Tak się też stało – powiedziała prof. Magdalena Gawin.

Ciekawe jest to, że prawa polityczne dla kobiet w 1918 r. zostały tak naprawdę zostały nadane wbrew interesowi partii politycznej marszałka Piłsudskiego – dodała.

Historię uprawnionych już pań pokazywały, że o ile w życiu społecznym elita kobiet była progresywna i lewicowa, to jak przychodziło do wyborów parlamentarnych, to wszystkie głosowały na partie kładące nacisk na życie rodzinne itd., czyli tradycyjne wartości – wskazała historyk.

Alians katolicyzmu i dążenia do praw politycznych kobiet w Polsce nie było czymś wyjątkowym na tle Europy – zaznaczyła prof. Magdalena Gawin.

Analogiczna grupa kobiet pojawiła się również np. w Belgii. Tam też były katoliczki walczące o prawa polityczne. Analogiczna grupa pań pojawiła się również we Francji. Co więcej, we Francji to rzeczywiście przybrało charakter masowy, ponieważ francuski dostały prawa polityczne dopiero w 1944 r., kiedy Charles de Gaulle wydał dekret. Kobiety francuskie nie dostały wcześniej praw politycznych nie dlatego, że był katolicyzm, który akcentował tylko tradycyjne wartości, jak dom i rodzina – przeciwnie, francuski Senat odmówił wszystkim Francuzkom praw politycznych dlatego, że 1,5 mln rzesza katoliczek francuskich upominała się o prawa polityczne. Tam był argument polityczny, że nie należy kobietom dawać praw politycznych, ponieważ one zagrożą laickiemu charakterowi republiki. Więc tutaj sprzężenie zwrotne było zupełnie inne – powiedziała sekretarz stanu w MKiDN.wsksim

RIRM

drukuj